Aby dobrze się modlić, nie wystarczy wyrazić nasze prośby najlepszym ze wszystkich sposobów modlitwy, jakim jest Różaniec: konieczna jest też wielka uwaga, ponieważ Bóg bardziej niż głosu ust, słucha głosu serca.

CZYSTOŚĆ DUSZY

Nie długość, lecz zapał w modlitwie: oto co podoba się Bogu i zdobywa Jego serce. Jedno Zdrowaś Maryjo odmówione dobrze, jest bardziej zasługujące niż sto pięćdziesiąt odmówionych źle.

Prawie wszyscy chrześcijanie katolicy odmawiają Różaniec lub przynajmniej jakąś dziesiątkę Zdrowaś; dlaczego więc jest tak mało tych, którzy poprawiają się ze swoich wad i czynią postępy w cnocie, jeżeli nie dlatego, że nie odmawiają tych modlitw tak, jak się powinno? Zobaczymy więc, w jaki sposób trzeba go odmawiać, aby podobać się Bogu i stać się bardziej świętymi.

Kto odmawia Różaniec, powinien być w stanie laski lub przynajmniej postanowić sobie wyjść ze stanu grzechu.

Cała teologia bowiem uczy, że dobre czyny i modlitwy, spełniane w stanie grzechu ciężkiego, są dziełami martwymi, które nie mogą być przyjemne Bogu, ani zdobywać zasługi na życie wieczne: w ten sposób trzeba rozumieć to, co jest napisane: „Nie jest piękna pieśń w ustach grzesznika” (Syr 15,9).

Powiedziałem: „lub przynajmniej postanowienie wyjścia ze stanu grzechu”.

Jeżeli rzeczywiście byłoby absolutnie konieczne być w stanie łaski Bożej, aby modlitwy, które odmawiamy, były Bogu przyjemne, to wynikałoby z tego, że ci, którzy są w grzechu śmiertelnym, nie powinniby się modlić, jakkolwiek właśnie oni potrzebują modlitwy więcej niż sprawiedliwi; ten błąd został potępiony przez Kościół; jeżeliby tak było, nie powinno by się nigdy zalecać jakiemuś grzesznikowi odmawiania Różańca dlatego, że byłby dla niego bezużyteczny.

My zalecamy Różaniec święty wszystkim: sprawiedliwym, aby wytrwali i wzrastali w łasce Bożej, grzesznikom, aby zeszli z drogi grzechu.

Sama Najświętsza Dziewica tak wymawiała jednemu nieczystemu, który wiernie odmawiał każdego dnia Różaniec święty: „Oto jak mi służysz!” i tak mówiąc pokazała mu przepiękne owoce na brudnym talerzu. Tak, że biedak poczuł aż jakąś niechęć.

ODMAWIANIE UWAŻNE

Aby dobrze się modlić, nie wystarczy wyrazić nasze prośby najlepszym ze wszystkich sposobów modlitwy, jakim jest Różaniec: konieczna jest też wielka uwaga, ponieważ Bóg bardziej niż głosu ust, słucha głosu serca.

Prosić Boga wśród roztargnień dobrowolnych jest wielkim brakiem szacunku, który nie tylko, że czyni Różaniec bezowocnym, lecz wypełnia nas grzechami.

Jak można prosić Boga, aby nas wysłuchał, jeżeli my samych siebie nie słuchamy i jeżeli podczas gdy prosimy ten Wspaniały Majestat, który patrzy na ziemię i sprawia, że ona drży, zabawiamy się w gonitwę motylka? Tak to odwracamy błogosławieństwo tego wielkiego Pana od nas samych i przeobrażamy je w klątwę, która wyrażona jest przeciw temu, kto spełnia niedbale dzieło Boga: „Przeklęty, kto by wypełnił dzieło Boże niewiernie” (Jr 48,10).

Z pewnością nie będzie możliwe odmówienie Różańca bez jakiegoś mimowolnego roztargnienia; co więcej jest trudno zmówić Zdrowaś Maryjo, żeby fantazja, zawsze niespokojna, nie zabrała z sobą choć trochę waszej uwag; możecie je jednak odmówić bez dobrowolnych roztargnień i powinniście użyć wszelkiego rodzaju środków, aby skupić się i zapanować nad swoją wyobraźnią.

W tym celu stawcie się w obecności Bożej; wierzcie, iż Bóg i Jego Najświętsza Matka patrzą na was, że wasz dobry Anioł Stróż zbiera wasze Zdrowaś Maryjo niby róże, jeżeli odmówione są w taki sposób, że splatają koronkę Jezusowi i Maryi, podczas gdy szatan krąży wokół was, aby pożreć wasze Zdrowaś Maryjo i zaznaczyć je, jeżeli zmówione bez uwagi, pobożności i skromności, w swojej księdze śmierci.

Czyta się w życiu bł. Ermanno, ze Zgromadzenia Premostratensów, że kiedy odmawiał Różaniec z uwagą i nabożeństwem, rozmyślając jego tajemnice, objawiła mu się Najświętsza Dziewica cała błyszcząca światłem i zachwycająca pięknością i majestatem. Kiedy następnie oziębiło się jego nabożeństwo i odmawiał Różaniec z pośpiechem i w roztargnieniu, Matka Najświętsza objawiła mu się pewnego razu z obliczem zmarszczonym, smutnym, pochmurnym. Ermanno okazał swoje zdziwienie dla takiej zmiany, lecz Najświętsza Dziewica powiedziała mu:

„Objawiam ci, jaka jestem teraz w twojej duszy, ponieważ ty od pewnego czasu traktujesz mnie jak osobę nic nie znaczącą i godną odrzucenia. Gdzie jest ten czas, kiedy pozdrawiałeś mnie z szacunkiem i uwagą, rozmyślając moje tajemnice i podziwiając moją wielkość?”

