Poplotkować z Bogiem

KS. KAMIL FALKOWSKI

Moi rozmówcy mówią o sobie: ateista, niewierzący albo wierzący, ale niepraktykujący. Jestem pewien, że w dialogach z nimi rozpoznacie podobieństwo do niejednej rozmowy, którą sami przeprowadziliście z sąsiadką czy w rodzinie przy świątecznym stole. Wszystkie te historie łączy jedno – poszukiwanie Boga.

Mam nadzieję, że „Rozmowy z ateistą” pomogą Wam znaleźć porozumienie z osobami, które deklarują inne poglądy, dzielą się swoimi wątpliwościami lub zarzutami pod adresem Kościoła. Możecie je podsuwać swoim bliskim – dzieciom i wnukom, rodzicom, rodzeństwu i przyjaciołom.

Ogólnie zgadzam się z księdzem, że Bóg pewnie istnieje. Jednak skąd ta pewność?

– Modlę się.

– I to wystarcza?

– Mam przynajmniej 50% pewności, że On mnie słucha, gdy do Niego mówię.

– Ile ksiądz klepie pacierzy, żeby uzyskać tak wysoki wynik?

– Księża są zobowiązani do odmawiania brewiarza. Jednak ja bardziej niż brewiarz wolę adorację Najświętszego Sakramentu albo rozmowę z Bogiem własnymi słowami.

– Rozmawialiśmy już o tym, że modlitwa to rozmowa z Bogiem.

– Otóż to! Jednak często obserwuję zjawisko, które przekornie się nazywa „klepaniem formułek”.

– Przyznaję – też klepię formułki.

– Nie zrozum mnie źle. Nie chcę tu niczego burzyć i udowadniać, że gotowy pacierz to coś złego. To przecież zbiór modlitw wypracowanych przez Kościół i włączonych do jego Tradycji.

– W takim razie, dlaczego modlitwa mnie nie zadowala, a nawet męczy?

– Dlatego, że pacierz jest po prostu niewystarczający.

– Jak to? Uczono mnie tego od dziecka: mama, babcia, s. Manuela na religii…

– I dobrze cię uczyły! Zwróć, proszę, uwagę, że mamy potrzebę wygadania się. W relacji z drugim człowiekiem nie mamy gotowych ról do odegrania albo scenariuszy do odczytania. Jesteśmy sobą i w swej szczerości spontanicznie wypowiadamy to, co nam leży na sercu.

– Jednak wobec Boga staramy się być tacy akuratni, „ą” i „ę”.

– Dzieciaki przecież też uczą się swoich kwestii do występu na szkolnej akademii. Życzenia na Dzień Babci to wierszyk do wyrecytowania, który zresztą za 15 lat będzie śmieszył przejętego dziś swoją rolą wnuczka. Jednak w dorosłym życiu nudzą nas schematyczne przemowy i stawiamy na coś innego, np. na elokwencję. W takim razie, dlaczego by nie spróbować tego samego w rozmowie z Bogiem?

– Może dlatego, że bez tego jest prościej? Może w pewnym sensie bezpieczniej?

– Masz rację. Trzeba być odważnym, żeby powiedzieć Bogu prawdę i to, co nam leży na sercu. Żył kiedyś zakonnik i pustelnik – o. John Chapman – do którego ludzie pisali mnóstwo listów. Zadawali w nich pytania dotyczące życia. O. John miał taką radę dotyczącą modlitwy: „Módl się tak, jak potrafisz, nie próbuj się modlić tak, jak nie potrafisz; ale pamiętaj, że im mniej się modlisz, tym gorzej to idzie”.

– Genialne!

– Pamiętaj, że sukces zaczyna się od wytrwałości. Znajdź sobie dogodny czas – niekoniecznie na leżąco, tuż przed zaśnięciem.

– Zwykle wtedy zasypiam i z modlitwy nici.

– Może spróbuj w ciągu dnia, jadąc samochodem albo gotując pomidorową? Może po kolacji, w wygodnym fotelu?

– Nie trzeba na klęcząco?

– A gdzie jest tak nakazane? Możesz sobie zrobić rundkę wieczornego spaceru… Choć przez 60 sekund spróbuj pobyć sam na sam z Bogiem. Opowiedz Mu o swoim dniu, który minął.

– Jak z przyjacielem…

– Właśnie! Potrzebujemy z Bogiem po prostu pogadać. Chciałoby się rzec: poplotkować jak z kimś bliskim i zaufanym.

– Poplotkować z Bogiem… Dobre…

 


Partnerzy medialni