Obrazek z sali szpitalnej: na jednym z oddziałów leżał schorowany człowiek. Miał pięćdziesiąt parę lat. Diagnoza: nowotwór - właściwie ostatnie jego stadium. Przerzuty.

Na twarzy widoczne zmęczenie chorobą - i chyba też życiem, które wymalowało na niej głębokie bruzdy. Chciał je domknąć, oddać komuś ciężar tajemnic, które od lat niósł w bolącej samotności.

Mężczyzna umówił się na rozmowę z kapelanem. Kapłan przyszedł na określoną godzinę. „Proszę księdza, zanim zaczniemy rozmowę, mam pytanie: czy . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

SUBSKRYBUJ ZALOGUJ SIĘ

Udostępnij

Publicysta, prezes Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.