Dlaczego kult bł. Pauliny Jaricot rozwija się w Polsce, choć urodziła się we Francji, i to ponad 200 lat temu?

Wszyscy znamy powiedzenie: „Jak trwoga, to do Boga”. Przyglądając się historii Polski, można powiedzieć: „Jak trwoga, to do Maryi”, maryjność bowiem była i jest ważnym elementem naszej narodowej tożsamości i religijności.

Maryjna i różańcowa droga bł. Pauliny sprawia, że jej postać staje się nam bliższa, bo wspólna duchowość tworzy więzi mocniejsze od więzów krwi. Róże różańcowe, w których się modlimy, są przecież jej pomysłem, dzięki któremu w moralnie zrujnowanej porewolucyjnej Francji przyprowadziła wiele dusz do serca Maryi. Młoda dziewczyna – szukająca w każdym swoim przedsięwzięciu woli Bożej – na bezlitosne działania machiny bezbożnej rewolucji odpowiedziała rewolucją różańcową. W ten sposób w ciągu zaledwie kilku dekad zdobyła we Francji ponad dwa miliony dusz dla Boga.

Jak wyglądała droga do świętości tej wyjątkowej założycielki wspólnoty, która właśnie w Polsce znalazła niezwykle żyzny grunt do szerzenia królestwa Bożego na ziemi przez różaniec?

PIERWSZE KROKI WIARY

Jej dziecięca ufność do Boga zrodziła się w domu rodzinnym przepojonym wzajemną miłością, wiarą i czcią wobec Matki Bożej. Panowała tu także wielka życzliwość dla ubogich, którzy u zamożnej rodziny Jaricot zawsze otrzymywali wsparcie. Jako mała dziewczynka Paulina bardzo lubiła chodzić z mamą do kościoła parafialnego pw. św. Nice- cjusza. Dziś kościół ten uznawany jest za klejnot Lyonu, który przyciąga turystów i wiernych.

Wielkość starodawnej świątyni onieśmielała żywiołową dziewczynkę. Poruszała się w niej cicho i z szacunkiem dla mistycznej atmosfery tego miejsca. Bardzo lubiła modlić się u stóp Matki Bożej Łaskawej, a jednak najbardziej przyciągało ją tabernakulum. W tajemniczej ciszy zastygała przed Jezusem, by opowiadać Mu o sekretach swego dziecięcego serca.

Duchowa przyjaźń z Maryją i Jezusem wytyczyła jej życiową drogę. Eucharystia i bezgraniczne zawierzenie Maryi stały się filarami jej życia do ostatnich, naznaczonych krzyżem dni.

Na wczesne lata młodości Pauliny składa się wiele burzliwych etapów. Czas dojrzewania przeżyła w zachłyśnięciu się otaczającym ją światem: gronem zamożnych rówieśników, pierwszymi miłościami oraz przepychem salonowych spotkań. Rówieśnicy zachwycali się jej nietuzinkową urodą. Jednak serce nastolatki w sposób wyjątkowy dotknięte w dzieciństwie Bożą miłością nieraz odczuwało wyrzuty sumienia.

W wieku trzynastu lat Paulina nieszczęśliwie spadła z wysokiego stołka. Wypadek ten wywołał chorobę układu nerwowego zwaną pląsawicą. Dziewczynka traciła panowanie nad ciałem i cierpiała z powodu konwulsyjnych ruchów oraz zaburzeń mowy. Doświadczenie własnej słabości przyczyniło się do tego, że przewartościowała swoje życie i odkryła potrzebę Boga. Do tego nieszczęścia dołączyła bolesna strata – śmierć ukochanej mamy, która ofiarowała życie za uzdrowienie córki: „Chcę, by Paulina oddała się całkowicie Maryi” – to słowa Joanny Jaricot, które przed śmiercią wypowiedziała do najstarszego syna.

CÓRKA MARYI I MISJE

W niedługim czasie Paulina wypełniła duchowy testament matki. Gdy jej stan zdrowia się poprawił, wraz z rodzeństwem udała się do sanktuarium Matki Bożej na wzgórzu Fourviere górującym nad Lyonem. Tam złożyła akt oddania swojego życia Niepokalanej i prywatny ślub czystości. Kulminacyjnym momentem jej nawrócenia było kazanie o zgubnych skutkach próżności, które wygłosił ks. Wurtz, wikariusz jej rodzinnej parafii. Po kazaniu, które poruszyło jej serce, poszła do zakrystii, by uzyskać odpowiedź na nurtujące ją pytania, co zakończyło się spowiedzią, a ks. Wurtz na długi czas został jej kierownikiem duchowym.

