Pisma

Żywy Różaniec rozwijał się tak dynamicznie, że niezbędny był ośrodek, który mógłby koordynować działania stowarzyszenia. W wieku 42 lat Paulina Jaricot nabyła posiadłość na wzgórzu w Lyonie, którą nazwała Lorette, nawiązując do duchowości Świętej Rodziny z Nazaretu (we włoskim Loreto znajduje się domek nazaretański).

Pisała dużo i dobrze. Pozostawiła 700 listów, w tym 126 z ilustracjami, 70 biuletynów oraz historię swego życia (na jej podstawie powstała książka Paulina Jaricot autorstwa Georgesa Naidenoffa, wyd. Missio-Polonia, Warszawa 1997), w której zawarła m.in.: rady, plany, dokumenty, modlitwy do Matki Bożej i św. Józefa, korespondencję. Z Lorette wysłano w świat 140 tys. książek i broszur, średnio 1 tys. przesyłek dziennie. O listach sługi Bożej pisał jeden z kapelanów Żywego Różańca: „One są dla naszych zebrań tym, czym dla pierwszych chrześcijan były listy św. Pawła”.

Pobożność, która Cię ożywia …
„(…) Pobożność, która Cię ożywia, i Twoja wiara upewniają mnie, że zrobię Ci przyjemność, informując o nowym stowarzyszeniu nazwanym Żywym Różańcem, stowarzyszeniu całkowicie poddanym świętemu Kościołowi katolickiemu, apostolskiemu i rzymskiemu.

Niewątpliwie jesteś tak jak i my przerażona nieustannym rozwojem wszystkich zbrodni, zalewem złych książek i doktryn, które atakują wszelkie prawdy zbawienia. Czyż nie nadszedł czas, aby w wierze szukać jakichś środków, aby zażegnać tę burzę i odczuwając słuszny niepokój, zwrócić nasze spojrzenia ku Gwieździe wędrowców, wezwać Maryję? Oto jest cel Żywego Różańca, który tak został nazwany, gdyż ci, którzy go odmawiają według porządku opisanego niżej, tworzą żywy wieniec, w piękny sposób przypominający Maryi dar różańca, który nam osobiście sprawiła przez osobę św. Dominika. Dobrze wiadomo o cudach, których dokonał ten wielki sługa Boży przeciw albigensom. Któż wie, czy mimo naszej niegodności nie uzyskamy od Serca Maryi tego, aby rozproszyła bezbożność, która nieustannie obraża Jej Boskiego Syna i prześladuje Kościół? W tej nadziei tworzy się to dzieło gorliwości, które rozszerzyło się już bardzo bez wielkiego szumu, ukryte w ranach poniżonego Jezusa.

Jako godna sługa Jezusa i Maryi, posłuszne dziecko Kościoła rzymskiego, który jest atakowany ze wszystkich stron, usłyszysz głos naszej Królowej, która Cię wzywa do swego tronu; wpiszesz się do grona Jej sług, a wraz z Nią będzie nam dane zwyciężyć piekło. Otoczmy nasze umysły i serca różańcem jak puklerzem nie do przebicia; niech nas zjednoczy ściślej niż kiedykolwiek miłością Jezusa Chrystusa i niech przez naszą gorliwość różaniec stanie się dla naszych miast i wsi, gdzie wiara rzuca jeszcze trochę blasku, jakby kordonem sanitarnym, który ogranicza zarazę.

Pierwszym celem tego stowarzyszenia jest odwrócenie gniewu Boga przez orędownictwo naszej Pani Różańcowej; drugim – stopniowe ożywianie wiary w duszach wiernych; trzecim – uzyskanie nawrócenia grzeszników i zachowanie zawsze czystej wiary w naszej ojczyźnie. Dla dokonania tego rozpowszechnia się dewocjonalia: krucyfiksy, medale, koronki, a zwłaszcza pobożne książki. W tym samym celu każdy kapłan ze stowarzyszenia odprawia jedną Mszę w roku, każda członkini wspólnot zakonnych przyjmuje raz w roku Komunię, każda zelatorka wybiera – dla siebie i dla swych towarzyszek – jeden dzień adoracji (dni są tak wyznaczone, aby codziennie była Msza, Komunia i adoracja).

Pozorna słabość tych środków wywołuje u pogardliwej bezbożności uśmiech lekceważenia, ale to nas właśnie upewnia. Silni naszą niemocą, wiemy, że Bóg wybiera właśnie to, co jest niczym dla świata, aby nikt nie mógł się chełpić w Jego obecności.

