Pojawienie się w styczniu 1909 r. miesięcznika „Kółko Różańcowe” nie było szczególnym zaskoczeniem dla przyjaciół ks. Ignacego Kłopotowskiego i dla czytelników jego czasopism.

Przez lata pracy kapłańskiej bł. Ignacy pokazał, że doskonale rozumie potrzeby polskiego ludu, w tym jego najbiedniejszych warstw. W lubelskiej codzienności skrupulatnie realizował postulat Jana Apostoła: „Jeśliby ktoś posiadał na świecie majątek i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (1 J 3,17).

W wyniku rewolucyjnej odwilży 1905 r. otrzymał zgodę na wydawanie tygodnika „Posiew”, w którym pisał nie tylko o sprawach politycznych i społecznych, lecz także o moralnych i duchowych. Szybko utworzył też kilka innych pism „tematycznych” – adresowanych do różnych grup społecznych. Jego duszpasterska wyobraźnia bazowała na wrażliwości ukształtowanej w młodości, którą przeżywał z dala od salonów i materialnych zbytków, a blisko ludu.

W MIEŚCIE DOSTOJEWSKIEGO

Ewangeliczny rozmach, z jakim przystąpił do działania w Lublinie, a potem w Warszawie, młody kapłan zawdzięczał czteroletniemu pobytowi w Petersburgu (1887-1891), dokąd trafił dzięki hojności wuja ks. Franciszka Dobrowolskiego (1827-1893), wieloletniego proboszcza tamtejszej parafii pw. św. Stanisława. Pobyt w stolicy dał mu solidną wiedzę zdobywaną w elitarnej Cesarskiej Akademii Duchownej, a także umożliwił nawiązanie dobrych relacji z profesorami i kolegami seminarzystami, którzy w przyszłości stanowili trzon duchowieństwa w Królestwie Polskim. Ważne też było to, że dzięki wujowi mógł z bliska obserwować dynamicznie działające parafie katolickie w nowoczesnej szybko rozwijającej się metropolii, gdzie katolicy byli nieuprzywilejowaną mniejszością.

Oczywiście nie wszyscy Polacy byli ludźmi religijnymi i na ich przykładzie w mieście nad Newą można się było dobrze przypatrzeć działaniom różnej maści postępowców. Życie człowieka wierzącego w diasporze wyostrza spojrzenie na wiele spraw. Zaczyna on rozumieć, co tak naprawdę jest istotą jego wiary, i na czym polega kultura narodu, do którego należy. Dlatego też, kiedy ks. Ignacy założył później gazetę „Polak-Katolik” (1906), to tytuł ten nie był dla niego klerykalno-nacjonalistycznym sloganem, lecz znakiem świadomego wyboru, jakiego musieli dokonywać jego rodacy.

RÓŻAŃCOWE PRZEBUDZENIE

Różaniec, który w czasach Rzeczypospolitej był modlitwą szlachty i części duchowieństwa, w końcu XIX w. stał się modlitwą polskiego ludu. Zmieniło się to za sprawą objawień w Gietrzwałdzie, które miały miejsce latem 1877 r. Z miliona pielgrzymów, którzy uczestniczyli w wydarzeniach na Warmii, większość stanowili mieszkańcy wsi. Młody Ignacy był świadkiem, jak powracający do swych wiosek pielgrzymi stawali się zarzewiem „rewolucji różańcowej” w rodzinach i parafiach. Zmiany następowały nie tylko na gruncie duchowości i moralności, lecz także oświaty, gospodarki i polityki.

Objawienia w Gietrzwałdzie miały silny rys różańcowy, podobnie jak to było w 1858 r. w Lourdes. Seminaryjne lata kleryka Kłopotowskiego przypadły na czas przebudzenia różańcowego, którego dokonał Leon XIII, który chcąc w roku 1883 uczcić 25. rocznicę objawień we Francji, po raz pierwszy ogłosił październik miesiącem różańcowym. Leon XIII doskonale rozumiał potrzebę katechezy różańcowej i przez kilkanaście lat regularnie wydawał encykliki. Były one „czytankami” w czasie nabożeństw październikowych i pomagały wiernym oraz kapłanom w owocnym ich przeżywaniu.

