Proszę księdza, gdy miałem tak ok. 12 lat, któregoś wakacyjnego dnia przyszedł do nas starszy kolega - zaczął swoją opowieść Marek.

- Jeśli chcecie, nauczę was grać w brydża - zaproponował. Kto by nie chciał!

- Dajcie karty. Tak się rozdaje, tak się wistuje, tak się wychodzi, tak się licytuje. - Osiemnastolatek szybko omówił zasady. No i zaczęliśmy grać.

Minęło sporo lat od „podwórkowych” czasów. Założyłem rodzinę, usamodzielniłem się. Któregoś roku pojechaliśmy na wakacje nad Bałtyk. Siedząc . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

SUBSKRYBUJ ZALOGUJ SIĘ

Udostępnij

Publicysta, prezes Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.