11 maja – rozważanie

Matka nienaruszona

WINCENTY ŁASZEWSKI

Zdawałoby się, że wezwanie jest powtórką tematu – przecież Matka nienaruszona to Matka dziewicza! A jednak Kościół umieszcza je w Litanii. Czyżby chciał przez to wskazać na jakiś inny aspekt najstarszego dogmatu Maryjnego? A może chce przypomnieć to, co jest fundamentem Maryjnej pobożności, by ugruntować tę prawdę w naszych sercach? Lub chce nam udzielić lekcji pokory i podkreślić godność ludzkiego ciała?

Podkreśla się, że Maryjne dogmaty wiele mówią o nas samych. Dla teologów najlepszym przykładem na to jest dogmat o dziewictwie Matki Bożej. Po pierwsze dlatego, że dotyka on nie tylko duchowej sfery człowieka, ale również cielesnej. Jakby Bóg chciał poprzez tę prawdę dać nam dowód na to, że chrześcijańska wiara nie jest jakimś spirytualizmem, że ma moc przemieniać nas całych, i to dosłownie! Bóg przecież nie tylko interesuje się naszą duszą; dla Niego ważne jest również nasze ciało. To zasadnicza prawda.

W rozważanym dziś litanijnym wezwaniu Maryja koryguje nasze tendencje do niewłaściwego rozumienia chrześcijaństwa. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo grozi nam wypaczone spojrzenie na wiarę. Odwołując się do filozoficznych podstaw wiary, powiedzielibyśmy, że cechuje nas skłonność do rozumienia jej w duchu platońskim, a może nawet manichejskim! Czy nie mówimy, że „ciało jest więzieniem dla duszy” i że dusza w chwili śmierci „wyzwala się z ciała”? Jest to myślenie charakterystyczne dla tych ujęć filozoficznych. A w świetle prawdy o dziewictwie Maryi takie stwierdzenia są bezzasadne. Dla Boga ważne jest również ciało, gdyż i ono jest narzędziem zbawienia, znakiem Jego obecności w świecie.

Po drugie, śpiewając wezwanie: Matko nienaruszona, mamy okazję uczyć się pokory. Bóg wybrał taką drogę zbawienia i takie znaki, jakie chciał. Mogą się nam one wydawać dziwne.. Ale choć ich nie rozumiemy – gdyż myśli Boże nie są myślami naszymi (por. Iz 55, 8) i nie do wyśledzenia są Jego drogi (por. Rz 11, 33) – to przecież są one prawdziwe. Pokora zaś to pierwszy stopień do wejścia na Maryjną drogę świętości. Wołajmy więc do Maryi, by Ona, Matka nienaruszona, modliła się za nami. Prośmy Ją nie tyle o to, byśmy zrozumieli (Ona też nie wszystko rozumiała), ile o to, byśmy pokochali swoje ciała, które są świątyniami Boga (por. 1 Kor 3, 16). Prośmy też o dar wiary, że u Boga wszystko jest możliwe, i że wszystko, co On czyni, ma swój głęboki sens. Tak głęboki, że my nie jesteśmy w stanie do końca tego pojąć.

 


Partnerzy medialni