Po włoskich szlakach maryjnych

Świadectwa niezwykłej pielgrzymki

Na pielgrzymim szlaku byli wprawdzie tylko tydzień, ale zapadł on im w pamięć bardzo głęboko, a jeszcze głębiej – w serca. Rzym, Pompeje, San Giovanni Rotondo, Asyż, Loreto – to zaledwie niektóre ze świętych miejsc, które odwiedzili między 25 czerwca a 1 lipca, podążający po włoskich szlakach maryjnych czytelnicy „Różańca” wraz z redaktorem naczelnym miesięcznika formacyjnego ks. Szymonem Muchą i siostrami loretankami: s. Stefanią Korbuszewską, dyrektor Wydawnictwa Sióstr Loretanek, i s. Marią Miannik, sekretarzem redakcji „Tak Rodzinie”.

Codzienna modlitwa, Eucharystia, ciepły uśmiech, wzajemna życzliwość i piękno przebywania ze sobą, a do tego trudy podróży, które wspólnie dzielone, łączyły, pozostawiając wspomnienia nie do zatarcia. Dokądkolwiek przybywali, mieli ze sobą różańce, śląc Maryi cudowne, kwietne bukiety modlitw, ozdobione radością połączona z uwielbieniem.

Nad pielgrzymami z pewnością czuwał św. o. Pio, którego 50. rocznicę śmierci i 100. rocznicę otrzymania stygmatów uczcili pielgrzymi, podobnie zresztą jak i św. Jan Paweł II – w tym roku przypada 40. rocznica wyboru Papieża Polaka na stolicę Piotrową. Niech ich świadectwa ubogacają i zachęcają, aby na kolejnej pielgrzymce nie zabrakło właśnie Ciebie.

Dla mnie osobiście był to czas wielu wspaniałych przeżyć duchowych i odkrywania miejsc, gdzie żyli i działali charyzmatyczni święci. Moim największym marzeniem było odwiedzenie Asyżu i poznanie miasta, w którym przebywał św. Franciszek. Nie potrafię dobrze opisać swoich uczuć, ale czułam duchową łączność z tym świętym i jego bliskość. Jego umiłowanie przyrody, pokora wobec świata i modlitwa uwielbienia zbliżają do Pana Boga i ułatwiają spotkanie z Jego Majestatem.

Wszystkie sanktuaria przybliżają nas do Boga. Pielgrzymka była dla mnie okazją zbliżenia się do Pana Jezusa i poznania ludzi, dla których wiara i zaufanie są najważniejszymi wartościami w życiu.

Pielgrzymka i jej duchowa wartość są drogą do Boga. Całe nasze życie jest pielgrzymką, ale dopiero oderwanie się od codzienności i życie wiarą przy jednoczesnym pokonywaniu własnej słabości pozwala budować lepsze relacje z ludźmi.

Codzienna Eucharystia i duchowe prowadzenie przez ks. Szymona Muchę bardzo pomagały. Siostry loretanki wspierały nas w każdym momencie i pięknie śpiewały. Opowiedziały o swoim życiu w zakonie. Uśmiechem i pomocą wspierały pielgrzymów.

Dziękuję za pielgrzymkę. ViaSanta zadbała o transport i hotele. Nigdy nie czekaliśmy na autobus, pan Henryk był doskonałym kierowcą, wjazdu na Gargano nie zapomnę i tych zakrętów, kiedy zamykałam oczy. Pani Patrycja starała się bardzo i była zawsze dostępna.

Mam przed oczami wszystkie odwiedzone sanktuaria. To była moja trzecia wizyta we Włoszech, ale pierwsza taka pielgrzymka. W Loreto Domek Matki Bożej wzruszał, a wieczorne spotkanie z wiernymi i modlitwa na różańcu przed bazyliką były niepowtarzalne.

Szkoda, że byliśmy krótko w Pompejach, zabrakło czasu na odwiedzenie muzeum archeologicznego w Neapolu, ale program był bardzo bogaty i pogłębił moją wiedzę religijną. Wszystkim mogę polecić ViaSanta i siostry loretanki jako organizatorów tego wydarzenia. Chętnie wezmę udział w następnych pielgrzymkach organizowanych przez ViaSanta.

