Paciorkowanie

Pacjentom zaleca dietę i… odmawianie Różańca. Wie, o czym mówi, bo sam zawierzył swoje życie Maryi. A tym, którzy już praktykują zarówno post i modlitwę, jak i dietę, doradza regularność oraz wierność Bogu i własnym postanowieniom.

Pochodzę z głęboko wierzącej rodziny. Babcia od małego uczyła mnie odmawiania Różańca. Dlatego różaniec przez całe życie miałem przy sobie. Niestety, nie odmawiałem go, tylko nosiłem w kieszeni. Potem zacząłem się gubić – joga, tarot, New Age. Szukałem duchowości w bardzo wielu miejscach, na szczęście nigdy całkiem nie zerwałem z Kościołem.

Wtedy wszystko się zmieniło

Jakieś 10 lat temu przeżyłem kryzys. Pojawiły się u mnie poważne problemy zdrowotne, z którymi mój organizm nie dawał sobie rady. Do tego doszło bankructwo, już drugie w moim życiu. Zacząłem więc walczyć o firmę i pieniądze, zaniedbując rodzinę, co wpłynęło negatywnie na moje relacje z żoną i dziećmi. Właściwie całe moje życie zostało wtedy wywrócone do góry nogami. Zdecydowanie nie przypominało kolorowych okładek moich książek…
Dziś już widzę, że ta choroba była błogosławieństwem. Pan Bóg dopuścił ją z miłości – dzięki niej zaczął się proces mojego nawrócenia. Przyszedł taki moment, kiedy byłem pewien, że już po mnie i, przyparty do ściany, zawołałem: „Oddaję Ci to, co mam, moją nędzę i marność, tylko mi pomóż!”. I wtedy wszystko się zmieniło… Było to doświadczenie jakby ogromnego plastra, oderwanego w jednej chwili. Nie było to łatwe – odczuwałem ból, toczyła się we mnie zaciekła walka duchowa.

Kamienie króla Dawida

Zacząłem codziennie chodzić na Eucharystię, spaliłem wszystkie figurki i książki, które wiązały mnie z New Age. Stopniowo, podczas modlitw wstawienniczych, Pan Bóg uwalniał mnie od skutków moich złych wyborów, które wcześniej podejmowałem. Podczas jednej z tych modlitw usłyszałem Jego słowa: „Oddaję cię Niepokalanej”. I to Ona wyprowadziła mnie na prostą.
Zacząłem stosować w życiu zasadę pięciu kamieni króla Dawida – codziennie czytałem Pismo
Święte, uczestniczyłem w Eucharystii i odmawiałem Różaniec, raz w tygodniu pościłem i raz w miesiącu się spowiadałem. Trwam przy tym już cztery lata. Poprosiłem Maryję o łaskę wytrwałości w codziennej modlitwie różańcowej, i otrzymałem ją – odmawiam trzy lub cztery części Różańca dziennie.
Prowadzę bardzo intensywne życie, ale Duch Święty tak kieruje moimi sprawami, że mam czas i na Różaniec, i na Eucharystię, i na rodzinę, i na spacer, i na pracę, i na pisanie książek, i na warsztaty – sam nie wiem, jak to się dzieje. Matka Boża szafuje moim czasem, bo całkowicie Jej się oddaję i widzę tego dobre owoce.

Maryja dotrzymuje słowa

Odkąd powierzyłem się Maryi, wszystko w moim życiu zostało przewartościowane. Zmieniła się moja rodzina – córki nawróciły się kilka lat temu, stało się to w jednej chwili. Wcześniej przeżywały okres buntu, nie chciały chodzić do kościoła, więc dużo modliłem się za nie, a w jeden z piątków podjąłem post w ich intencji. Następnego dnia byliśmy w Taizé, a dzieci niespodziewanie dały świadectwo – powiedziały, że wcześniej były przekonane, że tata „zwariował z tym Jezusem, ale teraz dostały światło Bożej obecności…”. Wszyscy, którzy to usłyszeli, zaczęli płakać, a my padliśmy sobie w ramiona. Dzieci wróciły do Kościoła, odmawiają Różaniec, biorą udział w rekolekcjach.
Matka Boża zawsze dotrzymuje słowa! Wiem, że jeśli będę codziennie odmawiał Różaniec, w moim domu nie będzie żadnej kłótni, żadnej wojny. Ten dom, który kiedyś był pobojowiskiem, poligonem awantur z powodu mojej agresji, teraz jest oazą spokoju. Przyjaciele chętnie nas odwiedzają i nie chcą od nas wychodzić – czują, że u nas panuje miłość.
Wiele się zmieniło także w mojej pracy. Poczułem, że Pan Bóg oczekiwał ode mnie, żebym nie brał pieniędzy za konsultacje dietetyczne, których udzielam. Nie było to dla mnie łatwe – w końcu były one podstawą zabezpieczenia finansowego mojej rodziny! Ale zgodziłem się na to, a On pobłogosławił mi finansowo – żyjemy z rekolekcji i sprzedaży książek. I teraz w e-mailach czytam: „Niech Pan Bóg Pana błogosławi”. Oddałem Bogu wszystko i otrzymałem od Niego coś nieporównywalnie większego – modlitwę moich pacjentów! Ja zaś, kiedy w czasie konsultacji omawiam z nimi dietę, zachęcam ich do tego, żeby oddali życie Bogu przez Niepokalane Serce Maryi. Jestem Panu Bogu wdzięczny za to, że posługuje się mną jako narzędziem do nawracania ludzi!

Modlitwa dusz pokornych

Ostatnio pewna pani, która przyjechała na rekolekcje, powiedziała: „Przeczytałam Jaglany detoks, schudłam 20 kg, ale też po 20 latach pojednałam się z Panem Bogiem”. W swoich książkach dużo piszę o Bogu, bo On jest fundamentem wszystkiego – dieta bez duchowości często przeradza się w obsesję dietetyczną. Spotykam wiele osób, które robiąc sobie bożka ze zdrowego odżywiania, żyją w ciągłym niepokoju.
Myślę, że ludzie zbyt łatwo rezygnują z Różańca. Uważają, że modlitwa nie działa, jeśli jesteśmy rozproszeni. A to nieprawda – jej siła polega na regularności. Jest jak kropla, która drąży skałę. Bo taka jest też Maryja – przez swoją pokorę może zwyciężyć nawet skałę naszego grzechu. Różaniec to modlitwa dla pokornych dusz. Bóg ukrywa potężne siły w prostych rzeczach. Jedną z nich jest post, który może pokonać demona przy pomocy szklanki wody i kromki chleba, a inną – proste „paciorkowanie”. Powtarzanie tej samej modlitwy jest mocą, która może uzdrowić nasze rodziny, finanse i zdrowie. Dla mnie Różaniec to modlitwa, która daje poczucie bezpieczeństwa. Maryja jest dla nas darem – kto Ją pokocha, ten nie zginie!

Wysłuchała i spisała Agnieszka Huf

Marek Zaremba – dietoterapeuta, specjalista medycyny św. Hildegardy, autor bloga www.gotujzdrowo.com i wielu bestsellerowych książek, takich jak Jaglany detoks czy Zatrzymaj Hashimoto. Czytelnikom „Różańca” opowiada o swojej drodze do Boga i o tym, czy sama dieta wystarczy, aby być zdrowym.


Partnerzy medialni