Diametralna zmiana życia siedemnastolatki zadziwiła jej bliskich. Choć sami byli bardzo pobożni, to jej radykalizm – zmiana stroju na ubiór ubogich robotnic, wielka troska o biednych, którym pomagała osobiście, i założenie wspólnoty Wynagrodzicielek Najświętszego Serca Jezusa – obudził ich niepokój. Martwili się o siostrę, która przecież tak niedawno wyszła z poważnej choroby.

Eucharystia i bezgraniczne zawierzenie Maryi stały się filarami jej życia do ostatnich, naznaczonych krzyżem dni.

Wspólnota Wynagrodzicielek stała się początkiem wielkiego ruchu apostolskiego Pauliny. Wkrótce potem zainicjowała Dzieło Rozkrzewiania Wiary. Impulsem do jego powstania był list jej brata Fileasa, z którym w dzieciństwie marzyli o misjach w Chinach. Fileas, przygotowując się do święceń kapłańskich w Paryżu, poprosił siostrę o zorganizowanie pomocy dla misjonarzy na Dalekim Wschodzie. Paulina natychmiast podjęła to zadanie: stworzyła nowatorski system zbiórek, który zrewolucjonizował dotychczasowy sposób gromadzenia ofiar na misje.

Po trzech latach dzieło Pauliny połączono z innym podobnym stowarzyszeniem, a jego kierownictwo przekazano w ręce ludzi z koneksjami, dzięki którym mogło się ono rozwinąć jeszcze bardziej. Pominięto przy tym Paulinę, a choć dotknęło ją to boleśnie, to przyjęła ten ból, bo pozwolił jej na nowo przylgnąć całym sercem do Boga. W swoim dzienniku zapisała: „Gdybym nie została odsunięta od tej działalności, nigdy bym nie zrozumiała siły i potrzeby modlitwy; prawdopodobnie nie byłabym narzędziem Boga w dziele krzewienia wiary i Żywego Różańca”.

STOWARZYSZENIE ŻYWY RÓŻANIEC

Paulina cierpiała, widząc łatwość, z jaką współcześni podążają za zgubnymi ideami rewolucji. Dostrzegała potrzebę zrobienia czegoś, żeby oszczędzić swojej ojczyźnie szaleńczego biegu ku kolejnemu zatraceniu: „Mam nadzieję wbrew wszelkiej nadziei, że w naszej ojczyźnie znowu nastaną lepsze dni, gdyż nadzieję pokładam w orędownictwie Niepokalanej Królowej”.

Dlatego z zapałem podjęła nowe dzieło – Żywy Różaniec (ŻR), który miał być prostym lekarstwem na duchowe zło jej czasów: „Nadeszła pora stowarzyszenia dostępnego dla wszystkich, które pozwoliłoby osiągnąć jedność modlitwy w sposób jedyny w swoim rodzaju, krótki i praktyczny: nie męczący, a ułatwiający modlitwę, chodzi zaś o przynajmniej kilkuminutową codzienną medytację tajemnic życia i śmierci Jezusa”.

Bł. Paulina wiedziała, że zapracowani robotnicy fabryk nie będą mieli tyle czasu, by odmówić cały różaniec. Postanowiła więc wprowadzić taki sposób odmawiania tej modlitwy, który byłby dostępny dla wszystkich: celem nie była modlitwa sama w sobie, ale danie każdemu możliwości spotkania z żywym Bogiem. Wymyśliła sposób, by różaniec został odmówiony w całości w 15-osobowych grupach. Nazwa „Żywy Różaniec” miała głęboki sens, gdyż przypominała każdej z modlących się osób, że jest ona w komunii z realną wspólnotą, która wspiera się w modlitwie i ofierze. Paulina wyjaśniła także, dlaczego na spoiwo nowej krucjaty modlitewnej wybrała właśnie różaniec: „Słyszałam o wspaniałych skutkach różańca świętego i ufałam, że gdyby było to możliwe, ożywiłabym tę potężną praktykę we Francji. Uspokoiłaby ona gniew niebios i wydałaby w duszach owoce życia”. I dodała: „Ta piękna pobożność, na ogół kojarzona z zawodowymi dewotkami, które powinny być stare lub nie mieć nic do roboty, to błędne, ale niestety powszechne uprzedzenie. Najważniejszą rzeczą i najtrudniejszą jest uczynić różaniec modlitwą wszystkich”. Warto tu zaznaczyć, że w odmawianiu modlitwy różańcowej – całej części czy tylko jednego dziesiątka – najważniejsza według Pauliny jest medytacja będąca kluczem do przemiany serca tego, kto się modli.