Stowarzyszone dzielą się na sekcje po piętnaście osób [obecnie dwadzieścia – przyp. red.], na cześć różańca. Ta, która zechce być zelatorką, otrzymuje kartonik, na którym przedstawiona jest nasza Pani Różańcowa, a wokół Niej wieniec dla wstawienia imion jej towarzyszek i jej własnego (…). Zelatorka rozdaje bileciki, na których są wypisane tajemnice różańca oraz cnoty odpowiednie dla każdej tajemnicy. Każda stowarzyszona powinna odmawiać codziennie jeden dziesiątek różańca na cześć tej tajemnicy, która została jej przydzielona. W ten sposób różaniec jest odmawiany codziennie tyle razy, ile jest sekcji. Ponadto każda stowarzyszona daje swej zelatorce małą składkę roczną (…) według możliwości. Te składki służą nabywaniu (…) dewocjonaliów. Dwie osoby bogatsze lub więcej osób mogą sobie wyznaczyć taką zbiórkę, aby pokryć roczną składkę ubogich, które nie mogąc nic dać, otrzymałyby dobrodziejstwo różańca, a tamtym przyniosłyby cenną daninę swych modlitw. Stowarzyszenie pokornej Panny Maryi uznaje za swych najważniejszych członków tych małych, których świat odrzuca, oraz tych, którzy w dobrobycie i bogactwie posiadają prawdziwego ducha ubóstwa. Liczy bardziej na błogosławieństwa Pana dla powodzenia tego dzieła niż na siłę możnych świata i wpływ fortuny (…)”.

(tłum. Paweł Milcarek)

Modlitwy
O miłości nieskończona obecna na naszych ołtarzach! Bądź na zawsze moją nadzieją, moim pocieszeniem, moją siłą i moim szczęściem! Czemuż nie mogę oddać należytego hołdu Twojej dobroci?! Uczynię choć to, na co pozwala mi moja słabość i oświadczę głośno, że nigdy nie stanęłam przed Tobą, bym nie otrzymała jakiegoś szczególnego dobrodziejstwa. Ogień Twojego tabernakulum zawsze wypalał moje najgwałtowniejsze namiętności, pochłanial najdroższe ofiary mojego biednego serca. Twoje żywe i czyste światło odsłoniło mi moją nędzę w Twoich darach, moją bezsilność w osiągnięciu tego, co poleciłeś mi przedsięwziąć, moje prostactwo wobec Twoich zaszczytów najwyższej miary. Twoje łagodne pouczenie miało zawsze za cel pokonanie mojej pychy bez odbierania mi odwagi. Jedną ręką pokonujesz tego straszliwego wroga mojej duszy, a drugą raczysz podnosić mnie samą pewnością Twej miłości. To u stóp Twoich tabernakulów moje serce, wysuszone najsurowszymi próbami, nieustannie znajdowało siły konieczne do tego, by znieść ich srogość; to tam moje walki zamieniały się w zwycięstwa, moja słabość – w odwagę, moja letniość – w zapał, moje niepewności – w światła, mój smutek – w radość, przeszkody – w sukces, pragnienia – w wolę, moja niechęć, zazdrości, pretensje względem bliźniego – w żarliwą miłość. Wszystko, co wiem, poznałam u Twych stóp, Panie. Przyjmij więc hołd z wszystkiego, czym jestem, z wszystkiego, co mam, z wszystkiego, co będę mogła kiedykolwiek pomyśleć, powiedzieć i zrobić dobrego.

Zwracajmy się do Niego z czułą ufnością, zdobądźmy Jego miłosierdzie żarliwością naszych próśb i publicznym wyznaniem win, by otrzymać od Niego cud uwolnienia; cud zwyciężający wszelką wściekłość piekła, wszystkie rozpasane namiętności i upadek wszelkiego ludzkiego prawa. Zaklinajmy Zbawiciela, by ukazał się swojemu Kościołowi, otaczajmy Jego tabernakula, by mówić Mu o naszej żałosnej sytuacji, i nie wątpmy, że Ten, który przemienia chleb w swoje Ciało i wino w swoją Krew na jedno słowo kapłana, bez trudności uczyni dla nas cud.

Ośmielam się was zaklinać: Przyjdźcie do tabernakulum, by usłyszeć ciche skargi Jezusa Chrystusa. Dowiecie się tam, że jest On waszym najwierniejszym przyjacielem, a Jego Serce gorąco pragnie, byście zwrócili się ku Niemu z miłym Mu oddaniem, z całkowitą i doskonałą ufnością (…). Usłyszycie Go bez wątpienia, jak mówi wam z miłością, że dla was są przeznaczone wszystkie skarby Jego dobroci, że czeka jedynie na znak waszej woli, by je otworzyć, że powinniście zwrócić się wprost do Niego, by natychmiast doświadczyć skutku waszych próśb.

(na podst. „Pauline Marie Jaricot, Eucharystia – nieskończona Miłość”, wyd. Duc In Altum, Warszawa 2006)


Partnerzy medialni