Codziennie spotykam Zmartwychwstałego

O. ŁUKASZ PRZYBYŁO CMF

„Kto jesteś, Panie?” – pyta oślepiony Szaweł podczas pierwszego spotkania z Chrystusem. Bezpośrednie spotkanie z Nim jest celem życia każdego człowieka. Szaweł miał łaskę nadnaturalnego doświadczenia mocy Boga. My borykamy się w tęsknocie i pragnieniu, a przecież codziennie możemy spotkać Zmartwychwstałego. I nie tylko spotkać.

Łaska gwarantowanej obecności Jezusa Chrystusa jest nam dana podczas każdej Eucharystii.

Wierzę

„To jest Ciało moje” (Mt 26, 26), mówi Jezus, podając apostołom chleb. Jak zareagowali? Zrozumieli? Wątpili? „Bierzcie i jedzcie” (Mt 26, 26) – co wtedy czuli, słysząc, że to już nie jest chleb? To poczucie niewiadomej, tajemnicy, czegoś, co nas przekracza, a jednak jest w zasięgu ręki i towarzyszy ludziom wszystkich czasów. W jednym z warszawskich kościołów pewien pan, przyjmując Komunię Świętą, nie mówi „amen”, lecz „wierzę”. Jest to najbardziej odpowiednia postawa: wierzę, że to Ty!

Kiedy na lotnisku długo czeka się na spotkanie z ukochaną osobą, narastające napięcie prowadzi do zastanowienia: Jak jego albo ją powitam? Co zrobię? Podbiegnę? Rzucę się na szyję? Mocno przytulę? Z pewnością będą łzy. Może ładniej będzie z kwiatami? Obyśmy w takich emocjach przeżywali w Eucharystii drogę prowadzącą do zjednoczenia w Komunii Świętej.

We dwoje

Co jednak konkretnie możemy zrobić po przyjęciu do serca Ciała Pana Jezusa? Wszystko, co poniżej zaproponuję, w jakiejś mierze jest uzależnione od zewnętrznych warunków. Dlatego, jeśli jest taka potrzeba, można poprosić kapłana sprawującego Eucharystię, żeby zaplanował po Komunii Świętej moment ciszy na osobistą modlitwę.

Po pierwsze, zaraz po przyjęciu Komunii Świętej nie trzeba śpiewać, ale przeciwnie – dobrze jest się wyciszyć. Warto też zdać sobie sprawę, że jest to łaska: dar i owoc cierpienia Boga, który wydał się na śmierć, aby być ze mną. On mi ofiarował siebie. Dostępuję zaszczytu – podobnie jak Maryja – moje ciało jest miejscem dla Jego Ciała. Z pewnością może pojawić się uczucie wyrażone przez św. Piotra, św. Pawła i setnika w słowach: „Panie, nie jestem godzien…” (por. Łk 5, 8; 2 Kor 12, 8; Mt 8, 8). Nie należy jednak skupiać się w tej chwili na swojej godności lub niegodności, a raczej całą uwagę poświęcić przychodzącej do serca Światłości.

Nasi święci poprzednicy (św. Tomasz z Akwinu, św. Faustyna i inni) oferują nam wiele gotowych modlitw, które można odczytać, wypowiedzieć lub wyśpiewać w tym momencie. Jest to dobry sposób uwielbienia Boga i wyrażenia wobec Niego wdzięczności. Jednak bardziej pożyteczne dla relacji przyjaźni i zaufania będzie na początek własne, serdeczne powitanie Pana Jezusa.

Po drugie, spośród wielu imion i tytułów Jezusa Chrystusa wybierzmy ten, który w danym dniu jest dla nas najodpowiedniejszy (np. „mój Król” lub „Przyjaciel”, albo „najdroższy Lekarz”, „jedyny Zbawiciel”). Ważne, aby Pan Jezus nie był dla nas jakimś duchem czy ideą, ale konkretną Osobą.

Cały czas Komunii Świętej jest przeznaczony na wdzięczność, na jak najszersze otwarcie serca i zaproszenie Jezusa do każdej sfery naszego życia. To tak, jakby wprowadzić kochanego gościa do swojego mieszkania i pokazać mu wszystkie zakamarki, aby czuł się swobodnie, komfortowo, jak u siebie. I tu można przedstawić Bogu konkretne miejsca, w których Jego obecność jest aktualnie najbardziej potrzebna.

