Mężczyzna obecny

Rozmowa z O. KAMILEM STRÓJWĄSEM OCD kustoszem sanktuarium św. Józefa w Poznaniu oraz przeorem poznańskiego Klasztoru Karmelitów Bosych.

Czym jest dzisiejszy kryzys męskości?

Jest to kryzys antropologiczny, kryzys tego, jak rozumiemy człowieczeństwo. Wiemy bowiem, że człowiek jest stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo. To w relacji z Bogiem odkrywa własną tożsamość, również jako mężczyzna. Jeśli pominiemy tę relację, to siłą rzeczy człowiek będzie musiał sobie swoją tożsamość „wymyślić”. A z tą naszą pomysłowością można dojść do największych absurdów, chociażby takich, jakie tworzy ideologia gender. Dziś łatwo wpaść w ideologiczne pułapki, odejść od zdrowego rozsądku, czyli naturalnej intuicji co do tego, kim jestem, co do mnie należy, jakie są moje obowiązki, które powierza mi Pan Bóg.

W takim spojrzeniu trudno o odkrycie w sobie powołania do bycia autorytetem, czyli tym, który przyczynia się do wzrostu innych. Św. Józef nie miał z tym problemu?

Józef przede wszystkim stawał przed Panem Bogiem. Całe jego działanie, posługa jako ojca Pana Jezusa rodzi się z wielkiego zawierzenia Bogu i głębokiego życia wewnętrznego, z posłuszeństwa woli Bożej.

„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23, 9). Na czym polega zatem ojcostwo mężczyzny?

Jest to przede wszystkim uczestnictwo w ojcostwie Boga. Autorytet mężczyzny nie wynika z jego predyspozycji, siły, zdolności, ale z roli, jaką Pan Bóg mu wyznaczył. Józef zaczyna być ojcem, kiedy bierze do siebie Maryję. Dlatego, żeby mówić o ojcostwie, trzeba zacząć od oblubieńczości, bo ojcostwo rodzi się z relacji małżeńskiej. Jeśli tego nie ma, ojcostwo będzie zawsze ułomne. To jest akt odwagi i miłości: przyjąć całkowicie drugiego człowieka (żonę) i całkowicie zawierzyć siebie. To kształtuje później ojcostwo Józefa.

Co jest pierwszym zadaniem mężczyzny – męża i ojca?

Kiedy mówimy o męstwie, to pierwszym zadaniem jest dojrzałość do miłości odpowiedzialnej. Jan Paweł II w Redemptoris Custos podkreślał, że jak Maryja poczęła z Ducha Świętego, tak Józef w pewien sposób też „począł” z Ducha Świętego miłość do Maryi. Tą miłością Bożą jeszcze bardziej ukochał Maryję. Przy Niej Józef dorastał. Kobieta, relacja małżeńska wyzwala w mężczyźnie miłość, a to go uwzniośla i sprawia, że miłość dojrzewa. Józef i Maryja są dla nas najpierw wzorem małżeństwa.

Jednak wielu młodych ma problem z dojrzewaniem do relacji małżeńskiej i w ogóle z podejmowaniem wiążących decyzji.

Młody człowiek boi się dzisiaj podejmować decyzje wymagające i wyzwalające odpowiedzialność. Dotyczy to zarówno decyzji o małżeństwie, jak i kapłaństwie czy życiu zakonnym. Ponadto świat kultury, wzorce, jakie mamy, to niestety bardziej antywzorce. Niebezpieczna promocja konsumpcyjnego stylu życia, seksualizmu sprawia, że młody człowiek nie dojrzewa, nie nabywa właściwej wrażliwości koniecznej do budowania trwałej relacji małżeńskiej.

Takiej wrażliwości nie brakowało św. Józefowi. Była ona z pewnością związana z jego postawą czujnej obecności, otwartości na słowo Boga, podczas gdy nie mamy żadnych relacji o słowach, które on sam by wypowiedział…

Jednak jego czyny mówią więcej o jego życiu wewnętrznym i przemyśleniach. Był otwarty na zaskoczenia Bożej Opatrzności. To dla nas wskazówka, że gdy nie wszystko idzie po naszej myśli, to nie znaczy, że jest źle. To są sytuacje, które wymagają od nas przekroczenia samych siebie, twórczej odwagi, która pomaga rozwijać się w człowieczeństwie i świętości. Miłość Świętej Rodziny kształtowała się w ubóstwie w Betlejem, na uchodźstwie w Egipcie i później w skromnym życiu w Nazarecie. Kształtowała się w konkretnych sytuacjach, które były doświadczeniem przeciwności.

Dzisiaj, gdy ludzie planują małżeństwo, najpierw muszą zapewnić sobie wszystkie wygody i dopiero wtedy łączą się sakramentalnym węzłem.

Tylko że wtedy ten sakrament nie będzie miał okazji rozkwitnąć, bo tak się dzieje, kiedy wspólnie podejmuje się trudności, kiedy wspólnie buduje się dom.

Rok św. Józefa był zachętą, by na nowo odkryć jego rolę w Kościele, w życiu każdego wiernego. Czy rzeczywiście widać ożywienie duszpasterstwa mężczyzn inspirowanego męstwem i świętością opiekuna Świętej Rodziny?

Duch Święty działa w Kościele i powstają ruchy skierowane do mężczyzn – bractwa, grupy obierające go za patrona. To jest efekt pragnienia w mężczyznach, świadomych katolikach, odkrywania swojej tożsamości w Kościele jako mężczyzny, ojca rodziny. Józef jest świętym, który się nie narzuca, trzeba dojrzeć do tego, aby go odkryć. Zaskakuje mnie bardzo, że podczas dyżurów w konfesjonale większość spowiadających się to mężczyźni. To zauważają wszyscy kapłani w naszym sanktuarium. Myślę, że to właśnie św. Józef ich przyciąga.

Rozmawiała Monika M. Zając

 


Partnerzy medialni