Czym jest kolęda, ta śpiewana, wyczekiwana w czasie Adwentu? Co niosę ze sobą kolędy? Najpierw różnorodne zapachy wydobywające się z naszych kuchni. Potem widok ustrojonej choinki i w końcu pierwszą gwiazdkę, która oznajmia przyjście na świat Zbawiciela.

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem…” „Cicha noc, święta noc…”, „Wśród nocnej ciszy…” – któż z nas nie pamięta, nie słyszał tych słów połączonych z dźwiękami. Wszystkie niosą przestanie o Bogu w żłobie położonym, o Bogu wcielonym, bliskim. Niosą radość i nadzieję. Dlatego warto się wsłuchiwać w ich treść, warto myśleć o ich przesłaniu i otwierać się na dar Wcielenia.

„Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony…” – znane słowa kolędy Franciszka Karpińskiego, napisane u schyłku XVIII w., mogą wprawiać nas w zachwyt, przywoływać dobre wspomnienia, ale i zaskakiwać prostotą, a zarazem kunsztem. Narodzinom Pana Jezusa towarzyszą niezwykłe w swej wymowie zjawiska i zdarzenia. Bóg się rodzi – czy Bóg może się tak naprawdę rodzić? Bóg przecież istnieje od wieków, jest Panem czasu. A jednak się rodzi. Moc do chwili przyjścia na świat Mesjasza nie była docześnie zbyt wielka, skoro doznała lęku, strachu… To Bóg zstępujący na ziemię ofiarował prawdziwą „moc z wysoka”. Również Ten, który stworzył niebo i ziemię, przyozdobił cały świat, sam jak noworodek został obnażony, Później po latach, dokona się drugie obnażenie – przed męką i śmiercią na krzyżu.

Ileż paradoksów! Niemało ich w następnych strofach: „Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony”. Ogień nie może zastygnąć, nie może zamienić się w stalą substancję. Jednakże jego blask może zostać przyćmiony innym, silniejszym światłem. To Bóg wcielony, Światłość prawdziwa, która zstępując na ziemię, powoduje przyćmienie wszelkiego innego blasku. To zaś dzieje się z miłości do człowieka, dla której On zechciał przyjąć granice: ludzkiej natury, ludzkiego ciała, ludzkiej egzystencji – „We wszystkim podobny do nas oprócz grzechu”.

„Wzgardzony, okryty chwalą” – Jezus przychodzący na świat doznaje odrzucenia, spotyka się z niechęcią ludzi. Bardziej niż uczeni rozumieją Jego obecność prości pasterze niedaleko pasący swoje stada. Oni pojmują sercem Bożą rzeczywistość. Hołd oddają Mu także mędrcy ze Wschodu, którzy kierują się wiarą i rozumem. Mimo to nie można oprzeć się wrażeniu smutku z powodu odtrącenia Bożego Syna w ludzkiej postaci. Żłób, siano, zwierzęta ogrzewające grotę – to nie są warunki dla Boga. Jego chwała będzie się objawiać stopniowo przez nauczanie potwierdzane znakami i cudami. Chrystus, chociaż od ludzi doznał wzgardy, nigdy nie został pozbawiony chwały Bożej, a wręcz prosił Ojca, aby także i ludzie zostali nią otoczeni. Król wieków, którym się stał, gdy zaistniał w czasie, mimo doświadczenia ludzkiej śmierci, nie przestał królować, gdyż zmartwychwstał.

Warto czasem pokusić się o wydobycie głębszej jeszcze treści niż ta wypisana melodią i słowem. Zobaczyć więcej niż żłób, siano i płaczące Dziecię. Dostrzec Boga samego przychodzącego do ludzkiego serca.

UDOSTĘPNIJ