Różaniec z ks. Wacławem Buryłą

Tajemnice radosne

Światła wytworzone ludzką ręką nie wystarczą do tego, aby być szczęśliwym. Człowiek potrzebuje Bożego światła. Bo ciemność panuje nie tylko wokół człowieka, ale także w głębi jego duszy.

I. Zwiastowanie Maryi Pannie
Pan Bóg próbuje wydobywać człowieka z jego mroków, gdyż nie chce, aby człowiek żył w ciemnościach. Dlatego Bóg daje człowiekowi światło: objawia swoją wolę. Maryja podjęła to światło bez wahania. Tę samą możliwość mamy i my w zasięgu ręki. Każdy fragment Ewangelii czytany podczas Mszy świętej lub indywidualnie w domu, każde kazanie, katecheza, rekolekcje, delikatny, ale wyraźny głos sumienia… to niektóre możliwości odnalezienia tego światła. Pan Bóg każdorazowo pokazuje drogę. Cała sztuka polega na tym, aby słuchać i usłyszeć.

II. Nawiedzenie św. Elżbiety
Maryja była szczęśliwa: doświadczyła napełnienia Światłem. Ale wiedziała, że szczęście, którego nie dzieli się z nikim, obumiera. Chciała, aby nie tylko w Jej życiu działy się wielkie rzeczy. Dlatego wyruszyła do Elżbiety. Dzisiejszy świat proponuje wygodny egoizm. Ludzie chcą być szczęśliwi, ale nie zależy im na tym, aby szczęśliwi byli także ci, którzy mieszkają w pobliżu. Nic dziwnego, że ludzie obserwujący chrześcijan, nie widzą już światła. Bo światło pali się tylko tam, gdzie jest Miłość.
Wiara otwiera na Boga. Ale musi także otwierać na ludzi. Bez tego jest tylko teatralność liturgicznych gestów i usta, które mechanicznie powtarzają słowa pacierzy.

III. Narodzenie Pana Jezusa
Ewangelista wspomina, że Gwiazda jaśniała. Widziało ją prawdopodobnie wielu ludzi. Ale tylko nieliczni chcieli wędrować za jej światłem. Tam, gdzie dokonuje się prawdziwe Boże Narodzenie, tam ciągle pojawia się Światło. Chrześcijanin jest człowiekiem, który ma wędrować za Światłem, który sam ma się stawać gwiazdą. Chrześcijanin nie ma innego wyboru: musi „świecić” Bogiem.

IV. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni
Według prawa żydowskiego każde pierworodne dziecko płci męskiej miało być ofiarowane Panu. Dla wielu ludzi było to prawo, które komplikowało życie. Dla Maryi tajemnica ofiarowania miała znaczenie szczególne. Przyszła ofiarować Jezusa Temu, od którego Go otrzymała. Ona doskonale rozumiała, że miłość polega nie tylko na otrzymywaniu darów, ale także na obdarowywaniu innych…

V. Znalezienie Pana Jezusa
Do normalnego życia potrzebne jest światło. Nawet chwilowy brak energii elektrycznej powoduje poważne komplikacje: odmrażają się zamrażarki, przestają działać radio i telewizor, występują kłopoty w przemieszczaniu się. W życiu duchowym jest identycznie. Nawet pojedynczy ciężki grzech paraliżuje całe życie duchowe. Rozregulowuje i „odmraża się” sumienie, kruszy to, co człowiek dotychczas zbudował. Maryja zaczęła szukać Jezusa w chwili, gdy zauważyła Jego brak. I szukała aż do skutku.

Tajemnice światła

Wszyscy jesteśmy „starymi” ludźmi, dotkniętymi skazą grzechu pierworodnego. Ale z tego starego może narodzić się nowy,święty człowiek, który ma Światło i staje się nim dla innych. Trzeba jednak usłyszeć, co mówi Jezus: stare puste dzbany napełnić wodą.

I. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Ci, którzy wchodzili w wody Jordanu, podejmowali ważną, ale i niełatwą decyzję. Nie tylko publicznie wyznawali swoje grzechy, ale jednocześnie decydowali się na rozpoczęcie nowego życia. Chrzest nie może być tylko pobożną ceremonią. To chwila, kiedy człowiek odwraca się od zła, aby stanowczo i na zawsze zwrócić się ku dobru. W tej chwili nie tylko wpisuje się imię do księgi chrztów, ale przede wszystkim wpisuje się Imię Boga w życie konkretnego człowieka. Właśnie wtedy zapala się Światło, które powinno w nim trwać.

