Różaniec z o. Jakubem Mentelem OFM

Tajemnice radosne

1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

Każdemu z nas Bóg ma coś do powiedzenia. By Go usłyszeć, trzeba być zasłuchanym jak Maryja. W przeciwnym razie nic ważnego w naszym życiu się nie wydarzy, nie usłyszymy czegoś, co nada sens naszej codzienności. Od naszego słuchania zależą także losy innych. Każde słowo Maryi wypływało z Jej słuchania głosu Boga. Wypowiadamy wiele słów, przeważnie niepotrzebnych i zbędnych. Jeśli nie płyną ze słuchania Boga i innych, są puste, a nawet szkodliwe i niszczące.

2. Nawiedzenie św. Elżbiety

Maryja musiała przejść przez górskie okolice, pokonać niedostępny teren, by spotkać się z Elżbietą. Ta droga nie była wygodna ani łatwa. Takie są drogi do człowieka. Jest na nich sporo przeszkód. Łatwo się potknąć, zniechęcić, poddać, zawrócić. Maryja idzie do Elżbiety, bo krewna Jej potrzebuje, a jeszcze bardziej potrzebuje Jezusa, którego Ona jej niesie. Ilu ludzi czeka na spotkanie z Jezusem? Może nawet nie wiedzą, że na Niego czekają. Żeby Go zanieść innym, trzeba pokonać niejedną przeszkodę.

3. Narodzenie Pana Jezusa

„Maryja jest Tą, która potrafi przemienić stajnię dla zwierząt w dom Jezusa, ze skromnymi pieluszkami i z olbrzymią czułością” (Evangelii gaudium, 286). Czasem trudno nam uwierzyć, że J192ezus 192chce się narodzić w naszych sercach. Widzimy w nich zło grzechu i brud niewierności. Szatan robi wszystko, by nas przekonać, że to niemożliwe, by Bóg w nas żył. A Jezus pragnie w nas się narodzić i w nas żyć. Narodził się w stajni, byśmy nie mieli wątpliwości, że nie przeszkadzają Mu chłody i brud. Trzeba Go tylko zaprosić wraz z Maryją i Józefem. I w nas będzie Boże narodzenie.

4.Ofiarowanie Pana Jezusa

W opisie ofiarowania widzimy Symeona, który z czułością „wziął Dzieciątko na ręce i wielbił Boga” (por. Łk 2, 28). Rozpoznał w Nim Zbawcę. Kim był ten człowiek? Ewangelia mówi, że „oczekiwał pocieszenia Izraela” (por. Łk 2, 25). Zrozumiał, kim jest Jezus, bo Go oczekiwał. Jeśli czekamy na Jezusa, to się doczekamy. Jeśli wypatrujemy, to Go ujrzymy. Nasze czekanie jest potrzebne. To ofiara, która przygotowuje serce, oczyszcza nas, byśmy mogli rozpoznać Jezusa, wziąć Go na ręce, przytulić jak największy skarb i wielbić Boga.

5. Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni

„Czemuście Mnie szukali?” (Łk 2, 49) – zapytał Jezus Maryję i Józefa, gdy Go odnaleźli w świątyni jerozolimskiej. Nie padła żadna odpowiedź. Przecież to takie oczywiste. Rodzice z bólem szukają swego dziecka, gdy się zgubi. Nie wszystko, co wydaje się oczywiste, jest takie naprawdę. Warto się zatrzymać nad pytaniem Jezusa i zastanowić się, dlaczego Go szukam w swoim życiu. Dlaczego się modlę, spotykam Go w sakramentach, w słowie Bożym, w drugim człowieku? Może to przyzwyczajenie, wychowanie? Może Go potrzebuję, by radzić sobie z trudami życia? Jezus zadaje to pytanie, byśmy dostrzegli miłość ku Niemu. To ona każe nam Go szukać. Gdy Go szukamy z miłości, wówczas On przemienia nasze życie.

TAJEMNICE ŚWIATŁA

1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Pan Jezus nie potrzebował chrztu pokuty w Jordanie, nie potrzebował oczyszczenia, bo nie miał grzechu. Dlaczego więc nalegał, by taki chrzest się odbył? Jezus w ten sposób pokazuje jedność z nami, z każdym grzesznym człowiekiem. Wchodzi do wody, gdzie ludzie zostawiali swoje grzechy. On je przyjmuje na siebie. Przyjmuje skutki naszych grzechów; jednym z nich jest śmierć. Dzięki śmierci Chrystusa nie zagraża nam wieczna śmierć. Chrzest w Jordanie pokazuje, że Bóg nie zostawił nas z naszym grzechem, wziął na siebie naszą ciemność, byśmy doświadczyli światła zbawienia.