WIĘCEJ NIŻ MODLITWA

Żywy Różaniec w zamyśle Pauliny nie miał być jednak tylko grupą modlitewną. Paulina pragnęła stworzyć wspólnotę ludzi zaangażowanych na wielu polach działalności apostolskiej. Mieli oni szerzyć program serca Maryi, jakim jest zbawienie każdego człowieka. Wśród głównych założeń wspólnoty była troska o wzrost wiary; modlitwa w intencjach Ojca Świętego; krzewienie modlitwy różańcowej; wspieranie misyjnej działalności Kościoła, a także apostolstwo rozpowszechniania prasy i książki katolickiej.

Bez wspólnoty opartej na żywych relacjach nawiązywanych podczas wspólnych spotkań ten cel nie byłby możliwy do osiągnięcia. Dlatego głównym celem ŻR było według Pauliny tworzenie „rodzinnych” więzi, które miały być duszą tej wspólnoty, oraz budowanie braterskich relacji zarówno w poszczególnych różach, jak i w całej wspólnocie Żywego Różańca.

Osiem lat po powstaniu tego dzieła papież Grzegorz XVI zatwierdził je w 1832 r. i nadał mu liczne odpusty. Patronką ustanowił św. Filomenę, do której Paulina Jaricot miała wielkie nabożeństwo, gdyż dzięki jej wstawiennictwu została uzdrowiona. Żywy Różaniec rozrastał się we Francji, a za sprawą misjonarzy, których wspierał – także na całym świecie. Gdy Paulina umierała w 1862 r., stowarzyszenie liczyło już w samej tylko Francji ok. 2,5 mln członków.

Wielkość bł. Pauliny Jaricot wyrażała się w tym, że umiała połączyć cześć oddawaną Maryi z naśladowaniem Jej w codziennym życiu. Pomimo wielu trudnych i przykrych doświadczeń zachowała do ostatnich chwil życia pogodę ducha. W cierpieniu często modliła się do Maryi: „Moja Matko, Tobie powierzam mój los”.

MIĘDZY JUBILEUSZAMI

W kontekście minionego Roku Jubileuszowego warto wspomnieć o nadziei Pauliny, że różańcowe dzieło rozkwitnie dzięki łaskom otrzymanym w Roku Jubileuszowym 1825, który dla Francji był czasem duchowego ożywienia. Kościoły Lyonu wypełniły się wtedy ludźmi modlącymi się i przystępującymi do spowiedzi. Paulina, która od pewnego czasu należała już do Bractwa Różańca Świętego, uświadomiła sobie, że to religijne ożywienie może być podtrzymane przez modlitwę różańcową.

Jubileuszowy Rok Nadziei 2025 dobiegł końca, lecz dla członków Żywego Różańca droga jubileuszowa wciąż trwa, gdyż przygotowujemy się do świętowania dwóchsetlecia założenia Żywego Różańca. Z tym jubileuszem również są związane obfite łaski. Warto o nie prosić już dziś przez wstawiennictwo bł. Pauliny Jaricot – Francuzki, która z nieba pokochała Polskę.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 2026 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

RÓŻANIEC33 z bł. Pauliną Jaricot oraz bł. ks. Ignacym Kłopotowskim
Praca Zbiorowa

Serdecznie zapraszam wszystkich do podróży duchowej, która trwa 33 dni. Rekolekcje «Różaniec33» są okazją do tego, by przemyśleć nasze oddanie Panu Bogu przez Maryję, by je ponowić lub uczynić po raz pierwszy w życiu. Niech te rekolekcje sprawią, abyśmy szczerze i osobiście oddali się Bogu i w ten sposób mogli oddawać się naszym bliźnim i mogli przeżywać naszą wiarę w sposób mądry, głęboki i niezmącony. [...]

Udostępnij

Loretanka, z wykształcenia polonistka, z zamiłowania apostołka modlitwy różańcowej, sekretarz miesięcznika „Różaniec” i Stowarzyszenia Żywy Różaniec.