Wobec ubóstwa

Pan Bóg pomagał do tego czasu, pomoże i nadal.

W swej Opatrzności da nam Pan Bóg tyle jeszcze, ile będzie potrzeba dla chwały Jego Boskiej, a naszego zbawienia. Bo ten tylko cel, a nie inny, ma Pan Bóg na względzie, dając nam dobra doczesne. I wtedy tylko dają one szczęście prawdziwe ludziom, którego same przez się nie mają.

Dobra ziemskie nie stanowią wartości człowieka i nie dają mu szczęścia. Toteż Bóg dając jednym mniej niż innym, nie robi tym krzywdy nikomu, a ma zapewne do tego bardzo ważne, nam teraz nie znane powody.

Bóg zawsze ma o nas pieczę. I wtedy nawet, kiedy sami jesteśmy sprawcami swojej niedoli.

O ileż więcej przychodzi Pan Bóg z pomocą, jeśli z dopuszczenia Jego bieda nas gnębi lub jakie nieszczęście dokucza. Dostarcza aż nadto dowodów na to historia naszego Kościoła.
Ta nasza Matka czuła, Kościół święty zawsze miał pieczę o ubogich.

Pomoc nieszczęśliwym i biednym było najulubieńszym zajęciem i zadaniem oraz najwybitniejszą cechą religii Chrystusa.
Zbawiciel sam, pomiędzy ubogimi najuboższy, otaczał się za życia swego śmiertelnego podobnymi sobie dworzanami i przyjaciółmi. Ubogim pierwsze dawał miejsce w swych cudach, w swojej nauce i swoich obietnicach. Błogosławieni ubodzy – mówił – bo ich jest Królestwo niebieskie.
A gdy już sam osobiście po swoim Wniebowstąpieniu nie mógł ocierać łez ubogim, pobudzał mężów Duchem swoim owianych, by dalej prowadzili dzieło miłosierdzia. Stąd możemy wyliczyć całe szeregi tych prawdziwych aniołów cierpiącej ludzkości, którzy nagich przyodziewali, głodnych karmili i opuszczonych wspierali. Pomiędzy nimi wybitne miejsce zajmuje św. Antoni Padewski.

Życie św. Antoniego było żywym opowiadaniem Ewangelii.
Św. Antoni zostawszy z wielkiego magnata dobrowolnym żebrakiem, oddał się cały na usługi ubogich i nieszczęśliwych. Na korzyść ubogich zużywał zasoby swej wielkiej nauki. Również do podźwignięcia ubogich z nędzy materialnej wyczerpywał skarby swego wielkiego serca.

Święty Antoni z narażeniem własnego życia zabierał głos w obronie niewinnych, wyciągał rękę do zamożnych i żebrał, aby nakarmić głodnych. Gdy środki ludzkie nie wystarczały, apelował do nieba – czynił cuda.
Tę miłość do nędzy i ubóstwa wziął z sobą na tamten świat. Z nieba się teraz opiekuje biednymi.
Jest sekret, który od razu otwiera serce św. Antoniego – a jest nim ŚWIĘTA JAŁMUŻNA, która karmi głodnego i okrywa nagiego. Tym to przede wszystkim najpewniej i najłatwiej podbija się serce tego świętego i zjednuje pomoc tego ojca ubogich.
Św. Antoni ściśle przestrzega zasady: DAJĘ, ABYŚ DAŁ.

Często się jednak zdarza, że św. Antoni nie wysłuchuje prośby, choć ma przeznaczoną sobie obfitą jałmużnę na chleb dla ubogich. (…) Św. Antoni mógłby ci wtedy tak odpowiedzieć: Chciałbym od ciebie czegoś więcej niż materialnej jałmużny; czy sądzisz, że sam chleb dla ubogich jest moim głównym zamiarem i celem?

Jeśli twoje obietnice chleba (jałmużny) nie przynoszą już tego skutku co przedtem, znaczy to, że do jałmużny masz dodać i ofiarę z siebie.
Zapytasz mnie może, co to jest ta ofiara? W ciągu dnia nastręcza się wiele okazji do różnych aktów i praktyk ZAPARCIA SIĘ i oderwania od rzeczy stworzonych, aktów pokuty i umartwienia. To właśnie jest taką ofiarą.
Obiecać św. Antoniemu wczesne wstanie, pozbawienie się jakiejś przyjemności, mniej wymysłów w jedzeniu, kwadrans rozmyślania rano. Drobne to rzeczy na pozór, prawda, ale jak ważne.
A czegóż nie uprosisz sobie, gdy szukać będziesz sposobności do upokorzenia się, ujarzmiania swej woli, hamowania niecierpliwości lub złego humoru, starając się z uprzejmością, słodyczą, zapomnieniem uraz utrzymać pokój i zgodę.
Jakiż postęp uczynisz na tej drodze, pomnąc, że głównym celem św. Antoniego jest nas coraz bardziej zbliżyć do Boga.

Myśli wybrane z broszur bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego


Partnerzy medialni