Jak ziarno pszenicy

Rozmowa z Nicolą Gorim, autorem książki Bł. Clelia Merloni. Jak ziarno pszenicy.

Co urzekło Pana w bł. Clelii Merloni, włoskiej zakonnicy żyjącej na przełomie XIX i XX w., że postanowił Pan napisać o niej książkę?

Po raz pierwszy usłyszałem o matce Clelii, gdy Przełożona Generalna Apostołek Najświętszego Serca Jezusa zwróciła się do mnie z prośbą o przygotowanie biografii Clelii Merloni w związku ze zbliżającą się beatyfikacją. Wtedy też nadarzyła się okazja, by z bliska przyjrzeć się pismom i wydarzeniom z życia matki Clelii. Tym, co najbardziej urzekło mnie w bł. Clelii, było jej bezgraniczne zaufanie, całkowite poddanie się Bogu. Jej życie niemal przypomina powieść, do tego stopnia było złożone, pełne przygód i niespodzianek. To naprawdę niesamowite!

Życie Clelii – jak wielu świętych – było naznaczone cierpieniami i przeciwnościami. Doświadczyła prześladowań i odrzucenia ze strony sióstr zgromadzenia, które założyła. Jednak, paradoksalnie, te wydarzenia jeszcze bardziej zbliżyły ją do Jezusa…

Błogosławiona Clelia nigdy, nawet na chwilę, nie przestała zawierzać się Opatrzności i Bożej miłości. Nawet wtedy, gdy próby, cierpienia, prześladowania i rozczarowania, które napotykała, przemieniały jej drogę w drogę krzyża. Szczególnie w tych najtrudniejszych momentach jej serce przemieniało się w Serce Jezusa Chrystusa. Clelia pozostała wierna Kościołowi mimo wielu cierpień, które sprawiali jej ludzie Kościoła. To jest postawa Chrystusowa! Matka Clelia dała nam przykład kobiety, która przebacza w imię Jezusa Chrystusa, i nawet największych wrogów oddaje Mu podczas swojej modlitwie osobistej.

Jak ziarno pszenicy. – Podtytuł biografii bł. Clelii Merloni zapowiada opowieść o Ewangelii…

Matka Clelia pojęła, czym jest ofiara i jaka jest jej wartość w perspektywie szerzenia królestwa Bożego. Zrozumiała, że sama musi zniknąć i umrzeć dla świata, by jej zgromadzenie mogło wydać obfity plon. Nie ulega wątpliwości, że potrafiła pozostać w ukryciu i zaakceptować bycie traktowaną jak „niepotrzebny odpad” po to, by ocalić swoje zgromadzenie, a zarazem wszelkie dobro, jakie miało ono przynieść. To była cena, którą musiała zapłacić, ona była tym ziarnem, które musiało obumrzeć.

Mottem bł. Clelii były słowa: „Tylko Bóg”. Siostrom Zgromadzenia Sióstr Apostołek Najświętszego Serca Jezusowego, które założyła, powtarzała: „Wypisz w swoim sercu, że Bóg jest Twoim jedynym dobrem i twoim jedynym schronieniem”. Te słowa w pełni odzwierciedlają jej duchową drogę?

Motto wybrane przez bł. Clelię nie było zwykłym zdaniem, ale całym programem życiowym. To wezwanie odzwierciedlało wielką ufność, jaką matka Clelia pokładała w Opatrzności, której całkowicie się zawierzała, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko wokół niej zdawało się popychać ją do czegoś wprost przeciwnego. Zdecydowanie matka Clelia to kobieta odważna i pełna nadziei, ponieważ nigdy nie przestała ufać w Bożą pomoc, nawet wtedy, gdy z pewnych sytuacji nie widziała drogi wyjścia. Tej postawy chciała również uczyć swoje siostry ze zgromadzenia.

Beatyfikacja Clelii Merloni odbyła się stosunkowo niedawno, bo w 2018 r. Mówi się, że Pan Bóg daje świętych na konkretne czasy. Czego uczy nas dzisiaj historia jej życia i świętości?

Myślę, że Clelia po pierwsze uczy nas wierności. Była zakonnicą, która konsekwentnie przeżywała swoje śluby. Pomimo wielu prób pozostała wierna do samego końca. Po drugie uczy nas zaufania – nie ważne, z jakimi tragediami spotkamy się w naszym życiu, nasze serce musi być zanurzone w sercu Jezusa Chrystusa. Po trzecie Clelia mówi nam o niegasnącej nadziei, którą możemy zawsze odnaleźć w Jezusie, nigdy w tym, co dzieje się w tym świecie. Matka Clelia może stanowić dla nas drogowskaz – fundamentem życia we wspólnocie zawsze musi być miłość i przebaczenie.

Rozmawiała s. Emmanuela Stachurska CSL

Tłumaczenie: Magdalena Pięta, Gabriela Rogowska.

 


Partnerzy medialni