2.Cud w Kanie Galilejskiej

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Państwo młodzi byli zapewne gotowi zrobić wszystko, oby tylko na stołach weselnych pojawiło się wino. Ale Pan Jezus kazał sługom napełnić naczynia wodą. Byli zdziwieni takim poleceniem, bo przecież nie o to im chodziło. Nie od razu stał się cud. Najpierw musieli się ciężko napracować. Tak bywa w naszym życiu. Bóg nam daje to, czego potrzebujemy, ale nie od razu to widzimy. Cud w Kanie to zaproszenie do zaufania. Może to, co każe robić nam Pan Jezus, co nakazuje nam Kościół, wydaje się pozbawione sensu, niepotrzebne. Zaufanie i cierpliwość sprawią, że zobaczymy sens wszystkiego, co się wydarza w naszym życiu. Ujrzymy cud.

3.Głoszenie królestwa Bożego

Głoszenie królestwa jest powiązane z wezwaniem do nawrócenia (zob. Mk 1, 15). Rodzi się pytanie, czym jest nawrócenie. Czy to wezwanie nas też dotyczy, skoro jesteśmy ochrzczeni, a Kościół jest naszym domem? Pan Jezus, gdy wzywa do nawrócenia, dodaje: „Wierzcie w Ewangelię”. Nawrócić się to uwierzyć w Ewangelię, przyjąć Dobrą Nowinę. Tu jest nawrócenie – trzeba dostrzec, że przyjęcie Jezusa to przyjęcie radosnej wieści o zbawieniu. Jej istotą jest miłość i radość. Często rozumiemy wiarę jako katalog wymagań, ciężar trudny do udźwignięcia, ale konieczny, by wejść do nieba. Zwykle w tej wizji Bóg to surowy sędzia, daleki od rozumienia ludzkiej biedy. Nawrócić się to przyjąć prawdę o bliskości Boga, który najlepiej rozumie człowieka, bo sam stał się człowiekiem. On nieustannie nas zaprasza do przyjaźni ze sobą i do szczęścia.

4.Przemienienie na górze Tabor

Tak wielu ludzi marzy, by nastąpiła zmiana. Pragniemy zmienić świat, innych, Boga. Wydaje nam się, że upragniona zmiana da nam szczęście. Na górze Tabor Piotr, Jakub i Jan doświadczyli przemiany: obudzili się i „ujrzeli Jego chwałę” (Łk 9, 32). To ich najważniejsza przemiana; także nasza. Obudzić się, by doświadczyć bardzo intensywnej obecności Boga w życiu. Dostrzec Jego działanie, prowadzenie, miłość. Czasem nasze życie jest jak sen Apostołów na górze: nie dostrzegamy Jezusa. Przemienienie to wyrwanie z drzemki, skierowanie uwagi na Jezusa i bycie z Nim.

5.Ustanowienie Eucharystii

„Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże” (Ps 42, 2). Naszym największym pragnieniem – może tak naprawdę jedynym – jest pragnienie Boga. Każde inne kryje w sobie potrzebę bycia z Bogiem. Ale chodzi o doświadczenie Boga żywego, którego miłość pokonuje w nas martwotę i rozpacz. „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął (…). Ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6, 34. 57).

TAJEMNICE BOLESNE

1.Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

„Począł się smucić i odczuwać trwogę” (Mt 26, 37). Przecież smutek, lęk, trwoga to oznaki słabości. Te uczucia często pojawiają się w naszym życiu. Wstydzimy się ich. Jezus pokazuje nam, że nasze smutki i słabości muszą mieć sens. Odkrywamy go w modlitwie. Uczucia, szczególnie te trudne, dobrze funkcjonują, gdy stają się częścią modlitwy. Głęboki smutek Jezusa i przerażenie tym, co miało się wydarzyć w czasie męki, nie spowodowały ucieczki, ale zawierzenie Ojcu. Tak może być i w naszym życiu. Dobrze przeżyty smutek prowadzi do zaufania Bogu.

2.Biczowanie Pana Jezusa

Ubiczowany Jezus. Zupełnie bezsilny i bezbronny. Ciągle obecny w naszym świecie, w cierpieniu wielu nieludzko poranionych i przekreślonych osób. Dzisiejsze biczowania to słowa, które zadają przeszywający ból. Ilu naszych braci i sióstr zraniły bicze nieodpowiedzialnych słów? Potęga słowa: może budować i nieść nadzieję, ale może też ranić i zabijać. Każde słowo!

3.Cierniem ukoronowanie

Ciernie, które wbijają się w głowę Jezusa, wywołują straszny ból. Czasem do cierni podobne są ludzkie myśli, które mogą one być bolesne, raniące, niemożliwe do pokonania czy oddalenia. Dla niektórych są stałymi elementami udręczonego życia. U innych pojawiają się rzadziej i łatwiej można je przezwyciężyć. Dręczące myśli o potępieniu, poniżające, wpędzające w rozpacz, wywołane kryzysem, chorobą, „ciemną nocą”… Upodabniają nas do Jezusa w koronie z cierni. On wie, jak to jest, gdy boli. I przychodzi z pomocą.

