Adres świętego domu

STEFAN CZERNIECKI

Gdy mówimy o idealnej rodzinie czy relacji małżeńskiej, przed oczami staje nam zwykle obraz domu Maryi i Józefa.

Dom Świętej Rodziny to miejsce, w którym czternastoletnia Maryja po powrocie ze służby świątynnej spotyka niezwykłego gościa – Gabriela Archanioła. Ten dom to przestrzeń niezwykłej rozmowy, od której zależały losy świata. Czy jest ktoś, kto nie chciałby postawić choćby na chwilę swojej stopy w takim domu, by przekonać się naocznie, jak wyglądał?

To dość interesujące, że o ile do czasów obecnych nie zachowały się praktycznie żadne większe pamiątki po Świętej Rodzinie, o tyle mury jej domu mają się dziś doskonale. Okazuje się bowiem, że Święty Domek z Nazaretu istnieje nadal. Mało tego, nie trzeba wcale jechać aż do zielonej Galilei, aby go zobaczyć. Jest znacznie bliżej nas.

Z polsko-czeskiej granicy do włoskiego regionu Marche jest mniej więcej 1200 km. Tę odległość można pokonać samochodem nawet w jeden dzień. Miejsce to znajduje się niedaleko Adriatyku. Od wybrzeża dzielą je 4 km. A że jest umiejscowione na wzgórzu, błękitny pas morza widać stąd doskonale o każdej porze dnia.

Witajcie zatem w Marche – malowniczej krainie suchych łąk, pastwisk i pagórków! Są one zwykle ozdobione średniowiecznymi miasteczkami warownymi. Maleńkie Loreto jest właśnie jednym z nich. Opatrzność chciała, że właśnie tu został przed laty przeniesiony słynny Domek Świętej Rodziny.

Trzy ściany

Domek, w którym miało miejsce zwiastowanie, był przyklejony do skały. To dlatego jego konstrukcja liczyła nie cztery, ale tylko trzy ściany. Jak to się stało, że te trzy murowane ściany zmieniły swą lokalizację na tę znajdującą się 2000 km dalej? Co sprawiło, że rozpoczynając swą wędrówkę na Bliskim Wschodzie, pokonały Morze Śródziemne i ostatecznie znalazły się w środkowej części Półwyspu Apenińskiego, by tutaj cieszyć oko tysięcy pątników przybywających na kolanach do bazyliki w Loreto?

To krzyżowcy, chcąc uchronić Święty Domek przed muzułmańską profanacją, zorganizowali jego transport w bezpieczne miejsce. Nad całością przedsięwzięcia miała czuwać włoska rodzina de Angeli. Stąd po dziś dzień prosty włoski lud głosi światu, że Domek Świętej Rodziny przenieśli w to miejsce aniołowie (po włosku angeli to właśnie „aniołowie”).

Jest też teoria, która sugeruje inny bieg zdarzeń. Wystarczy zbadać ściany Świętego Domku, by stwierdzić, że wszystkie trzy nadal są zlepione stosowaną w Palestynie zaprawą – mieszaniną gipsu i sproszkowanego węgla drzewnego. Transport takiej konstrukcji przez morze byłby możliwy jedynie w sytuacji, gdyby ściany zostały rozłożone na części. Badania jednak wskazują, że nic takiego nie miało miejsca. Domek Świętej Rodziny jest więc fenomenem architektonicznym, nad którym wciąż łamią sobie głowy naukowcy.

Kłaniający się gaj

Istnieje także teoria na ten temat oparta na objawieniach św. Katarzyny Bolońskej, która w 1440 r.
otrzymała wizję aniołów przenoszących świętą konstrukcję nad Europę. Wizja ta zainspirowała prof. Giorgio Nicoliniego do pochylenia się nad fenomenem tego zdarzenia. Wspomina on o pięciu cudownych translokacjach Domku z Nazaretu. Miały się one wydarzyć w latach 1291-1296. Wpierw konstrukcja została przeniesiona do Trsatu (dzisiejsza część chorwackiej Rijeki). Następnie do Posatora we włoskiej prowincji Ancona. Za trzecim razem domek został przeniesiony do lasu pod murami Loreto. Za czwartym – na nieodległe wzgórze Monte Prodo. Wreszcie Domek znalazł się tam, gdzie stoi po dziś dzień – w sercu Loreto.

Cudowną wędrówkę poświadczają świadkowie. Choćby pasterze, którzy w piątek 10 grudnia 1294 r. ujrzeli cudowne światło szybko przemieszczające się nad pobliskim morzem. Niemymi świadkami były także drzewa chorwackiego gaju, w którym aniołowie po raz pierwszy umieścili przeniesioną konstrukcję. Przez trzysta lat korony tych drzew trwały w pokornym uniżeniu, schylające swoje gałęzie.

Zapach miłości

Współcześnie Domek Świętej Rodziny stoi na drodze publicznej. Część konstrukcji opiera się o skraj starej drogi, część zaś o krawędź starożytnej fosy. Wejdźmy na chwilę do wnętrza cudownego Domku otoczonego wybudowaną już później marmurową posadzką. Dziś widnieje tam charakterystyczne podwójne wklęśnięcie. To pamiątka po kolanach pątników.

W środku Domku panuje głucha cisza. Klęczy w nim kilkanaście pogrążonych w modlitwie osób. W półmroku jego wnętrza można odczuć nieprawdopodobny pokój. Izba ma niewiele więcej niż 30 m2 powierzchni. Znajduje się w niej ołtarz z umieszczoną nad nim figurą Czarnej Madonny, Matki Bożej Loretańskiej. To o Jej ocalenie tak bohatersko walczyli polscy żołnierze stacjonujący w Loreto w 1944 r., gdy bomby niemieckiej Luftwaffe zagroziły zawaleniem się całej bazyliki.

Trudno się dziś dziwić bohaterom oddziału gen. Andersa. Kto tu raz przyjdzie, nie będzie chciał już wychodzić. Będzie pragnął o to miejsce dbać. Będzie chciał tutaj po prostu być. Bo to miejsce jak żadne inne pachnie miłością. Łakniemy jej chyba wszyscy bez wyjątku. Od teraz znamy już jej adres.

 

 

Partnerzy medialni