Siostry o Ojcu

Sam wieczorem pieszo obchodził dzielnicę swojej parafii, aby przekonać się o moralności swoich parafian, i nic przed okiem jego się nie ukryło, ani nędza moralna, ani materialna. Założył kuchnię dla biednych i miał dużo jeszcze w zamiarach. Miał założyć schronisko dla starych rodziców opuszczonych przez dzieci, zakład dla zaniedbanych dziewcząt, aby je wychować na pożytek Kościoła i Ojczyzny.
s. Paula Ziemska

To nam powiedział: „Siostry, wy możecie u Boga wszystko uprosić, Bóg wam nic nie odmówi, bo modlitwa i post wzrusza Serce Jezusa i nie może się oprzeć, aby nie wysłuchał prośby, o które Go dusze proszą. Módlcie się, siostry, za grzeszników, bo oni potrzebują pomocy”.
Dużo razy Ojciec Założyciel sam nie jadł na obiad mięsa, a nam przyniósł (…). Gospodyni Ojca Założyciela, Marysia, płakała i narzekała: „Co ten Ojciec wyprawia, sam nie je, a zabiera w papier i gdzieś wynosi. Ojciec się zagłodzi!”. Ojciec dużo razy swój obiad zabierał i zaniósł chorej starszej pannie, która mieszkała w tym domu, co Ojciec.
s. Antonina Bartkowiak

W życiu osobistym Ojciec był bardzo oszczędny, nie dbał o elegancki strój. W swoim mieszkaniu meble miał bardzo proste i najkonieczniejsze. Nie był ani skąpy, ani chciwy, ale też nie był rozrzutny bez roztropności. Chciał, żebyśmy też ceniły ubóstwo, bo szlachetność człowieka, to, kim on jest, stanowi największą wartość.
s. Rafaela Sosińska

Brał w obronę i bronił praw kobiet. Pracował u niego w drukarni maszynista, który rzucił żonę. Ojciec zagroził mu utratą posady. „Albo pan wróci do żony i będzie nadal u mnie pracował, albo zostawi pan posadę”. Człowiek ten na skutek napomnienia pogodził się z żoną.
s. Elżbieta Wójciak

Ojciec mówił mi raz: „Siostro, nie można mieć nienawiści, uraz zatrzymywać długo w sercu, bo niech siostra wie, jak kwas zarobiony czym dłużej stoi, jest kwaśniejszy i może się już nie nadawać do użytku, tak w duszy każdego człowieka podtrzymywane wewnątrz urazy i niechęci mogą doprowadzić do grzechu śmiertelnego.
s. Izabela Maciołek

Wymagał dokładnego wykonania każdej pracy, ale nie zrażał się drobiazgami i nie łączył ich ze sprawami ważnymi. W ogóle był wyrozumiały i uważał, że za drobiazgi nie należy karać.
s. Teresa Kaszubowska

Był taki pełen zaufania do człowieka, nie mówił mi, co i jak mam zrobić, ale zlecając jakąś pracę, mówił: „Proszę, by siostra zrobiła to tak, by było dobrze”. Zdawałoby się pozornie, że był władczy, pewny siebie, wymagający, a on wiedział, że może liczyć na człowieka. Tak był delikatny i swoim zaufaniem tak zobowiązujący do solidnej pracy.
s. Zenobia Kaniewska, szarytka

Gdy był w Loretto, po kolacji szedł do kapliczki, która była daleko w lesie. Po drodze odmawiał różaniec, a później w kapliczce długo się modlił.
s. Rafaela Sosińska

W czasie choroby sióstr okazywał im dużo współczucia. Sam wezwał lekarza, gdy siostry chorowały. Bez względu na porę dnia, nawet późno wieczorem chodził po lekarstwa. Mówił, że wszystkich chorych powinno się cierpliwie znosić.
s. Elżbieta Wójciak

Ojciec dbał o zdrowie sióstr, kazał nam codziennie chodzić pieszo przez most Kerbedzia do kościoła św. Floriana dla powietrza, bo mówił: „Jak siostry pracują w drukarni, to muszą mieć powietrze”. A po drodze kazał odmawiać różaniec. I mówił: „Jak zawsze idę do redakcji, to odmawiam po drodze różaniec, aby uczcić Matkę Najświętszą, a nie tracić czasu na próżne myśli”.
s. Antonina Bartkowiak

