W tym roku świętujemy 30 lat od wznowienia czasopisma wydawanego przez bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego przeznaczonego szczególnie dla bractw i kół Żywego Różańca. Moment wznowienia był czasem przełomowym – pełnym nie tylko trudu i zmagań, lecz także wielkiej radości.
„Kółko Różańcowe” funkcjonowało od 1909 r. Jego wydawanie przerywały jedynie wojny. Dlaczego w czasach pokoju po II wojnie światowej zostało zamknięte na 42 lata?
s. Jolanta: 5 marca 1953 r. zmarł Józef Stalin, dyktator rosyjski otaczany za życia ogromnym kultem. Władze PRL-u wywierały nacisk także na czasopisma katolickie, aby przyłączały się do wychwalania jego „zasług”. Ówczesna dyrektor Wydawnictwa Sióstr Loretanek s. Alfonsa Baran i s. Cherubina Zagajewska zostały wezwane do Urzędu Bezpieczeństwa, gdzie przedstawiono im propozycję współpracy i nakazano przyjmować artykuły pisane przez politruków. Dla loretanek gloryfikacja dyktatora odpowiedzialnego za prześladowania, terror i śmierć wielu milionów ludzi była nie do przyjęcia. Z tego powodu zostawała dla nas tylko jedna odpowiedź: „nie”. Urzędnik wtedy odpowiedział: „To nie będziecie wydawać czasopisma”.
Jednak system komunistyczny dał się wydawnictwu we znaki już wcześniej.
s. Jolanta: Od początku 1950 r. siostry miały poważne problemy ze zdobyciem papieru oraz kłopoty z cenzurą. Cenzorzy wyrzucali całe artykuły, a inne tak kreślili, że ich publikacja traciła sens. Trzeba było uzupełniać zawartość miesięcznika na nowo. S. Alfonsa Baran w swoich wspomnieniach pisała, że nakład „Kółka Różańcowego” wciąż się zwiększał, choć oficjalnie stanął na 25 tys. egz. W żaden sposób nie dało się uzyskać pozwolenia na większy, choć zapotrzebowanie było na 100 tys.
Od czasu założyciela czasopismo nosiło nazwę „Kółko Różańcowe”. skąd pomysł na zmianę nazwy na „Różaniec”?
s. Jolanta: Przez tę zmianę chciałyśmy rozszerzyć grono czytelników do wszystkich, którzy odmawiają różaniec, nie zawężać go tylko do zrzeszonych. Miesięcznik miał informować o tym, jak zachować żywą wiarę w społeczeństwie żyjącym wartościami materialistycznymi i konsumpcją.
s. Andrzeja: Warto zaznaczyć, że modlitwa różańcowa nie była wówczas tak powszechna, jak dziś. Egzystowała w kółkach różańcowych podtrzymywana przez tradycję. Wielu ludzi często nie widziało jej sensu. Gdy zmieniałyśmy nazwę na „Różaniec”, niektórzy pukali się w czoło, bo tę modlitwę uważali za „klepanie zdrowasiek”.
Zmiana tytułu okazała się jednak strzałem w dziesiątkę.
s. Jolanta: Utwierdziła nas w tym postawa Ojca Świętego Jana Pawła II, który od początku pontyfikatu rozdawał uczestnikom audiencji, także politykom i wielkim tego świata, różańce. Głosił też, że jest to jego ulubiona modlitwa, przedziwna w swej prostocie i głębi. Potem wydał w 2002 r. wspaniały list apostolski
Rosarium Virginis Mariae.
A jak na wznowienie zareagowały siostry, które pamiętały jeszcze założyciela?
s. Andrzeja: Bardzo nas dopingowały i nie mogły się doczekać, kiedy to pismo wyjdzie. Nie było to jednak łatwe. Trwała budowa drukarni w Rembertowie i dopiero po pewnym czasie mogłyśmy zająć się „Różańcem”.
Znalezienie odpowiednich współpracowników pewnie też nie było łatwe?
s. Jolanta: Od czwartej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski w 1991 r. coraz wyraźniej można było obserwować podziały wśród katolików w Polsce. To powodowało pewien zamęt. Kiedyś jeden z naszych klientów zaproponował: „Jedźcie do Torunia do o. Rydzyka. On założył Radio Maryja”. Pojechałyśmy więc 4 grudnia 1994 r. do Torunia: s. Andrzeja, s. Zofia i s. Jolanta. Powiedziałyśmy ojcu dyrektorowi, że mamy wydawnictwo, chcemy wznowić czasopismo, aby promować w nim modlitwę różańcową. Zapytałyśmy, jak on to widzi. Opowiedział nam wówczas, jak powstawało Radio Maryja. Poruszyła nas jego odwaga, by na antenie Radia Maryja odmawiać cały różaniec, choć perswadowano mu, że ta modlitwa nie jest medialna. To był dla nas mocny znak.
s. Andrzeja: Pod koniec wizyty spytałam ojca, czy mamy wydawać ten „Różaniec”, czy nie. Na co on odpowiedział, że tak. Ojciec jeszcze zasugerował, żebyśmy powierzyły się Matce Bożej, a Ona nas poprowadzi. „Pamiętajcie jednak, że nawet za pięć dwunasta diabeł wam wykręci taki numer, że się nie pozbieracie, ale Matka Boża zwycięży. Nie dajcie się złamać”.
Pomimo tak wielu przeciwności udało się i „Różaniec” mógł trafić wreszcie do druku.
s. Jolanta: Kilka miesięcy później, po wielu trudnościach i zmaganiach, zaczęło się drukowanie i zapanowała wielka radość. Siostry przybiegały do drukarni, oglądały arkusze. Czuło się, że to prawdziwe święto dla naszego domu. W trakcie prac nad oprawą w introligatorni przyjechał do nas bp Józef Zawitkowski. Cieszył się z nami i błogosławił. Wspólnie się modliliśmy, dziękując Bogu za Opatrzność, a Matce Najświętszej – za opiekę. Pierwsze egzemplarze zawiozłyśmy do Radia Maryja, do Torunia. Ojciec dyrektor zabrał nas do studia i ogłosił na antenie, że przyjechały siostry loretanki, które przywiozły przepięknie wydane czasopismo „Różaniec”. Wymieniał tytuły artykułów i zachęcał radiosłuchaczy do nabywania i prenumeraty. Następnego dnia w naszym wydawnictwie urywały się telefony. To była najlepsza promocja. Tym sposobem „Różaniec” mógł rozpocząć swoją misję formacyjną, która trwa do dziś.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Październik 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Prenumerata Miesięcznika RÓŻANIEC 2026 r.
Praca Zbiorowa
„Różaniec” jest miesięcznikiem formacyjnym. Znajdziesz w nim treści, które pomogą Ci wzrastać na drodze życia duchowego. Głównym rysem pisma jest maryjny wymiar duchowości katolickiej. Wskazujemy na Maryję, która jest Przewodniczką na drodze wiary; jest pierwszą Chrześcijanką, która zachowywała i rozważała ważne sprawy Boże w swoim Sercu. […]
