To miejsce pachnące tajemnicą. Te ulokowane nad zamarzniętym Bugiem wioseczki to nie tylko podlaskie osady. Tutaj jest coś jeszcze.
Wjeżdżam coraz wyżej i wyżej. Bez zimowych opon raczej nie byłoby to tutaj możliwe. Uliczka z każdym kolejnym metrem robi się coraz węższa. Śnieżne zaspy coraz zachłanniej pokrywają pobocze, pozostawiając jedynie na środku ledwo widoczną szarawą strugę asfaltu. Ktoś, kto musi tędy dojeżdżać do domu, ma każdego zimowego dnia nie lada przygodę.
Po kilku minutach jazdy jestem . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!
