O nawiedzeniu Najświętszego Sakramentu

Duszo kochana! Wszak ślepy nie dlatego wołał: „Jezusie, Synu Dawidów, ulituj się nade mną”, że Go okiem cielesnym widział, ale dlatego, że wiedział o Nim.
I ty wiesz dobrze, że Pan Jezus żyje wśród nas, że stale w kościele przebywa i że tam o każdej porze nocy i dnia zastaniesz Go prawdziwie i rzeczywiście obecnego pod postacią chleba w ołtarzu.

Więc zamiast zazdrościć mieszkańcom Galilei i Judei, którzy oczyma swymi patrzyli na Pana Jezusa, śpiesz do Niego na poufną i szczerą rozmowę. Tyś stokroć od nich szczęśliwsza.
Możesz się zbliżać do Pana Jezusa, ile tylko razy chcesz, i jak najdłużej z Nim przestawać, rozmawiać, wszystko Mu opowiadać, prosić o wszystko z wiarą, ufnością i miłością jako swego najlepszego Pana, Ojca, Przyjaciela i Brata. Idź więc i zbliż się, jeśli ci obowiązek i zajęcie pozwala.

Nie żałuj czasu na nawiedzenie Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Dusze święte przy każdej wolnej chwili śpieszyły przed ołtarz, w którym Pan Jezus obecny pod postacią chleba, by tam przed Nim otworzyć swe serce.
Święty Kazimierz nocami chodził do kościoła, a gdy bramy znajdował zamknięte, na progu całe godziny klęczał.
Święty Franciszek Ksawery po pracach i trudach udawał się jakby na wypoczynek do kościoła dla nawiedzenia Najświętszego Sakramentu.

Święty Alojzy, odchodząc z nawiedzenia, wołał ze łkaniem: „Puść mnie, Panie, puść mnie, Panie!”.

Chcesz, duszo chrześcijańska, abym cię zaprowadził aż do krynicy świętości?
To od przybytku sakramentalnego rozpoczynają wszyscy święci swą do nieba pielgrzymkę. Przybytek Najświętszego Sakramentu jest zawsze urodzajną rolą wydającą wybrańców Pańskich; jest prasą, z której zawsze płynie wino rodzące dziewice.

Przekonasz się z doświadczenia swojego, jak niewymowną pociechę sprawi ci ten czas, który spędzisz przy Najświętszym Sakramencie, i jak niejedną przyniesie ci korzyść w życiu i wieczności.

Pamiętaj, że jak kiedyś Pan Jezus wskrzeszał, uzdrawiał, przebaczał, tak i dziś ciebie z największą czułością i litością poratuje, wspomoże i wszelkimi obsypie łaskami. Proś o wiele, o bardzo wiele, bo wiele więcej niż się spodziewasz, dać ci może i da.

Pewien wieśniak, zapytany, jak się modli, gdy wstępuje po drodze do kościoła, odpowiedział: „Ja nie wiem, jak się mam modlić, więc tylko PATRZĘ NA PANA JEZUSA, A PAN JEZUS PATRZY NA MNIE”.
O, jaki to czuły sposób odwiedzenia Najświętszego Sakramentu. Czyż to więcej umieli i robili Apostołowie, przestając z Panem Jezusem?
I ciebie, duszo pobożna, jak tego wieśniaka, DUCH ŚWIĘTY NAUCZY, JAK MASZ NAWIEDZAĆ NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT.

Jak łatwo wytrwać w obecności Boga, gdy się modlimy przed Przenajświętszym Sakramentem.
Tak potężny wpływ wywiera Najświętszy Sakrament na duszę, że ją przyciąga i zespala ze sobą.

Patrzeć twarzą w twarz na Przenajświętszy Sakrament to jest najdokładniej wyobrażać sobie oglądanie Boga. Oczy nasze jak Ezechiaszowe omdlewają i ścieśniają się, gdy chcą badać głębokość niebios, a umacniają się i rozszerzają, gdy patrzą na Najświętszy Sakrament.

Jezus Chrystus zbliżając się do nas i stając na ołtarzu, abyśmy Mu cześć oddali, bardzo nam dopomaga skupić ducha naszego.
Od serca naszego do ołtarza jest przedział zbyt krótki, byśmy mogli zboczyć z tej drogi.
Modlitwa w obecności Przenajświętszego Sakramentu staje się łatwą; przed Świętym Sakramentem nabiera siły niezrównanej.

Żywot Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest nieustającą modlitwą. Z przybytku, w którym mieszka, „zanosi On do Ojca modlitwy z wołaniem potężnym i jest zawsze wysłuchany dzięki swej uległości” (por. Hbr 5, 7).