4.Dźwiganie krzyża

Chętnie idziemy za Jezusem, gdy naucza o miłości, rozdaje cudownie rozmnożony chleb, ucisza wzburzone fale Jeziora Galilejskiego, uzdrawia nasze choroby, umarłych czyni żywymi. Trudniej słuchać Jego nauk o przebaczeniu, miłości nieprzyjaciół, wierności. Przychodzi najtrudniejsza droga i najważniejsza lekcja – droga na Golgotę. Wielu za Nim szło do tego właśnie miejsca. Gdy Go skazano i położono na Jego ramionach krzyż, zostało niewielu. Uciekli. Nie rozumieli. Nie tak miało być. Nie ma Chrystusa bez krzyża. Tak trudno to zrozumieć!

5.Śmierć Pana Jezusa na krzyżu

To już koniec. Koniec strasznej męki, koniec życia, nauczania, sporów z przeciwnikami, rozmów z uczniami. Wszystko się skończyło. Po ludzku Jezus przegrał. Został sam na krzyżu. Uczniowie zawiedli. Tak to mogło wtedy wyglądać, ale było zupełnie inaczej. To nie był koniec, ale początek: nowego życia, zbawienia, Kościoła. Ta śmierć to zwycięstwo nad piekłem i szatanem – zwycięstwo, które dało nam życie wieczne. Czasem mamy wrażenie, że nic nam się w życiu nie udało, że wszystko jest przegrane. Gdy idziemy z Jezusem, każda strata będzie zyskiem, każda klęska – zwycięstwem, a śmierć – nowym życiem. „Jezu, ufam Tobie”.

TAJEMNICE CHWALEBNE

1.Zmartwychwstanie Pana Jezusa

„Wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno” (J 20, 1), grób już był pusty. Chrystus zmartwychwstał, zwyciężył śmierć, piekło i szatana. To zwycięstwo nie było oczywiste nawet dla osób najbliższych Jezusowi. Jeszcze panowały ciemności w sercach uczniów. Przyjęliśmy Chrystusa do naszego życia i mamy pragnienie, by On natychmiast pokonał w nas każdą ciemność. Chcemy być w pełni wolni od grzechu, pokus, słabości, smutku. Trudno nam pogodzić się z istnieniem jakiejś ciemnej strony w nas. Zmartwychwstanie nie oznacza, że każda nasza ciemność zniknie natychmiast, a każda wątpliwość zostanie rozwiana. Nie to jest najważniejsze. Bardziej chodzi o to, byśmy usłyszeli, jak Zmartwychwstały wypowiada nasze imię, a przez to wyznaje, że nas kocha mimo naszych ciemności.

2.Wniebowstąpienie Pana Jezusa

„A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś (…) z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, błogosławiąc Boga” (Łk 24, 51-53). Zastanawia nas reakcja uczniów. Rozstanie oznacza ból i smutek. Rozstanie z ukochaną osobą to wielki ból. Uczniowie mają w sobie radość, i to wielką, a na dodatek wielbią Boga. Wiedzą, że Pan jest z nimi bardzo realnie. Nie zostawił ich. Chrystus jest w Kościele żywy i realny. Jest w sakramentach, słowie, we wspólnocie. Działa i prowadzi swój Kościół, dlatego jest w nas radość.

3.Zesłanie Ducha Świętego

„Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru” (Dz 2, 2). Duch Święty jest jak wiatr – gwałtowny, nieprzewidywalny. Wzywamy Go, chcemy, by nas prowadził, ale też trochę się Go boimy. Skąd w nas ten strach? Papież Franciszek wyjaśnia: „Duch Święty nam przeszkadza, ponieważ wprawia nas w ruch, każe iść, popycha Kościół do pójścia naprzód. (…) A my (…) chcemy, by Duch Święty przysnął, chcemy Go oswoić. Ale to nie działa, bo On jest Bogiem, jest Wiatrem, który wieje, kędy chce” (16 IV 2013 r.). Niech powieje Boski Wiatr i porwie nas ku prawdziwemu życiu!

4.Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Wniebowzięcie Maryi wydaje się czymś oczywistym. Pokorna Służebnica Pańska, Matka Boga, ma mieszkanie w niebie. Ta prawda nas też dotyczy. My również mamy miejsce w niebie, w domu Ojca. I tam idziemy. Gdy patrzymy na życie Maryi i porównujemy je z naszym, to ogarnia nas przerażenie. Ona – święta, niepokalana, wierna do końca. My – grzeszni, tchórzliwi i słabi. Jak mamy dojść do nieba? To łaska, dar Boga, dar Jego miłości, która wyraża się w krzyżu. My tylko mamy ten dar przyjąć. I dawać innym trochę miłości, trochę nieba na ziemi.

5.Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny

Wielu z nas śni o królowaniu, władzy, sile, potędze, wpływach. Bardzo wielu ludzi oddałoby wszystko lub prawie wszystko, żeby móc panować nad innymi. Maryja pokazuje nam, na czym polega władza i królowanie. „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38) – mówi o sobie. Służba Bogu i ludziom to jest panowanie i największa władza – nie nad innymi, ale nad sobą, nad egoizmem, słabością, wygodnictwem. Wielkość człowieka trzeba mierzyć zdolnością do miłości, która wyraża się w służbie. Kto kocha i służy, ten posiada królewską godność.


Partnerzy medialni