II. Objawienie się Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej
Nikt z gości nie zwracał uwagi na puste dzbany. Jedynie Jezus i Maryja zauważyli ich pustkę, która miała stać się pełnią i zapachnieć wybornym winem. Na oczach tłumu dokonała się niesamowita przemiana. Wszyscy jesteśmy „starymi” ludźmi, dotkniętymi skazą grzechu pierworodnego. Ale z tego starego może narodzić się nowy, święty człowiek, który ma Światło, wędruje za Światłem, staje się nim dla innych. Warunek jest jeden: trzeba usłyszeć, co mówi Jezus. I to wykonać: stare puste dzbany napełnić wodą.

III. Głoszenie królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
Do Jezusa codziennie przychodzili ludzie prości oraz wykształceni faryzeusze i uczeni w Piśmie. Poszukiwali Prawdy, Mądrości, Światła. Nie chcieli być siedzącymi w ciemnościach. Nie chcieli marnować swojego życia. Chrystus przed nikim nie chował swojej Mądrości. Nie dzielił jej tylko z przyjaciółmi, lecz także z tymi, którzy przychodzili, którzy mieli w sobie głód. Mądrość i Prawda szły do tych, którzy nie mieli dziurawych uszu, lecz potrafili słuchać. Bo słowo Boże jest ziarnem. Nie wystarczy, że upadnie. Musi upaść w dobrą glebę, by przynieść plon.

IV. Przemienienie na górze Tabor
Piotr, Jakub i Jan nie spodziewali się czegoś takiego. Przemieniony Chrystus był Światłością, jakiej jeszcze nigdy w życiu nie oglądali. To było dla nich zupełnie nowe wydarzenie. Nie rozumieli tego, co się stało. Potrafili tylko powiedzieć: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy” (Mt 17, 4). I właśnie od tego zaczyna się i nasze przemienienie. Trzeba iść za Jezusem, trzeba z Nim być. Tylko wtedy Jezus będzie mógł nas przemienić w Światło. Człowiek, który zamyka się przed słońcem, nie doświadczy jego mocy.

V. Ustanowienie Eucharystii
W życiu Chrystusa wszystko układa się w logiczną całość. Zanim doszło do męki i śmierci, był Ogród Oliwny i trwoga oczekiwania, a wcześniej wieczernik, stół, uczta i Chleb. Może właśnie tam trzeba zobaczyć prawdziwy początek Drogi krzyżowej?… Tam była moc, bez której nie dałoby się przyjąć tego, co niewyobrażalnie trudne i ponad ludzkie możliwości. Chrystus ciągle zaprasza i prosi: „Bierzcie i jedzcie… Pijcie z niego wszyscy” (Mt 26, 26-27), abyście nie uciekli z waszego ogrójca, abyście nie zmarnowali zbawienia. Trzeba spożyć Eucharystię, zanim wejdzie się w noc.

Tajemnice bolesne

Chrystus zapowiedział, że świat nie będzie rozpieszczał Jego wyznawców, lecz przeciwnie – prześladował.
Nie ma wygodnej Ewangelii, nie ma wygodnego chrześcijaństwa. Autentyczna wiara zawsze będzie znakiem sprzeciwu.

I. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu
Każde życie ma swój Ogród Oliwny. Każdy człowiek ma swoją godzinę trwogi, samotności, opuszczenia, chwilę decydującego wyboru. Wtedy ważna jest świadomość zakorzenienia, obecności. Chrystus wiedział, że Jego ziemskie życie było planem Ojca, a więc wyrazem Miłości: miłosiernej, przebaczającej, poszukującej, zatroskanej. Chrystus wiedział, że to, co wypełnia, ma sens, widział nie tylko krzyż, ale przede wszystkim jego owoce. Krzyż jest kluczem, który może otworzyć niebo.

II. Biczowanie Pana Jezusa
Niełatwa była Ewangelia Chrystusa. Kazał nadstawiać drugi policzek, kiedy zostało się uderzonym w pierwszy, przebaczać nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy, nie pozwalał, żeby odpłacać złem za zło, uczył, że ten, kto wojuje mieczem, od miecza ginie. Chrystus zapowiedział, że świat nie będzie rozpieszczał Jego wyznawców, lecz przeciwnie prześladował. Nie ma wygodnej Ewangelii, nie ma wygodnego chrześcijaństwa. Autentyczna wiara zawsze będzie znakiem sprzeciwu. Wiara, która będzie prawdziwym świadectwem, zawsze kończy się biczowaniem.

III. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
Ludzie światowi potrafią się dobrze urządzić, zabezpieczyć. Mają swoje myślenie, swoją politykę, za którą idzie określone działanie. Nie tolerują tych, którzy są dobrzy, uczciwi, inni. Niszczą tych, którzy są wyrzutem sumienia. Jeżeli będziesz kradł z kradnącymi, pił z pijącymi, przeklinał razem z przeklinającymi, wtedy nic ci nie grozi, masz „święty” spokój. Chrystus nie wybrał wygodnego spokoju. On, będąc Prawdą, bronił Prawdy i za to został ukoronowany cierniem. Stał się widowiskiem dla tych światowych.

