Rzeczy nowe i stare wyciąga ze swego skarbca ojciec rodziny, o którym opowiadał Pan Jezus (zob. Mt 13, 52). Siostry loretanki lubią naśladować owego mędrca i bardzo się starają, aby ich wydawnictwo łączyło nowoczesność i tradycję, także w książkach dla dzieci. Dziś przyjrzymy się „nowoczesnej” książeczce znanego nam dobrze profesora „od baśni” i starodawnej baśni napisanej przez… licealistkę. W pierwszym przypadku chodzi oczywiście o ks. Janusza Stańczuka, który kilka lat temu „z punktu widzenia komputera” spojrzał na sympatyczną polską rodzinkę.
O szlachcie i nie tylko
Wspomniana zaś wyżej licealistka to Justyna Nowakowska, autorka Pani łęczyckiego zamku. Na długo przed maturą Justynka lubiła nie tylko zdobywać wiedzę i dobre oceny, lecz także puszczać wodze fantazji, i to w taki sposób, aby miłosne i wojenne intrygi staropolskiej szlachty były i ciekawe, i pouczające. Minipowieść pilnej nastolatki pozostawała początkowo w domowych archiwach. Aż przypadkiem odnalazł ją tato Justyny, która dziś jest profesorem na UKSW. Pan Wiesław nie poprzestał na radosnym zdziwieniu. Docenił ukryty talent córeczki i wziąwszy sprawy w męskie ręce, doprowadził do wydania dziełka, czym nie tylko zadziwił autorkę, lecz także obdarował grono miłośniczek baśniowych historii.
Z komputerem za pan brat
Kiedy ks. Janusz pisał swą powieść „z życia domowego komputera”, to o sztucznej inteligencji dopiero zaczynano mówić. Dziś rozmawiająca z właścicielem maszyna już nas nie dziwi, bo pisarze to ludzie z tak prorocką wyobraźnią, że technika musi ich doganiać! Jednak książeczka Z punktu widzenia komputera nie jest fantastyką naukową, lecz miłą i ciekawą opowieścią o współczesnej normalnej i wierzącej rodzinie, która „adoptowała” inteligentną maszynę. A teraz z jej pomocą dokładniej i uważniej patrzy na swój ludzki świat.
Okazuje się na przykład, że uczucia ludzi zagrożonych niedobrą sytuacją działają w nas jak „pliki ze złośliwymi wirusami”, a ploteczki to w oczach (w kamerze!) komputera „proces wymiany danych”. W bieg przygód Amperka, bo tak nazwano nowego domownika, ks. Janusz wplata jego fascynujące spotkania z Telewizorem i z psem. Z pomocą sympatycznej maszyny lepiej zrozumiemy mechanizmy współczesnej reklamy i „odczarujemy” bóstwo, jakim stał się (sami go takim zrobiliśmy!) komputer w naszym życiu!
Autor – doświadczony duszpasterz – wcielając się w Amperka, pokazuje nam duchową diagnozę ludzkiej ucieczki w wirtualny świat komputerów i smartfonów. Kiedy świat jawi się nam w ciemnych lub nudnych barwach, to wirtualne absurdy, niespodzianki, ciekawostki – w które z łatwością możemy klikać – ratują nas (pozornie!) od rozpaczy. Podobnie działają wirtualne znajomości i polubienia, kiedy łatwo mogę udawać kogoś innego, niż jestem, co niedługo pogrąży mnie jeszcze bardziej w tragedii nieakceptacji siebie.
O tym, jak blisko parafialnych zmagań duszpasterskich jest nasz autor, świadczą mistrzowskie wątki o spowiedzi, o poście piątkowym i innych duchowo-kościelnych problemach zwykłych katolików, o których pomyślimy w nowy sposób z pomocą procesorów i logiki Amperka.
Bonusem od ks. Janusza jest świetny „dekalog użytkownika komputera”, czyli błyskotliwa parafraza dziesięciorga przykazań Mojżesza. Ks. Stańczuk stworzył go na potrzeby ludzi, którzy teraz chcą wyjść z e-niewoli, jak w czasie Paschy Żydzi wyszli z Egiptu! Mówiąc krótko, jest to lektura obowiązkowa dla osób od 10 do 80 lat i starszych.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Czerwiec 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Stare Baśnie
ks. dr Janusz Stańczuk
Zapraszam na wędrówkę do baśniowej krainy. Spotkamy w niej dawnych rycerzy i księżniczki, mówiące zwierzęta i tajemnicze drzewa. Odkryjemy obecność Aniołów i świętych. Poznamy ludzi dobrych i takich, którzy dopiero zapragną być dobrymi. Pomyślimy dzięki nim, w jaki sposób odróżniać dobro od zła. […]