Aleksandra Augustyniak

Pielgrzymkę wspominam bardzo ciepło. To trochę tak, jakbyśmy odwiedzali świętych w ich domach. To okno w San Giovanni Rotondo, z którego ojciec Pio machał do Matki Bożej, dojrzałam bardzo szybko.

Takich chwil „łączności” z Gospodarzami tych miejsc było wiele. To wzruszające. Dziękuję księdzu i siostrom za tak serdeczną opiekę duchową. Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże.

Małgorzata Podpora

Czas czerwcowego pielgrzymowania do włoskich sanktuariów to szczególny, piękny dar Pana Boga dla mnie i myślę, że dla wszystkich uczestników naszej pielgrzymki. Bogaty program, podporządkowany celom religijnym (zwiedziliśmy mnóstwo miejsc kultu maryjnego, a także wiele miejsc upamiętniających życie świętych oraz sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Lanciano), opieka duchowa sprawowana przez dbającego o nasze modlitewne skupienie, a jednocześnie bardzo dowcipnego ks. Szymona oraz przemiłe siostry loretanki, przyjazna, prawdziwie życzliwa atmosfera tworzona przez uczestników, których określiłabym jako uczniów uformowanych w szkole Maryi – wszystko to złożyło się na niezwykłą wartość i piękno tego czasu.

Chyba największym przeżyciem był dla mnie pobyt w Loreto i chwile spędzone w nazaretańskim domku, w którym mieszkała Święta Rodzina. Chwile skupienia i modlitwy w tym miejscu miały charakter szczególny: niemal czuło się bliskość Maryi, Jej cichą, dyskretną obecność, ciepło Jej matczynego Serca.

Bardzo dużo wzruszeń – tym razem patriotycznych – dostarczyło mi zwiedzanie pobliskiego cmentarza ponad tysiąca polskich żołnierzy poległych we Włoszech podczas II wojny światowej, położonego malowniczo na loretańskim wzgórzu. Refleksja o krwi polskich bohaterów przelanej ofiarnie podczas walk z niemieckim okupantem na wielu frontach Europy splatała się z przeżyciami religijnymi. Poświęcenie Polaków w walce ze straszliwym złem totalitaryzmów XX w. wyrastało przecież w dużej mierze ze szlachetności ich ducha – ducha karmionego pięknymi, głęboko humanistycznymi i chrześcijańskimi wartościami.

Niezapomniane wrażenie zrobiła na mnie również polska kaplica w loretańskim sanktuarium. Poświęcona jest ona Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, a na bocznych ścianach widnieją freski przedstawiające sceny drogie sercu każdego Polaka: cud nad Wisłą z 1920 r. oraz zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 r.

Natomiast spośród wielu miejsc upamiętniających życie świętych szczególnie zapadła mi w serce Pietrelcina – rodzinne miasteczko św. ojca Pio, niezwykle urokliwe i trwające w niezmiennym kształcie od nie tak dawnych przecież czasów tego słynnego stygmatyka. Nie zapomnę również chwil spędzonych w San Giovanni Rotondo, zwłaszcza w kościele, w którym ojciec Pio odprawiał Msze święte i spowiadał, oraz widoku krucyfiksu, przed którym otrzymał stygmaty.

Dzieląc się tą cząstką wrażeń z pielgrzymki czytelników miesięcznika „Różaniec” do Włoch, chcę wyrazić wdzięczność organizatorom wyjazdu oraz towarzyszącym mi w tej duchowej przygodzie pielgrzymom, a przede wszystkim Panu Bogu, który za pomocą m.in. takich środków jak zwiedzanie świętych miejsc pociąga nas ku sobie, ubogaca nas wewnętrznie, wzbudza w naszych sercach pragnienie świętości.

Urszula Smuniewska

Bardzo mile wspominam wspólny pobyt na pielgrzymce z siostrami loretankami. Dostarczyła mi ona wielu duchowych przeżyć. Miałam możliwość modlić się i dziękować za łaski naszemu Panu we wszystkich sanktuariach, których nawiedzenie było moim marzeniem.

Pozdrawiam redakcję miesięcznika „Różaniec”.

Grażyna Jarząbek

 


Partnerzy medialni