IV. Droga krzyżowa Pana Jezusa
Nie myśl, że będziesz żył lekko, łatwo, przyjemnie, że życie jest tylko zabawą, gromadzeniem przyjemności. Nie obiecuj sobie taniego szczęścia, smacznych złudzeń. Na szczyt nie wchodzi się w lakierkach, w białej koszuli, w niedzielnym garniturze, nie zabiera się też mebli, samochodów, pękatych walizek. Im więcej bagażu, tym więcej kłopotów i utrudzenia. Na drodze krzyżowej pozbawiono Chrystusa wszystkiego, nawet sukni. Otrzymał jedynie krzyż. Tego nikt nie chciał Mu zabrać. Ale Chrystus dobrze wiedział, że tak naprawdę na tej drodze nic innego się nie liczy.

V. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu
Mozaika, która jest swoistym arcydziełem, to setki czy nawet tysiące drobnych odpowiednio dobranych kamyków. Każdy z nich wzięty osobno nic nie znaczy. Ale zebrane razem stają się czymś pięknym, unikatowym, prawdziwym dziełem sztuki. Pojedyncze dni i godziny niewiele znaczą. Są jak pojedyncze kamyki, na które nikt nie zwraca szczególnej uwagi. Ale zebrane razem tworzą największe arcydzieło – tworzą życie. Chwila śmierci pokazuje czy to życie było tylko zlepkiem przypadkowych „kamieni”, czy arcydziełem.

Tajemnice chwalebne

Modlitwa to jedyny czas, gdy Boże światło może się wlać w zakamarki ludzkiej duszy, aby potem wylewać się na innych. Duch przemienia człowieka, aby potem przemieniać świat.

I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa
W Wielki Piątek zaległy nieprzeniknione ciemności. Przerażeni ludzie wracali do domów. Biegli na oślep, czuli, że ziemia drży pod ich stopami. Wielu z nich myślało, że to już koniec. Każdy grzech to odrobina ciemności. Im więcej grzechów, im większy ich kaliber, tym więcej przerażenia w ludziach. Każdy grzech to w pewnym sensie początek końca świata, tym bardziej tragiczny, że budowany dla siebie, własnymi rękami. Chrystus odwalił kamień, który ludzie wtoczyli na Jego grób. Chrystus potrafi odwalić kamień każdego grzechu, jeżeli zechcesz, także twojego.

II. Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Chrystus przyszedł na ziemię także po to, żeby pokazać, jak powinien żyć człowiek, pokazał, że życie człowieka może być dobre, czyste i piękne, także w niełatwych czasach. Ale Chrystus ukazał jeszcze coś więcej: Ziemia nie jest celem, przystanią, gdzie można zostać na zawsze. Prawdziwym celem człowieka jest niebo, czyli dom Ojca, w którym jest wiele mieszkań. Ale czy wszyscy będą tam mieszkać? Bo nie wszystkim zależy na tym, żeby ich życie było dobre i piękne…

III. Zesłanie Ducha Świętego
Duch Święty jest niewidzialny, ale działa w sposób widzialny. Duch posługuje się małymi, niepokaźnymi narzędziami, aby dokonywać wielkich rzeczy. Ten Duch posłużył się Apostołami, którzy w większości byli analfabetami, by głosili Ewangelię, opowiadali o Bogu, przekazywali najwspanialszą mądrość. Sprawdzianem wiary jest modlitwa – rozmowa, bycie z Bogiem. Modlitwa to jedyny czas, gdy Boże światło może się wlać w zakamarki ludzkiej duszy, aby potem wylewać się na innych. Duch przemienia człowieka, aby potem przemieniać świat.

IV. Wniebowzięcie Matki Bożej
Ziemia, która nie przyjmie ziarna, nie urodzi żadnego owocu. W życiu coś nie może powstać z niczego. Wszystko ma swoje źródło, przyczynę. Maryja powiedziała Bogu przy zwiastowaniu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). Powtarzała to codziennie. Jej życie potwierdzało te słowa. Była konsekwentna w wyborach i postanowieniach. Nie zamknęła przed Bogiem uszu, serca i życia. Dlatego Bóg nie zamknął przed Nią nieba.

V. Ukoronowanie Matki Bożej
Można się martwić tylko o swoje sprawy. Można być zatroskanym jedynie o kupno mieszkania, mebli, samochodu, o podnoszenie standardu życia. Można zabiegać tylko o własne interesy: swoje i bliskich. To może stać się najważniejszym lub nawet jedynym sensem życia. Można zostawić po sobie tylko tysiące nagromadzonych, niepotrzebnych rzeczy… Maryja była zatroskana przede wszystkim o Boże sprawy, o ludzi. Dlatego została ogłoszona Matką i Królową.

Modlitwa, tak jak i wiara, nie może zakończyć się na słowach. Po nich muszą przyjść czyny.


Partnerzy medialni