Matka niezwykłego księdza

DARIA GŁOWACKA

Mama ks. Jerzego Popiełuszki była skromną, prostą kobietą, ale przekazała mu wartości, którymi kierował się przez całe życie. Wiara przekłada się na egzystencję człowieka, a jeżeli jest prawdziwa, staje się odzwierciedleniem rzeczywistości. Tylko wówczas jest wartością niepodważalną. Tak właśnie było w przypadku pani Marianny Popiełuszko, która swymi czynami udowadniała, że Bóg jest dla niej najważniejszy.

Rodzice ks. Jerzego Popiełuszki – Marianna i Franciszek byli ludźmi głębokiej wiary. To oni ukształtowali w nim poczucie, że wiara i dobro są najważniejszymi wartościami, którymi należy kierować się w życiu, że każdemu człowiekowi należy się szacunek. „Uczyłam go, żeby nie mówić źle o innych i dla każdego być dobrym”mówiła dawniej Marianna Popiełuszko, matka ks. Jerzego. Młody ksiądz nauce matki pozostał wierny, aż do swej przedwczesnej, tragicznej śmierci. To matka nauczyła go otwartości na ludzi różnych kultur i wyznań. Od wczesnego dzieciństwa nie wzbudzały w nim zdziwienia częste odwiedziny sąsiadów, a pukanie do drzwi o różnych porach dnia traktował zupełnie normalnie. Ludzie w jego otoczeniu byli gościnni, pomagali sobie wzajemnie i wspólnie się modlili. Właśnie modlitwa pani Marianny była dowodem na to, że jej wiara była bardzo głęboka. Ta pobożna kobieta cały swój los zawierzyła Bogu i Maryi. Ona stanowiła dla niej wzór poddania swego życia woli Bożej. „Modliłam się, żeby być matką kapłana. I już wtedy, gdy nosiłam go w swoim łonie, oddałam go na własność Matce Bożej (…) i na jego śmierć patrzę w konsekwencji jako na swoją ofiarę” będzie wspominać po latach pani Marianna.

Niezwykle zwyczajna

Matka ks. Jerzego była kobietą niezłomnej wiary. Religijność od wczesnego dzieciństwa była integralną częścią jej wychowania wyniesionego z domu. Ta mocna, ugruntowana wiara przydała się pani Mariannie w dorosłym życiu, gdy jej syn został bestialsko zamordowany. Była pewna, że Bóg czuwa nad nim i ma dla niego swój plan. „Uważam, że ks. Jerzy był dobrym sługą Bożym. Starał się podporządkowywać woli Bożej, zachowywał przykazania Boże i kościelne, spełniał obowiązki kapłańskie”mówiła już podczas procesu beatyfikacyjnego pani Marianna.

Marianna Popiełuszko w swej prostocie była niezwykła. Uważała, że świętość rozpoczyna się od wiernego wypełniania codziennych obowiązków. Trzy razy w tygodniu: w środy, piątki i soboty, gotowała rodzinie postne posiłki. W ten sposób uczyła dzieci wyrzeczeń. Uzmysławiała im, jak ważny dla katolika jest post. Gdy nadchodziła niedziela, wspólnie z dziećmi pieszo chodzili do kościoła. Nieważne, że był mróz i padał śnieg. Liczyło się jedynie to, by być bliżej Boga. Poprzez te piękne wartości Marianna Popiełuszko przekazywała dzieciom sens życia, który choć tkwił w prostocie, należał do najwspanialszych i najbardziej wartościowych, ponieważ oparty był o filary wiary. Wartości, którymi ks. Jerzy kierował się konsekwentnie do końca swojego życia, wyniósł z domu rodzinnego.

Jak Jezus i Maryja

Jego kazania były tak popularne, że wręcz irytowały ówczesne władze. Jednak, gdy znajomi domagali się, aby publicznie potępił m.in. generała Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego, on odpowiedział wówczas, że walczy ze złem, a nie z jego ofiarami. „Nigdy nie mówił źle o innych, mówił o problemie, a nie o osobach” tłumaczyła kiedyś poseł Ewa Tomaszewska, działaczka Solidarności. O ówczesnej sytuacji politycznej Marianna Popiełuszko wiedziała dużo, gdyż w swoim domu w Okopach słuchała zakazanego wówczas Radia Wolna Europa.

Fenomen ks. Jerzego, tak jak i jego mamy, polegał na prostocie i zwyczajności. Jednocześnie w tym wszystkim obecna była jakaś niezwykłość. Chociaż mówił jasnym, prostym i zrozumiałym językiem, dalekim od patosu, był kochany przez ludzi. Ks. Jerzy uważał, że misją Kościoła jest bycie z ludźmi na co dzień, uczestniczenie w ich radościach, bólach i cierpieniach. Dlatego był tak blisko nich. Po jego śmierci ludzie opowiadali pani Mariannie o tym, ile znaczyła dla nich jego nauka, że to dzięki niemu się nawrócili. Wyrażali jej swoją wdzięczność, całowali po rękach i prosili o modlitwę. Były też słowa otuchy i wparcia.

Życie ks. Jerzego i jego mamy Marianny przypomina życie Jezusa i Maryi. Tak jak Ona pani Marianna musiała przeżyć śmierć własnego dziecka, ale również do końca wierzyła, że to męczeństwo ma znacznie głębszy sens. Gdy dowiedziała się o śmierci syna, cały czas modliła się do Maryi na różańcu. Wierzyła, że to, co się stało, ma ogromny duchowy wymiar. I choć cierpienie jej jako matki było niewyobrażalne, pogodziła się ona ze śmiercią swojego dziecka, wierząc, że Bóg miał wobec niego szczególne plany.

Dziś wielu ludzi wciąż uważa, że Popiełuszko był niezwykłym kapłanem. Wciąż pobrzmiewają echa jego słów: „Zło dobrem zwyciężaj”.

 

 


Partnerzy medialni