Zastanawiałeś się, co nas czeka po śmierci? Być może snułeś wyobrażenia o tym, jak może wyglądać niebo, do którego zaprasza nas Jezus Chrystus. Czy wiesz, że Pan Bóg pozwolił niektórym osobom zobaczyć część chwały Jego królestwa, aby przekazały światu, że jest ono rzeczywistością, równie realną jak ziemia?

Wspaniałe miasto, przystrojone w klejnoty – tak opisuje niebo św. Jan Apostoł. Ludzie mieszkają tam razem ze swoim Bogiem, oglądają Go twarzą w twarz. Przeminęło wszelkie zło, żałoba, wysiłek i trud, a z twarzy zostały otarte łzy. Każdy, kto wszedł do miasta, otrzymał wodę ze źródła życia, aby mógł żyć na wieki (por. Ap 21-22).

SZCZĘŚCIE NIEOPISANE

Z wizją św. Jana współgra wizja bł. Anny Katarzyny Emmerich, która również mówi o olbrzymim mieście pełnym pałaców i pięknych ogrodów, zapełnionych kwiatami i owocami różnych gatunków. Według mistyczki symbolizowały one niezliczone odmiany szczęścia, którego doznawały dusze zbawionych. Wszystko wokół żyło ze sobą w pokoju i najcudowniejszej harmonii. Niebiańskie przybytki stale wypełniało błogosławieństwo, jedność i niewymowna szczęśliwość. Św. Augustyn dopełnia obrazu, mówiąc, że to najpiękniejsze miasto na świecie zamieszkują obywatele prawi i zacni, spokojni, przybrani w szaty królewskie.

Wszystko to wypełnia cudowna muzyka. Św. Franciszek z Asyżu raz usłyszał grającego i śpiewającego na chwałę Boga anioła. Z radości prawie odszedł od zmysłów i długo nie mógł dojść do siebie. Ta muzyka napełniała jego serce prawdziwym szczęściem.

Zachwycającą wizję nieba miała najbardziej znana polska mistyczka, św. Faustyna. W jej przekazie wyróżnia się nieopisane szczęście, które jest stale wypływającym źródłem, ogarniającym wszelkie stworzenie. Święta mogła ujrzeć dusze sprawiedliwych, które nieustannie oddają cześć Bogu i pełne zachwytu kontemplują niezgłębione tajemnice Trójcy Świętej.

ZANURZENI W MIŁOŚCI OJCA

Faustyna mówi też, że w ­chwili śmierci dusza poznaje wielkość i majestat swego Pana, ale nie czuje się tym przerażona – wręcz przeciwnie, napełnia się miłością i pokojem. Ta miłość Boża wypełnia człowieka do samej głębi i nic nie może porównywać się z tym wspaniałym stanem spełnienia (Dz. 777-779). Po tym doświadczeniu mistyczka napisze o śmierci: „O dniu jasny i piękny, w którym się spełnią wszystkie życzenia moje, o dniu upragniony, który będziesz ostatnim w życiu moim” (Dz. 825).

Jeden z najwybitniejszych mistyków karmelitańskich, św. Jan od Krzyża, wiele swych pism poświęcił zjednoczeniu z Bogiem. Według opisu, jaki nam zostawił, człowiek w niebie nie wtopi się w Boga tak, by utracić swoją istotę. Choć będziemy całkowicie zanurzeni w miłości Ojca, nadal pozostaniemy kimś odrębnym – tak jak szklana tafla nie staje się jedno z promieniem światła, które ją prześwietla, choć pozwala mu się przeniknąć. W innym miejscu karmelita opisuje, że niebo podobne jest do łąki pełnej nigdy nie więdnącej, świeżej zieleni, na której rosną kwiaty dusz ludzkich – tych, którzy zasłużyli na przebywanie w domu Pana.

Dla mistyków niebem jest przede wszystkim sam Jezus Chrystus – Oblubieniec, który zaspokoi tęsknoty ludzkiej duszy. Karmelitanka św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej wyznała, że niebo to „budzić się w Miłości, poruszać się w Miłości, zasypiać w Miłości, dusza w Jego duszy, oczy w Jego oczach”. Słowa te uświadamiają nam, że miłość Chrystusa do człowieka i nasza miłość do Boga są treścią tego, co dokonuje się w życiu wiecznym.

WSZYSTKO, CZEGO ZAPRAGNIESZ

Wychwalanie Boga w niebie odbywać się będzie w całym naszym człowieczeństwie. Św. Augustyn z Hippony mówił: „Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą robić”. Tymi słowami chciał wyrazić, że nasze ciało jako świątynia Ducha Świętego również będzie uczestniczyło w uwielbieniu Boga. Po zmartwychwstaniu stanie się ono ciałem uwielbionym, wolnym od wszelkiej niedoskonałości i cierpienia.

Bardzo trafnie wyraża się św. Bernard, a za nim św. Alfons Liguori, mówiąc, że w niebie nic takiego nie ma, czego by człowiek nie chciał, a jest wszystko to, czego zapragnie. Po wejściu do nieba zbawieni nie spotkają się już z niczym, co by ich trapiło bądź smuciło. Nie ma śmierci, ani nawet obawy śmierci, nie ma boleści, chorób, ubóstwa. Nie następuje noc po dniu ani zimno po gorącu, ale bez ustanku trwa pogodny dzień i miła oczom wiosna. Nie ma tam obawy potępienia, ponieważ każdy człowiek zostaje utwierdzony w łasce – nie może już zgrzeszyć ani utracić miłości Boga.

Nie ma tam prześladowania ani nienawiści, a wszyscy ludzie kochają się wzajemnie i każdy cieszy się z cudzego dobra jak ze swego własnego. Dlatego święci nam nie zazdroszczą, nie chcą nam szkodzić, a wręcz przeciwnie – dokładają starań, abyśmy kiedyś dołączyli do ich chwalebnego grona.

Żaden z opisów jednak nie jest w stanie w pełni wyrazić, czym jest niebo, na które niespokojnie oczekujemy. Ludzki język nie może wyczerpująco opisać niebiańskiego świata. Jednakże warto walczyć o zbawienie, byśmy mogli na sobie doświadczyć szczęścia, które Bóg obiecał błogosławionym.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – LUTY 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Czas umierania Ostatnie dni życia mnichów

Czas umierania Ostatnie dni życia mnichów
Nicolas Diat

Od Citeaux po Lagrasse, od Wielkiej Kartuzji po Solesmes, Nicolas Diat wysłuchał zwierzeń mnichów o końcu ich życia. W toku niezwykłych rozmów przeprowadzonych w ośmiu klasztorach, w bliskości „synów milczenia”, dostrzegamy, że każdy z nich umiera inaczej: bywają śmierci proste, szczęśliwe, piękne i jasne, bywają konania powolne czy bolesne.

Share.

Dziennikarka, publicystka; magister teologii środków społecznego przekazu, aktualnie doktorantka teologii duchowości.