ABY NIE KLEPAĆ ZDROWASIEK

Zbawiciel przestrzega: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie” (Mt 6,7). Dlatego kapłani kształtowali religijność wiernych tak, aby ich modlitwa nie była „pogańska”, lecz oparta na misteriach, czyli tajemnicach życia Jezusa i Maryi. Przez naukę modlitewnego naśladowania Świętej Rodziny wychowywano ludzi silnych, świadomych i wytrwałych, a więc skutecznych także w życiu społecznym! Nie jest więc przypadkiem, że modlitwie różańcowej towarzyszyły zwycięstwa militarne i przemiany polityczne.

TROSKA O RÓŻE I ZELATORÓW

Kiedy ks. Ignacy zaczynał wydawać „Kółko Różańcowe” – w styczniu 1909 r. – to na ziemiach polskich zaboru austriackiego ukazywał się już podobny miesięcznik „Róża Duchowna”. Wydawali go we Lwowie od 1898 r. dominikanie, którzy od 1877 r. z nadania Piusa IX sprawowali opiekę nad Żywym Różańcem (ŻR). Pełny tytuł nowego pisma brzmiał: „Kółko Różańcowe. Miesięcznik przy «Posiewie» poświęcony bractwom i kółkom Żywego Różańca”. Wydawanie „Kółka” przerywały wojny, ale przetrwało ono do 1953 r., gdy pretekstem do jego likwidacji stał się dla komunistów brak na jego łamach nekrologu upamiętniającego śmierć Stalina.

Zwyczajem miesięczników było wtedy, że teksty autorów – członków redakcji nie były podpisywane. Artykuły autorów z zewnątrz podpisywano przynajmniej inicjałami. Czytając pierwszych 17 roczników „Kółka” (do śmierci ks. Ignacego w 1931 r.), wnioskujemy, że autorem artykułów teologicznych i formacyjnych jest właśnie ks. Redaktor. Teksty dotyczące Maryi Panny, katechetycznych prawd o Kościele, modlitwy i ŻR stanowiły trzon wszystkich numerów. Niemal w każdym miesiącu omawiano konkretne problemy kółek różańcowych i parafii, a nawet osobiste sprawy niektórych zelatorów.

W porównaniu z dzisiejszymi czasopismami ówczesna prasa była bardziej skoncentrowana na treści, kwestie graficzne traktując drugorzędnie. Jeśli więc „Kółko” miało 16 stron „zeszytowego” formatu, to zawierało całkiem sporo materiału. Cechą charakterystyczną było, że każdy numer zaczynano od poezji religijnej. Przez wiele lat były to wiersze wybitnej, dziś zapomnianej pisarki Wandy Grochowskiej (1860-1939) podpisującej się pseudonimem „Sługa Maryi”.

Popularny charakter pisma wyrażał się w dużej liczbie budujących przykładów i pouczających historii, w myśl łacińskiej sentencji: „Słowa uczą – przykłady pociągają”. Niestety z 66 numerów, jakie ukazały się przed wybuchem I wojny światowej, dostępnych jest dziś tylko 5, ale i one dają nam pojęcie o duchowym i intelektualnym rozmachu tego pisma.

Po odzyskaniu niepodległości ważnym działem „Kółka” były artykuły o sanktuariach w różnych częściach Polski. Chodziło o to, żeby w świadomości czytelników żyła już cała zjednoczona Ojczyna i jej historia. Na łamach „Kółka Różańcowego” pojawiały się także historie męczeństwa katolików francuskich w czasie rewolucji 1789 r.

Po śmierci ks. Ignacego w 1931 r. miesięcznik prowadziły jego duchowe córki siostry loretanki. Udało się im podwoić objętość, dzięki czemu pismo stało się nieco „lżejsze” w swej formie graficznej. Można powiedzieć, że jest też bardziej „kobiece”, bo znajdziemy w nim dziś wiele porad wychowawczych i domowych.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Czerwiec 2026 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Bez wytchnienia
Dorota Krawczyk

Nigdy nie sądziłem i nie przewidywałem, aby mi przyszło kiedykolwiek przed śmiercią opuścić Lublin. A stało się to. Wyjeżdżam do Warszawy dla pracy redakcyjnej, którą prowadzę za pozwoleniem wysokiej mojej Władzy. Zostawiam Lublinowi siedemnaście lat kapłaństwa swego. Najpiękniejszy to okres życia mego… W zamian za to biorę z sobą na pamiątkę ciężki krzyż najrozmaitszych cierpień, które w Lublinie przeszedłem. […]

Udostępnij

Duszpasterz w XIV-wiecznym sanktuarium w Borku Starym, miłośnik św. Józefa, Sienkiewicza i pobożnych malarzy.