Misja Pauliny wciąż trwa

SDK. PRZEMYSŁAW KARCZMAREK

Życie człowieka jest w Bożych rękach. Stwórca dla każdego z nas pragnie nieba i wiecznego szczęścia. Jeśli tylko zechcemy przyjąć Jego dary, On nas przemieni i poprowadzi drogą świętości.

Hagiografie przedstawiają niektórych świętych jako wręcz doskonałych, i to już od urodzenia, jako tych, którym od kołyski towarzyszą znaki zapowiadające ich przyszłą misję. Nie należy oczywiście stawiać ograniczeń Bogu, który może wybrać szczególnych świadków swojej łaski już od łona matki. Jednak wielu świętych, będąc jeszcze w młodym wieku, nie zapowiadało się na tak pilnych uczniów Chrystusa.

Duchowa przemiana

Paulina Jaricot była dobrze wychowaną i uporządkowaną nastolatką, ale z pewnością nie stroniła od światowych przyjemności. Przełomem dla niej okazało się kazanie o zgubnych skutkach próżnego życia. Wysłuchała go, mając 17 lat. Od tego momentu jej życie zaczęło się zmieniać. Każdego dnia zbliżała się coraz bardziej do Miłości; szczególnie przez udział w Mszy Świętej i adorację Najświętszego Sakramentu.

Nie sposób opisać tu wszystkich dzieł, które podjęła Paulina Jaricot. Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że jej misja zakończyła się wraz z jej śmiercią. Po pierwsze nadal trwają dzieła, które rozpoczęła, a po wtóre ona sama do dziś oręduje za nami.

Wymodlony cud

Konkretnym tego przykładem jest uzdrowienie 3,5-letniej Mayline, która w 2012 r. zakrztusiła się przy jedzeniu.

– Jej serce zatrzymało się na moich rękach – powiedział po latach ojciec Mayline.

Pomimo że dziewczynka wybudziła się na chwilę po akcji ratunkowej, to później pozostawała jakby nieobecna, a lekarze orzekli, że jej stan jest beznadziejny i nieodwracalny.

Gdy ona pozostawała w śpiączce, jej rodzice i znajomi podjęli wraz z biskupem Lyonu nowennę za przyczyną sługi Bożej Pauliny Jaricot, której 150. rocznicę śmierci wówczas obchodzono.

Doświadczona tym wszystkim rodzina wkrótce przeniosła się do Nicei. Chociaż tamtejsi lekarze również nie przedstawili pozytywnych rokowań, to stan dziewczynki z dnia na dzień się polepszał. Mimo to medycyna trwała przy swoim, podając kolejne pesymistyczne diagnozy o uszkodzeniu mózgu i wegetatywnej przyszłości małej Francuzki. Bóg uczynił jednak cud i uzdrowił małą Mayline, tak że do dziś nie ma ona najmniejszych śladów krytycznego stanu zdrowia sprzed lat.

Świadectwo wielkich dzieł Boga

Sprawa została dogłębnie zbadana, najpierw w Lyonie na przełomie 2018 i 2019 r., a następnie w Watykanie. Lekarze stwierdzili bezsprzecznie, że medycyna nie ma odpowiedzi na to, co się wydarzyło. W ten sposób do dekretu o heroiczności cnót sługi Bożej Pauliny Jaricot z 1963 r. dołączył 27 maja br. cud uzdrowienia małej Mayline Tran.

Mająca niespełna 12 lat dziewczynka jest dziś pełna życia i energii. Pozostaje świadkiem zarówno wielkich dzieł Boga dokonanych za przyczyną Pauliny Jaricot, jak i naszej ufności i gorliwej modlitwy.

 

 


Partnerzy medialni