Nie ma ważniejszej informacji od tej, że Bóg jest dobry i dobre jest wszystko, co otrzymujemy z Jego ręki. Niestety na świecie są też zło, ból i ciemność…
W prezentowanej serii dotyczącej wiary w życie wieczne nie mogłoby zabraknąć treści na temat piekła. Jest to zagadnienie dramatyczne, ale wcale nie chodzi o to, żeby wzbudzać strach i grozę czy też przywoływać infantylne obrazy smażenia złych ludzi w ogniu ciemnej otchłani. Piekło istnieje i należy do tzw. rzeczy ostatecznych człowieka. Zastanawiając się nad tą rzeczywistością, kierujemy się nade wszystko słowem Bożym, gdzie ten temat jest obecny, podobnie jak z kart Pisma Świętego czerpiemy wiedzę o niebie. Słuszną jest również intuicja, aby na piekło spojrzeć jako na odwrotność nieba.
Chrześcijanin życzy każdemu zbawienia, dlatego w Credo nie wypowiadamy słów: „wierzę w piekło”. Podobnie też Kościół nie potwierdza swoim autorytetem, kto został na pewno potępiony, choć czyni to odnośnie do osób świętych i błogosławionych. Warto przy tej okazji przypomnieć, że Bóg nikogo nie potępia ani nie odrzuca, ale człowiek może odrzucić Boga. Wynika z tego, że nie mamy prawa „wysyłać” innych ludzi – zazwyczaj tych, do których jesteśmy wrogo nastawieni – do piekła lub stwierdzać w odniesieniu do zmarłych: „Ten z pewnością jest w piekle”. Nie możemy przecież tego wiedzieć! A przez takie opinie pewność mamy co do jednego: nie wypełniamy nakazu Jezusowego: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7, 1-2).
DWIE DROGI
Rozpocznę od słów św. Benedykta: „Podobnie jak istnieje zawziętość zła i gorzka, która oddala od Boga i prowadzi do piekła, tak jest i gorliwość dobra, która oddala od grzechów, a prowadzi do Boga i do życia wiecznego”. (Reguła św. Benedykta 72, 1-2). Sam Pan Jezus zalecał w Kazaniu na Górze przechodzenie ciasną bramą i chodzenie wąską drogą prowadzącą do życia (Mt 7, 13-14). Temat dwóch dróg – szerokiej i wąskiej – był obecny w Kościele od starożytności jako obowiązkowa katecheza dla każdego, kto przygotowywał się do przyjęcia sakramentu chrztu. Ten obraz dwóch dróg uświadamia nam, że jesteśmy na jednej z nich już teraz. Nie ma bowiem trzeciej drogi. Na której z nich zatem jestem? Do kogo należę? Bo gdzieś należeć trzeba.
Każdy po śmierci otrzymuje poznanie prawdy o tym, kim jest Bóg. Dla ludzi prawych to będzie spełnienie, największa radość, a dla ludzi złych, idących na potępienie – największy ból.
Odczuwamy – jako ludzie poszukujący swojej tożsamości – potrzebę przynależności do konkretnych wspólnot: harcerstwa, koła różańcowego, fanklubu ulubionej drużyny, zespołu regionalnego itp. O ileż bardziej człowiek potrzebuje określić się, gdy chodzi o fundamentalny wybór w naszym życiu: idę przez życie z Bogiem czy bez Boga? Każdy chyba odpowie, że jest na właściwej drodze, bo każdy chciałby otrzymać dobre wynagrodzenie (niebo). A jednak mnóstwo ludzi łudzi się, że istnieje jakaś trzecia droga, którą może wyrażać na przykład hasło: „Wierzę w Boga, ale nie wierzę w Kościół”. Jest to wprawdzie uznanie wiary w Boga, ale na własnych zasadach, które przecież czynią naszą drogę do Niego „szeroką”.
