Z wnętrzności Boga

KS. TOMASZ PODLEWSKI

„Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11, 1) – prosili Jezusa Jego uczniowie, a ich prośba nie pozostała bez odzewu. Chrystus jednak uczy nas modlitwy nie tylko na kartach Ewangelii…

Zapewne wielu z nas pamięta wstęp do modlitwy Ojcze nasz, którego kapłani często używają w czasie Mszy Świętej: „Módlmy się do Ojca Niebieskiego, jak nas nauczył Jezus Chrystus”. Rzeczywiście, to sam Chrystus nauczył nas tych słów, a Kościół modli się nimi od dwóch tysięcy lat. Jest jednak także inna modlitwa, o wiele młodsza, bo napisana w XX w., której autorem również jest sam Chrystus…

Koroneczka

Pewnego wrześniowego wieczoru 1935 r. polska zakonnica doznaje wizji: dostrzega anioła wysłanego dla wymierzenia Bożej kary. Zaczyna błagać go o litość, ale prośba jest bezskuteczna. Nagle słyszy dyktowane jej słowa modlitwy. Gdy zaczyna ją odmawiać, sprawiedliwa kara omija skazane miasto, a zakonnica zapisuje niezwykły tekst w notatniku, który po latach będzie znany jako Dzienniczek św. Faustyny.

Następnego dnia, 14 września, objawia się jej sam Chrystus i dyktuje słowa oraz sposób odmawiania Koronki do miłosierdzia Bożego (Dz. 475). Faustyna najczęściej będzie ją nazywać po prostu „koroneczką”. Czemu jest tak niezwykła? Bo pochodzi „z wnętrzności Boga”, jak to określił sam Jezus. A zatem Koronka, którą tak dobrze znasz, nie pochodzi z tego świata! Ona wypływa z Serca Jezusa. A chyba nikt nie potrafi ułożyć modlitwy do Ojca piękniej niż sam Jego Syn…

Wszelkie łaski

Koronka jest z nami w kościelnych murach, domowych zaciszach, przy szpitalnych łóżkach i w czasie podróży. Jej moc dosięga nie tylko tych, którzy się modlą, lecz także tych, za których odmawiają ją inni: „Każdą duszę, która odmawiać będzie tę koronkę, albo przy której inni ją odmówią – obronię w godzinie śmierci jako swą chwałę” (Dz. 811) – mówi Chrystus do Faustyny.

Następnie wtajemnicza ją w swoje plany dotyczące Niedzieli Miłosierdzia Bożego, do której przygotowaniem ma się stać specjalna nowenna oparta właśnie na Koronce: „Powiedział mi Pan, żeby tę koronkę odmawiać przez dziewięć dni przed Świętem Miłosierdzia.  „Rozpoczynać się ma w Wielki Piątek. «W tej nowennie udzielę duszom wszelkich łask»” (Dz. 796).

Często przed świętem Miłosierdzia nowennę z Koronki łączymy z nowenną, którą na polecenie Jezusa odprawiała św. Faustyna. Z Wielkim Piątkiem scala ją nie tylko pierwszy dzień, lecz także pierwsze słowo: „Pragnę”. Jedno z ostatnich słów Chrystusa wypowiedzianych tuż przed śmiercią (J 19, 28) jest jednocześnie pierwszym słowem tej nowenny: „Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia” (Dz. 1209). Cała zaś nowenna to nic innego, jak przejmująca lista pragnień Jezusa, który jest wręcz rozbrajająco zatroskany o każdego człowieka.

Każdy się liczy

„Odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego” (Dz. 1209) – pisze Faustyna. Nowenna do Miłosierdzia Bożego polega na modlitwie za wskazane przez Niego osoby (Dz. 1210-1228): całą ludzkość; dusze kapłańskie i zakonne; dusze pobożne i wierne; pogan i niewierzących; heretyków; dusze ciche, pokorne i dusze małych dzieci; czcicieli Bożego miłosierdzia; dusze czyśćcowe oraz dusze oziębłe.

Co za piękna lista! Jezus obejmuje w niej troską wszystkich ludzi: od gorliwych po oziębłych; od wierzących po pogan; od najmłodszych aż po zmarłych. Dla Niego liczy się każdy. I tu znów widać podobieństwo do Wielkiego Piątku: jak w wielkopiątkowej modlitwie powszechnej wspominamy wszystkie grupy osób i stany Kościoła, tak w tej nowennie też nie pomijamy absolutnie nikogo.

Nowennowa katecheza

Z Nowenny można także zaczerpnąć konkretną wiedzę o Jezusie i Jego spojrzeniu na wiele spraw. Sformułowania użyte przez samego Chrystusa stają się dla nas prawdziwą katechezą.

Nowenna ta uczy nas choćby tego, że w naszej ludzkiej modlitwie nie chodzi tylko o nas – ludzi. Po drugiej stronie zawsze jest przecież kochający Jezus, czyli konkretna Osoba z konkretnym Sercem, które chce być pocieszane także dzisiaj! „Tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, w jaki Mnie pogrąża utrata dusz” (Dz. 1210) – mówi Jezus do Faustyny. Modlitwa ta sprawia więc radość samemu Jezusowi!

Nowenna jest wielowymiarowa. Jezus obiecuje w niej pociechę zarówno na „trudy życia” oraz „godzinę śmierci”, jak i „na wieczność całą” (Dz. 1209). Przez to nie pozwala nam wpaść w skrajności i zawęzić życia wyłącznie do spraw przyziemnych ani wyłącznie do biernego oczekiwania na wieczność.

W innym miejscu Jezus zdradza nam prawdę o własnym Sercu. Mówiąc o duszach cichych, pokornych i duszach małych dzieci, zaznacza: „Dusze te są najwięcej podobne do Serca Mojego” (Dz. 1220). Po czym dodaje, że mają moc pocieszania Go. Serce Jezusa jest zatem nie tylko „ciche i pokorne”, lecz także dziecięce. To uzupełnia spojrzenie na duchowość dziecka i przypomina, że  jest ono odrębnym człowiekiem z własnym wnętrzem; mającym własną, osobistą relację z Bogiem.

Skupienie się Jezusa na wszystkich możliwych grupach ludzi odciąga naszą uwagę od nas samych i uzdrawia nasze spojrzenie, nierzadko zabarwione przesadną troską o siebie czy wręcz zranione egoizmem. Modlimy się bowiem nie tylko za siebie, lecz także za ludzi, którzy na tym świecie najprawdopodobniej nigdy nam nie podziękują. To naprawdę uczy bezinteresownej miłości.

Nowennie zachwyca także (znany nam dobrze z Biblii) stosunek Jezusa do osób niewierzących. Mówiąc o nich, Jezus nie skupia się głównie na ich niewierze, lecz zwraca uwagę Faustyny na ich „przyszłą gorliwość” (Dz. 1216). Przez to Chrystus uczy nas, że w spojrzeniu na człowieka nie wolno zatrzymywać się wyłącznie na jego aktualnych brakach, lecz należy troszczyć się o innych w jak najszerszym kontekście i myśleć zawsze dalekosiężnie.

 


Partnerzy medialni