ZWALCZAĆ ROZTARGNIENIA

Żadna modlitwa nie ma tylu zasług dla duszy i nie jest tak chwalebna dla Jezusa i Maryi, jak dobrze odmówiony Różaniec; lecz także żadna modlitwa nie jest tak trudna do odmówienia we właściwy sposób i która kosztowałaby tyle wytrwałości z powodu roztargnień, jakie powstają przy ciągłym powtarzaniu tych samych słów.

Kiedy odmawia się inne modlitwy, zmiana i różnorodność słów zatrzymują wyobraźnię i podtrzymują ducha i dlatego pomagają duszy dobrze je odmówić. Lecz w Różańcu z powodu monotonnego powtarzania Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo oraz tej samej zawsze metody odmawiania, łatwiej jest o nudę i sen, co kończy się wyborem innych modlitw, bardziej interesujących i mniej nużących.

Potrzebna jest więc, w celu wytrwania w odmawianiu Różańca, pobożność bez porównania większa od tej, jakiej wymaga jakakolwiek inna modlitwa. Do powiększenia tej trudności przyczynia się o wiele bardziej nasza wyobraźnia tak ruchliwa, że nie jest nawet przez moment spokojna, i złośliwość szatana tak niestrudzona w poddawaniu roztargnień i przeszkadzaniu nam w modlitwie.

Czegóż nie uczyni szatan przeciw nam, widząc nas gotowymi odmawiać Różaniec dla zwyciężenia jego pokus?

Powiększa nasze lenistwo i naszą naturalną niedbałość, zanim zaczniemy się modlić; zwiększa naszą nudę, nasze roztargnienia, nasze zmęczenie podczas modlitwy; jednym słowem napada na nas we wszelki sposób, aby móc potem, kiedy po wielu wysiłkach i roztargnieniach skończymy odmawiać go, śmiać się z nas, mówiąc nam: „nie odmówiłeś ani jednego «Zdrowaś», które by miało znaczenie: Różaniec, który odmówiłeś, nie ma żadnej wartości, byłbyś zrobił lepiej, gdybyś poszedł pracować, załatwiać swoje interesy, tracisz swój czas na odmawianie tylu modlitw ustami bez uwagi; byłoby lepiej, gdybyś poświęcił pół godziny na rozmyślanie lub na dobrą lekturę… jutro, kiedy będziesz mniej sennym, będziesz modlił się z większą uwagą…, odłóż, odłóż na jutro resztę twego Różańca”.

Nie słuchaj go i nie zniechęcaj się, choćby podczas całego Różańca twoja wyobraźnia była ciągłym przesuwaniem się najprzeróżniejszych myśli, które starałeś się oddalić najlepiej, jak tylko mogłeś, skoro tylko spostrzegłeś się: twój Różaniec jest tym lepszy im bardziej zasługujący, tym bardziej zasługujący im bardziej pracowity, tym bardziej wypracowany im mniej jest przyjemny dla duszy i bardziej utrudniony przez nudne muszki i mrówki, które latając tu i tam, mimo twojej woli, w wyobraźni, nie zostawiają duszy czasu na zasmakowanie tego, co mówi, i rozkoszowanie się pokojem.

Choćbyś miał walczyć z roztargnieniami przez cały Różaniec, walcz odważnie, z bronią w ręku, to znaczy kontynuując odmawianie, chociaż bez smaku i pociech zmysłowych.

To straszna walka, lecz jak bardzo zbawienna dla duszy wiernej!

Przeciwnie, jeśli złożysz broń, to jest zostawisz Różaniec, będziesz pokonany, a diabeł, zwycięzca twojej słabości, który teraz zostawi cię w spokoju, nie zaniedba tego, by w dzień sądu wymówić ci twoją słabość i niewierność: „Kto jest wiemy w małych rzeczach, jest wiernym także w wielkich” (Łk 16, 10). Kto jest wiemy w oddalaniu najmniejszych roztargnień podczas swojej choćby najmniejszej modlitwy, będzie też wiemy w oddaleniu większych; nie ma nic bardziej pewnego; to są słowa Ducha Świętego.

Odwagi więc słudzy dobrzy i wierni, służebnice Jezusa Chrystusa i Najświętszej Dziewicy, którzy postanowiliście sobie odmawiać każdego dnia Różaniec. Liczne muchy – nazywam tak roztargnienia, które wam przychodzą podczas modlitwy – niech nie zdołają nigdy sprawić, byście pozostawiali małodusznie towarzystwo Jezusa i Maryi, w którym się znajdujecie podczas odmawiania Różańca.

(Przedziwny sekret Różańca Świętego, Wrocław 1995)

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Kwiecień 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

O różańcu Maryi Od Sykstusa IV do Piusa V Angelus Maria Walz OP

O różańcu Maryi Od Sykstusa IV do Piusa V
Angelus Maria Walz OP

O początkach i rozwoju niektórych nabożeństw warto niekiedy pisać – po to, by w końcu zebrać nagromadzone o nich wiadomości i poszczyć o nowe, w międzyczasie odkryte, źródła, tak żeby dotyczący ich materiał ukazać w nowym świetle. Taki właśnie cel przyświeca niniejszemu przedstawieniu pewnego etapu historii modlitwy różańcowej.

UDOSTĘPNIJ

Francuski teolog i misjonarz, pozostawił bogaty dorobek pisarski, dzięki któremu poznajemy go jako wybitnego mariologa i orędownika szczególnego nabożeństwa do Matki Bożej.