Często traktujemy słabości swoje lub innych jak przeszkodę. Tymczasem są one okazją do miłości. A miłość jest pełna, kiedy ma dwa wektory: jest darowana i przyjmowana.
Kiedy myślimy o Bogu czy wierze, bardzo często kojarzy się nam to z potocznym „chodzeniem do kościoła”. Kiedy uczyłem katechezy, bardzo lubiłem prowokować moich uczniów, zadając im pytanie: „Jaki ze mnie chrześcijanin, skoro chodzę do kościoła trzy raz w niedzielę, raz o 4.00 rano, drugi raz o 14.00, a . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!
