CIERPIENIE DOBRZE ZAINWESTOWANE

Matka Teresa mawiała, że nie byłaby tak aktywna, gdyby nie moc płynąca z cierpienia jej obłożnie chorych podopiecznych. Niesprawność fizyczna, niemożliwość w poruszaniu się nie przeszkadzają być prężnymi duchowo. Okazuje się, że ofiara cierpienia połączona z gorącą modlitwą przynosi niezwykłe rezultaty. Doświadczyli tego parafianie z kościoła św. Antoniego z Padwy w Mińsku Mazowieckim.

Wierni mówią, że to osoby chore z kółek różańcowych wymodliły kapłańskie powołania swoim cierpieniem. Od czasu powstania parafii w 1984 r. odbyło się w kościele dziesięć prymicji, a trzech kleryków studiuje jeszcze w seminarium. Jeden z kapłanów pracuje wśród Indian, inny odpowiada za Radio Maryja w Chicago, pozostali służą w warszawskich diecezjach. Wierni podziwiają też najmłodszych parafian, którzy ukochali Różaniec. Na niedzielne nabożeństwa różańcowe i na Roraty przychodzi po 600 dzieci!

W parafii św. Antoniego w Mińsku Mazowieckim wierni „oddychają” różańcową modlitwą. Atmosfera rozmodlonej parafii udzieliła się szkołom i, co niezwykłe, młodzież i dzieci modlą się podczas dużej przerwy na Różańcu.

Ks. prał. Jan Byrski, proboszcz parafii potwierdza, że to właśnie modlitwa zainicjowana przez cierpiące panie, a obecnie prowadzona już w osiemnastu kółkach różańcowych oraz kilku dziecięcych owocuje tak licznymi kapłańskimi powołaniami. Kółek byłoby więcej, około czterdziestu, gdyby nie podział rozległej mińskiej parafii na sześć mniejszych. „Pączkowanie”, podkreślają panie z kółek różańcowych, świadczy o wielkim sercu ks. Jana, który dostrzega modlitewne potrzeby wiernych. Dziś ma on około dwudziestu dwóch tysięcy parafian, to znaczy jedną trzecią Mińska i dwadzieścia okolicznych wiosek.

A jak się zaczęło z dziecięcymi kółkami różańcowymi? Przed trzema laty po rekolekcjach dominikanina na temat Różańca s. Marlena, katechizująca w szkole, i ks. Paweł Banach, wikary, zorganizowali dziecięce kółka różańcowe z czwartych i piątych klas szkoły podstawowej. Wkrótce okazało się, że grupy mogą się połączyć i realizować jeden program formacyjny. Dziś około osiemdziesięciorga dzieci przychodzi co tydzień, by uczyć się naśladować Maryję, Jej cnoty i postawę w codziennym życiu; jeden z chłopców napisał na karteczce, że w tym tygodniu pogodził się z kolegą, co nie było łatwe.

Dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii świętej, już we wrześniu podczas Mszy świętej, uroczyście otrzymują od swoich rodziców różańce. Wspólnie ze starszymi dziećmi modlą się na różańcu podczas październikowych nabożeństw. W Tygodniu Misyjnym każde dziecko otrzymuje różaniec nie dla siebie, lecz dla osoby, która nie chodzi do kościoła i nie modli się na różańcu. Różańce od księdza proboszcza trafiają więc do wujka, cioci, niekiedy nawet do tatusia, a czasami idą w świat… Jedna z dziewczynek podarowała go swojej wychowawczyni, która powiedziała, że nie chodzi na „październikowe”.

W parafii św. Antoniego modlą się nie tylko starsi i dzieci, ale także młode małżeństwa i młodzi mężczyźni, którzy utworzyli własne kółko różańcowe.

Ważnym elementem edukacji religijnej są pielgrzymki. Członkinie Żywego Różańca wielokrotnie podróżowały do polskich sanktuariów maryjnych, a dzieci z różańcowych kółek wraz z rodzicami jeżdżą do Niepokalanowa.

Ksiądz proboszcz w kazaniach często odwołuje się do różańcowych tajemnic, uczy miłości i szacunku do siebie nawzajem: młodszych do starszych, męża do żony, zdrowych do chorych. Zachęca też członkinie kółek, by proponowały chorym osobom wizytę księdza w domu z Najświętszym Sakramentem. Z własnej inicjatywy spotykają się w domu chorej członkini na różańcowej modlitwie. W grudniu ubiegłego roku odwiedziły panią Zofię, której amputowano nogę.

Czy można się dziwić, że z mińskiej parafii św. Antoniego Różańce idą w świat?…

Za podzielenie się z Czytelnikami „Różańca” swoim modlitewnym doświadczeniem składamy serdeczne podziękowania paniom: Urszuli Zamojskiej, Henryce Wielgo, Zofii Gajowniczek, Marii Rucie oraz siostrom loretankom: s. Pauli, s. Joannie i s. Marlenie.

DOROTA NAREWSKA


Partnerzy medialni