O MODLITWO SAKRAMENTU OŁTARZA, JAKĄŻ MOC NIESKOŃCZONĄ DAJESZ MOJEJ MODLITWIE!
Kiedy uginam kolana przed przybytkiem, nie sam się modlę; Bóg modli się ze mną i udoskonala modlitwę moją.
Już się nie trwożę moją niegodnością, już mnie nie przestrasza krewkość moja. Im bardziej jestem niegodnym, tym więcej się uciekam o pomoc do nieskończonego majestatu Najświętszego Sakramentu.

Im słabsza modlitwa moja, tym więcej mnie ubezpiecza modlitwa Sakramentu.
Cóż to szkodzi, że jestem tylko człowiekiem, kiedy Bóg jest ze mną?
Cóż to szkodzi, że moje serce ostyga, kiedy zapala je modlitwa, która się wyraża Słowami Bożymi?

Modlitwa nasza nieskończenie wzmocniona połączeniem z Przenajświętszym Sakramentem będzie też i wielce skuteczną.
Przybytek Przenajświętszego Sakramentu to STOLICA ŁASKI, do której mamy przystępować, abyśmy znaleźli miłosierdzie i łaskę ku ratunkowi w potrzebach naszych (por. Hbr 4, 16)
Bóg w Przenajświętszym Sakramencie, który modli się z nami, jest też Bogiem, który nas wysłuchuje: Jedyny Pośrednik między Bogiem a nami jest też źródłem wszelkich łask niebieskich. Posiada On je zaś w pełni jedynie po to, aby je z najobfitszą szczodrobliwością przelewał na nas. Słodkie doświadczenie stwierdza, jak skuteczną jest modlitwa natchniona przez Sakrament Ołtarza i z nim zespolona.

Mszę Świętą i Komunię Świętą rad bym nazwał poranną modlitwą duszy wiernej, a pragnąłbym, aby jej modlitwą wieczorną było odwiedzanie Przenajświętszego Sakramentu.

Gdy dzienne twoje prace kończą się, a strudzona dusza twoja potrzebuje spoczynku, usłysz z przybytku Najświętszego Sakramentu słowa Marty do Marii wyrzeczone: „Nauczyciel przyszedł i woła cię” (J 11, 28). Śpiesz wtedy do kościoła, uklęknij u stóp Pana Jezusa i módl się… A ta wieczorna modlitwa sakramentalna napełni cię przedziwną słodkością. Będzie to wieczór! Będzie to godzina skupienia, zacisza i milczenia. Będzie to wieczór – godzina, kiedy oblubienica z Pieśni nad pieśniami mówi do Oblubieńca: „Miły mój przy mnie, a ja przy Nim”; godzina, w której uczniowie z Emaus nalegali na swego Mistrza Boskiego: „Zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” (Łk 24, 29). Wieczór – to godzina, w której sama rzeczesz: Boże mój, gdy noc zapadnie, dusza moja pragnie Ciebie.
Gdy nawiedzisz Najświętszy Sakrament w godzinie wieczornej, będzie to godzina skupienia. Zgiełk świata zamilknie. Będzie to godzina ciszy. Około przybytku Pańskiego tylko aniołowie i ty. Będzie to godzina milczenia, lecz wymowniejsza niż wszystkie słowa ludzkie. Wtedy bowiem Bóg Przenajświętszego Sakramentu powierzy ci najbardziej Boskie nauki.
Niezmiernie skuteczne i ścisłe zjednoczenie sakramentalne działa i utrzymuje się w duszy przez modlitwę, którą słusznie nazywają komunią duchową, a którą ja nazwałem modlitwą sakramentalną.

W tej szkole Boskiej, do której cię wprowadziłem w Imię Jego, Najświętszy Sakrament nauczy cię najpierw modlić się.
Zgłębiaj tę wielką naukę, jaką ci dał Sakrament Ołtarza; naucz się od Niego modlić się z Nim. A jeżeli zdołasz praktycznie wykonywać tę najszczytniejszą naukę, błogosław i dziękuj Bogu.
Kończąc Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, trzeba zawsze przeprosić Pana Jezusa za dobrowolne roztargnienia, potem podziękować i czule pożegnać, prosząc, aby się znowu niezadługo pozwolił nawiedzić.
Wyszedłszy zaś z kościoła, jeżeli Boskie nauki przyjąłeś i o nich rozmyślałeś, powtórzysz za uczniami, których Pan Jezus odwiedził wieczorem: Czyż nie pałało serce moje, kiedy Eucharystia do mnie przemawiała!
Czcijmy Najświętszy Sakrament i nawiedzajmy Go jak najczęściej!
Nauczywszy się modlić, będziesz umiał również żyć po chrześcijańsku.

Myśli wybrane z broszur bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego

 


Partnerzy medialni