Co wydarzyło się podczas Ostatniej Wieczerzy?

DOROTA KRAWCZYK

„A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Nie będę już jej spożywać, aż się spełni w królestwie Bożym” (Łk 22, 14-16).

Gdy Pan Jezus wypowiedział te słowa, wziął kielich z winem i odmówiwszy dziękczynienie, podał go uczniom, mówiąc: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 20). Następnie wziął chleb, połamał go i podał im, mówiąc: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22, 19). Taką relację z Ostatniej Wieczerzy przekazuje nam ewangelista Łukasz, a słowa, które wypowiedział wtedy Jezus do swoich uczniów, słyszymy i my podczas każdej Mszy Świętej. Czy nie jest jednak tak, że właśnie przez ciągłe ich słuchanie spowszedniały nam one trochę i nie staramy się już wnikać w ich głęboki sens?

Od Ostatniej Wieczerzy jako wydarzenia historycznego dzieli nas 2000 lat. To długi okres i nie wszystkie gesty i zwyczaje, jakie wtedy były na porządku dziennym, są dziś dla nas zrozumiałe. Dzięki badaniom historycznym wiemy już np., że w czasach Pana Jezusa również w Palestynie uczty spożywano na sposób rzymski, tj. w pozycji półleżącej. Tylko jak by to wyglądało z naszej perspektywy, gdybyśmy wszystkim dwunastu kazali na obrazie przedstawiającym scenę z Wieczernika leżeć za stołem?

Zostawmy jednak gesty i zwyczaje historykom i etnografom, gdyż dla nas, chrześcijan, znacznie ważniejsze jest to, co Jezus uczynił podczas Ostatniej Wieczerzy, niż to, jakich obyczajów przestrzegał. A uczynił bardzo wiele – coś, z czego od tamtej pory czerpią wszystkie pokolenia chrześcijan, które były przed nami, i czerpać będą również te, które przyjdą po nas. To bowiem zdarzenie, które miało miejsce 2000 lat temu w Wieczerniku, było pierwszym, najprawdziwszym i jedynym w swoim rodzaju cudem eucharystycznym.

Sam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa zamienił chleb w swoje Ciało, a wino – w swoją Krew. Dał uczniom samego siebie na pokarm, nie zmieniając przy tym i nie naruszając swojej ludzkiej postaci. Taką rzecz może uczynić tylko Bóg. Gdyby ktoś z nas chciał napoić kogoś swoją krwią, musiałby najpierw upuścić jej trochę ze swojego ciała. Pan Jezus nie musiał tego robić. Wystarczyło Jego słowo, by chleb stał się Jego Ciałem, a wino Krwią. I to nie ciałem umarłym. Bóg nakarmił uczniów żywym i prawdziwym Ciałem Boga-Człowieka.

I dokładnie to samo, ten sam cud eucharystyczny, dokonuje się podczas każdej Mszy Świętej każdego dnia i pod każdą szerokością geograficzną. Bóg-Człowiek, żywy i prawdziwy, karmi nas swoim Ciałem i swoją Krwią. Jakże ważne jest, abyśmy wciąż sobie tę wielką tajemnicę uświadamiali!

 

 


Partnerzy medialni