We wspólnocie Kościoła

Naszą modlitwę można też ukierunkować w zależności od okresu liturgicznego, jaki właśnie przypada lub świętowanych uroczystości. Inny sposób to starać się wczuć w sytuację Maryi po spotkaniu z Archaniołem Gabrielem, kiedy Matka Boża już wie, że nosi w sobie Bożą obecność. W końcu są też takie chwile, w których nic nie trzeba mówić, wystarczy tylko trwać w jedności jak przyjaciele, którzy po prostu są razem ze sobą.

Oprócz osobistego wymiaru Komunii Świętej jest też wspólnotowy: przecież tak wiele osób wokół przyjęło do serca tego samego Boga – podziękujmy więc razem! Wtedy jest miejsce na wspólną modlitwę lub śpiew.

Jak w całym życiu duchowym, tak w tym wyjątkowym momencie Komunii z Jezusem nie ma jednej zasady, drogi lub sposobu. Warto więc wsłuchać się w miłość, która prowadzi do nowych miejsc. Dla niektórych taką nowością i pomocą mogą być gotowe modlitwy, dlatego poniżej proponujemy jedną z nich.

Pozostań ze mną, Panie

św. ojciec Pio

Pozostań ze mną, Panie, Twoja bowiem obecność jest mi konieczna, abym o Tobie nie zapominał. Ty wiesz, jak łatwo opuszczam Ciebie. Pozostań ze mną, Panie, bo jestem słaby i potrzebuję Twojej pomocy, abym tak często nie upadał. Pozostań ze mną, Panie, bo Ty jesteś moim życiem, bo bez Ciebie popadam w zniechęcenie.

Pozostań ze mną, Panie, bo Ty jesteś moim światłem, bo bez Ciebie pogrążam się w ciemności. Pozostań ze mną, Panie, aby mi wskazywać Twoją wolę. Pozostań ze mną, Panie, abym mógł słyszeć Twój głos i iść za Tobą.

Pozostań ze mną, Panie, bo bardzo pragnę Ciebie miłować i zawsze być z Tobą. Pozostań ze mną, Panie, jeżeli chcesz, abym Ci dochował wierności. Pozostań ze mną, Panie, albowiem moja dusza, choć taka biedna, pragnie być dla Ciebie miejscem pociechy i gniazdem miłości.

Pozostań ze mną, Panie Jezu, albowiem ciemność zapada i dzień się już kończy… to znaczy, że życie mija, a zbliża się śmierć, sąd, wieczność, toteż muszę odzyskać siły, by w drodze nie ustać, stąd potrzebuję Ciebie. Ciemność zapada i śmierć się zbliża. Lękam się mroków, pokus, oschłości, krzyży, cierpień, toteż tak bardzo pośród nocy wygnania potrzeba mi Ciebie, Panie Jezu.

Pozostań ze mną, Jezu, ponieważ pośród nocy tego życia, wśród zagrożeń potrzebuję Ciebie. Spraw, abym poznał Ciebie – tak jak Twoi uczniowie – przy łamaniu chleba, to znaczy w Komunii Eucharystycznej, aby była ona światłem rozpraszającym ciemności, wspierającą mnie siłą i jedyną radością mego serca.

Pozostań ze mną, Panie, ponieważ w godzinę śmierci chcę być z Tobą zjednoczony przez Komunię albo chociaż przez łaskę i miłość.

Pozostań ze mną, Jezu. Nie proszę Cię o Boskie pociechy, bo nie zasługuję na nie, ale o dar Twojej obecności. O tak! Bardzo Cię o to proszę! Pozostań ze mną, Panie. Ciebie tylko szukam, Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twego Serca, Twego Ducha, bo Ciebie miłuję i nie pragnę innej nagrody niż większego miłowania Ciebie. Miłością mocną, praktyczną, z całego serca – na ziemi, aby potem zawsze i doskonale miłować Ciebie przez całą wieczność. Amen.

Więcej w modlitewniku „Przed Najświętszym Sakramentem”,oprac. s. Maria Jadwiga Jastrzębska, Wydawnictwo Sióstr Loretanek

 

Partnerzy medialni