Ponadto, rozważając tę kwestię, zdajemy sobie na pewno sprawę z tego, że każda droga ma swój cel, koniec. Dokąd więc idę? A dokąd pragnę dojść? Nie byłoby dobrze chodzić w kółko. A któregoś dnia trzeba będzie się rozliczyć z tej pielgrzymki. Jak na ścieżce, tak w życiu – człowiek pozostawia za sobą ślady. Jakie ślady (owoce) pozostawiłem po sobie na odcinku, który jest już za mną?
DUCHOWOŚĆ PIEKŁA
Tak został określony dwunasty i ostatni stopień pychy w książce Stopnie pychy i prawdy. Skoro Pan Jezus zapewnia, że królestwo Boże jest pośród nas (por. Łk 17, 21), to przez analogię możemy wnioskować, że przejawów piekła także można doświadczyć już w życiu ziemskim. I chyba nikogo nie trzeba do tego przekonywać: wojna i spustoszenie, jakie ona niesie, przejawy ludzkiej nienawiści i niszczenie (fizyczne, psychiczne) innych pod jej wpływem, wypełnianie czasu działaniem złym na szkodę własną i bliźnich, brak dążenia do nawrócenia się. Ciągłe trwanie w uzależnieniu od grzechów i zła jest jak ogień piekielny. Ogień powoduje największy ból (por. Yves Congar), dlatego Pismo Święte używa tego obrazu na określenie potępienia.
Do czyniących zło Jezus wypowiada wyjątkowo surowe słowa: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25, 41). Dlatego tak ważne jest, aby przeżywać swoje życie jako drogę jednokierunkową. Nigdy więcej nie otrzymam innego, drugiego życia jak w grze komputerowej. To winno pobudzać do refleksji: jak żyję? Czy wykorzystuję dobrze każdą chwilę mojego jedynego życia? Przecież w wieczności nie będę mógł już nic zmienić. Tutaj jest czas naszych wyborów, które nigdy nie są obojętne duchowo. Czy żyję z Bogiem? A może pełnię tylko swoją wolę? Czy modlitwa mojego serca brzmi: „Bądź wola Twoja”?
BEZ BOGA I BEZ NADZIEI?
Samo słowo „beznadzieja”, czyli desperacja, nie brzmi groźnie. Często powiemy, że przykładowo spektakl czy film był beznadziejny, czyli słaby. Tymczasem treść tego terminu jest przerażająca, jest – można powiedzieć – piekielnie wstrząsająca. Człowiek bowiem nie chce i nie potrafi żyć bez nadziei, bez jakiejkolwiek nadziei, która wyraża nasze pragnienie życia, choćby chodziło o rzeczy materialne. Ktoś na przykład żyje nadzieją, że za kilka lat uzbiera środki na nowy samochód. Nadzieja nadaje sens, koloryt nie tylko naszemu życiu, naszym staraniom, intencjom, lecz także cierpieniom i ofiarom.
Desperacja zatem jest cechą piekła, bo nie ma nadziei, to stan bez możliwości zmiany dla człowieka, który rozumie swoje postępowanie i nie może zacząć na nowo, inaczej. W jednym ze swoich dzieł św. Teresa Wielka pisała, że każdy po śmierci otrzymuje poznanie prawdy o tym, kim jest Bóg. Dla ludzi prawych to będzie spełnienie, największa radość, a dla ludzi złych, idących na potępienie – największy ból. A zatem warto świadomie przeżywać życie ziemskie, trwać przy Bogu, pełnić Jego wolę, uwalniając w ten sposób serce od egoizmu i czyniąc dobro bez blokującego lęku. Noli desperare! Spes est, dum anima est, czyli: „Nie poddawaj się beznadziei! Dopóki jest życie, jest nadzieja”.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Listopad 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Czas świętych
Bp Marc Aillet
Biskup Marc Aillet jest przekonany, że prawdziwymi reformatorami Kościoła są ludzie święci! A ponieważ Kościół jest tajemnicą komunii misyjnej, jego przyszłość nie zależy od przesadnej troski o struktury i ich funkcjonowanie ani też od prób dostosowywania się do zmian zachodzących w świecie, lecz leży w odnowionym duszpasterstwie ukierunkowanym na świętość, które najpełniej wyraża się w świadectwie dawanym Prawdzie.