Innym razem, gdy późno pracowałyśmy wieczorem, zadzwonił do nas Ojciec Założyciel: „To jeszcze siostry nie śpią?”. Powiedziałyśmy, że mamy jeszcze dużo dzisiaj do roboty, a później wieczorne modlitwy i dopiero po tym pójdziemy spać. „Ja za was będę się modlił – powiedział Ojciec – a siostry, gdy skończą, niech zmówią tylko różaniec, z innych modlitw siostry zwalniam, ale nigdy niech siostry nie opuszczają różańca. Niech siostra powie to siostrom”.
s. Antonina Bartkowiak

Ojciec całe swe życie miał skierowane ku Panu Bogu i to było widać w wykonywaniu wszystkich czynności kapłańskich i w szczególnym kulcie Najświętszego Sakramentu.
s. Benedykta Konarzewska

Gdy rano o godz. 6.00 szłyśmy na rozmyślanie, widziałyśmy Ojca spacerującego przy kaplicy lub nad rzeką Liwiec i odprawiającego rozmyślanie. Rozmyślanie odprawiał zawsze przed Mszą świętą.
s. Serafina Pieczywek

Ojciec modlił się krótko, ale gorliwie. Był pobożny. Mszę świętą odprawiał z namaszczeniem i żarliwie, a po Mszy świętej długo się modlił, choć w życiu codziennym był bardzo energiczny.
s. Rafaela Sosińska

Mszy świętej nie przedłużał, ale odprawiał ją pobożnie i starannie.
s. Cecylia Zakstankiewicz

Nie znosił podejrzeń, które mogłyby krzywdzić człowieka. Bronił opinii każdego człowieka, a szczególnie kapłana.
s. Antonina Bartkowiak

Obserwowałam go przez wiele lat: w kościele w czasie Mszy świętych, w konfesjonale, a przede wszystkim w ciągu długiej choroby, która według lekarzy mogła się zakończyć śmiercią (zakażenie krwi). Nigdy nie narzekał, całymi dniami się modlił sam lub prosił, by wspólnie z nim odmawiać różaniec.
s. Zenobia Kaniewska (szarytka)

Cenił bardzo biskupów i zacnych kapłanów takich jak ks. kard. Kakowski, ks. Łyszkowski i inni. Kiedyś był u ks. Kłopotowskiego jakiś ojciec franciszkanin. Po jego wyjściu ks. Prałat powiedział do mnie: „To jest o. Maksymilian Kolbe, który buduje Niepokalanów”.
s. Zenobia Kaniewska (szarytka)

Ojciec zorganizował w Loretto kolonie dla dzieci z Bródna i z parafii św. Floriana. Najbiedniejsze dzieci przyjeżdżały bezpłatnie. Oprócz tych dzieci były u nas na koloniach dzieci z Górnego Śląska, z Niemiec, które miały pobyt opłacany przez jakąś instytucję. Ojciec, sprowadzając te dzieci, polecał nam uczyć je modlić się i mówić po polsku, umacniać w nich ducha polskiego i katolickiego. Ojciec cieszył się, że dzieci te, oddychając przez cały rok zadymionym powietrzem, mogą teraz odetchnąć dobrym powietrzem i Bożym polskim duchem.
s. Rafaela Sosińska

Ojciec nas wysyłał do Loretto na powietrze, ale myśmy nie chciały. To Ojciec mówił: „Wprawdzie Loretto jest tam, gdzie są siostry loretanki, ale niech siostra jedzie tam, gdzie jest powietrze i las”.
s. Gabriela Wojciechowska

Gdy siostry wyrażały obawę o Zgromadzenie na wypadek jego śmierci, Ojciec mówił: „Jak będę na tamtym świecie, więcej dla was zrobię u Pana Jezusa. Po mojej śmierci jeszcze prędzej się rozwiniecie”. Żył radością, że jego dzieło nie upadnie.
s. Elżbieta Wójciak

Sprawdziły się słowa Ojca Założyciela: „Ja nie będę próżnował w niebie, ale będę się modlił do Boga za was, gdy będziecie najwięcej uciemiężone i będziecie potrzebować pomocy, a będzie groziło wam niebezpieczeństwo”.
s. Antonina Bartkowiak

