10 maja – rozważanie

Matka dziewicza

WINCENTY ŁASZEWSKI

W Litanii Loretańskiej wzywamy Maryję tytułem ”Matki Dziewiczej”. To modlitewne wyrażenie zawiera w sobie podwójną treść. Maryja jest Panną – jest Dziewicą „przed urodzeniem” (poczęła dziewiczo Syna Bożego), jest Dziewicą w „narodzeniu” (pozostała Dziewicą w narodzinach Syna Bożego), wreszcie jest Dziewicą „po narodzeniu” (zachowała dziewictwo do końca życia). „Jej ciało jaśniało cnotą czystości” – mówi św. Bernard, wskazując na pierwszy wymiar dogmatu o Maryi zawsze Dziewicy. Ale nie jest on jedyny, i w pewnym sensie nawet nie najważniejszy.

„Najświętsza Dziewica Maryja wzrastała tak cudownie w łasce i mądrości Bożej oraz odpowiadała tak wiernie na Jego miłość, że nie tylko aniołów, ale nawet samego Boga wypełniał pełen zachwytu podziw”. Te słowa ukazują drugi i najważniejszy wymiar dziewictwa Maryi – niezachwianą wierność Bogu.

Maryja była Dziewicą nie tylko w ciele, ale i w duchu. Była Dziewicą, ponieważ zachowała wierność Bogu i – używając języka Biblii – nie „cudzołożyła z obcymi bożkami”, jak czynił to wielokrotnie naród wybrany. Bóg skarżył się przez proroka Ozeasza: „Lud mój zasięga rady u swojego drewna, a jego łaska daje mu wyrocznię; bo go duch nierządu omamił – opuścili Boga swojego, aby cudzołożyć. Na szczytach gór składają ofiary (…) i ludzie całują cielce (4, 12-13; 13, 2).

Nie taka była Maryja. Nie musiała się nawracać, by być wierną Bogu, bo nigdy Go nie porzuciła i w niczym nie zdradziła. Tylko Jego miłowała i tylko On zamieszkiwał w Jej sercu.

Maryja była całkowicie oddana Panu. W tym właśnie wymiarze jest Ona wzorem dla wszystkich, także tych związanych węzłem małżeńskim. Czemu bowiem służy sakrament małżeństwa, jeśli nie umocnieniu wierności względem Boga, umiłowaniu Go w miłości współmałżonka? Jeżeli nasza miłość małżeńska i macierzyńska (czy ojcowska) zasłania Boga i odsuwa Go na drugi plan, to nie jesteśmy Mu wierni.

Czy w naszej miłości do najbliższych wyraża się miłość będąca owocem najważniejszej miłości – miłości do Boga? Może jakiś człowiek staje się dla nas ważniejszy niż Bóg? Czy nie jest to zdradą i zaprzeczeniem naszego wyłącznego oddania się Panu, tego oddania, którego wzór oglądamy w Maryi, Matce Dziewiczej?

 


Partnerzy medialni