Uważam to za szczególną łaskę wyproszoną przez Ojca Założyciela, że Zgromadzenie istnieje. To, że spełniły się słowa Ojca, który powiedział za życia: „Ja założę, a inni poprowadzą”. To, że znaleźli się tacy kapłani, którzy nas wyratowali i przeprowadzili przez najcięższą próbę, to trzeba przypisać szczególnej łasce wyproszonej przez Ojca dla swego Zgromadzenia.
s. Klara Skrzypczak

Ks. Kłopotowski w szczególny sposób wrażliwy był w tym względzie, żeby zawsze kierować się wolą Bożą, aby pełnić wolę Bożą, aby we wszystkim była wola Boża; stąd też w świadectwach sióstr często powtarza się: „jest w tym wola Boża” lub: „nie ma woli Bożej”.
s. Paula Ziemska

Gdy przeżywał jakieś kłopoty, wszystko ukrywał w sobie, ludziom się nie skarżył, chodził zdenerwowany po pokoju i odmawiał różaniec. Wtedy już wiedziałam, że ma jakieś zmartwienie, że coś cierpi. Wieczorem szedł do kościoła, otwierał go i modlił się przed Najświętszym Sakramentem.
s. Gabriela Wojciechowska

Każdej siostrze, która przychodziła do Zgromadzenia, dawał różaniec.
s. Elżbieta Wójciak

Bardzo kochał Matkę Bożą. Ja widziałam często Ojca Założyciela modlącego się na różańcu czy odprawiającego Mszę świętą w kościele św. Floriana przed Jej obrazem. Nas bardzo zachęcał do ukochania różańca i do odmawiania go w drodze, w pracy, a tym bardziej w kaplicy. Podsuwał nam intencje, w jakich mamy odmawiać Różaniec, ofiarowywać, mianowicie za tych, którzy nie chodzą do kościoła, za grzeszników, za Ojczyznę itd.
s. Rafaela Sosińska

Żeby rozszerzyć cześć do Matki Bożej i uczyć modlitwy różańcowej, polecił mi prowadzić przy kościele św. Floriana Kółko Żywego Różańca.
s. Elżbieta Wójciak

Celem jego ogromnej pracy było pragnienie przymnażania chwały Bożej. Ten cel często i nam przypominał w konferencjach czy przy nadarzających się okazjach.
s. Antonina Bartkowiak

Ojciec ciągle nas uczył dobroci i miłości do ludzi, a szczególnie do dzieci, do biednych i chorych.
s. Rafaela Sosińska

W pracy swojej Ojciec był niezmordowany, wytrwały, nieugięty, nadzwyczaj odważny. Jeśli ktoś postępował źle, to miał odwagę publicznie upomnieć.
s. Rafaela Sosińska

Ojciec miał bardzo dobre serce dla wszystkich, ale w szczególny sposób troszczył się o nowo przybyłe do Zgromadzenia. Nam mówił na konferencji, że te, które przychodzą do nas, zostawiają ojca i matkę, to tę miłość muszą znaleźć u nas, my im musimy zastąpić ojca, matkę i rodzeństwo; że one nie mogą być osamotnione, że miłość rodzinna musi być wśród nas.
s. Benedykta Konarzewska

Stosunek Ojca Założyciela do mnie był bardzo życzliwy, serdeczny, ojcowski. Bardzo był troskliwy o zdrowie sióstr. Raz ukłułam się w palec i dostałam zakażenia podskórnego, miałam operację. Ojciec to bardzo przeżywał, dzwonił w nocy, jak ja się czuję. Jak pojechałam do Ojca po artykuł, to Ojciec był bardzo schorowany i mówił do mnie: „Już dzisiaj w nocy wyjąłem testament, abyście nie miały kłopotów z szukaniem go, i nic nie zabierajcie, tylko ten testament; będę się wami opiekował na tamtym świecie. Bądźcie dobre, a nic wam się złego nie stanie. Musicie się nauczyć same rządzić, nie zawsze będziecie mieć Ojca”. Było to już krótko przed śmiercią.
s. Antonina Bartkowiak


Partnerzy medialni