Święty Łukasz rozpoczyna swoją Ewangelię od opisu dwóch spotkań człowieka i anioła. Inicjatywa pochodzi oczywiście od anioła, a więc od Boga.

Gabriel pojawia się w życiu kapłana Zachariasza. Przynosi mu najpiękniejszy z darów, wyczekiwany przez niemłodego już człowieka: wkrótce urodzi ci się dziecko! Pół roku później ten sam anioł przybywa do domu Maryi w Nazarecie i przynosi podobną nowinę: będziesz matką!

Dobrze znamy obydwie historie, lecz przywołuję je na początku, aby poszukać odpowiedzi na dwa pytania: co dla człowieka oznacza wizyta anioła i w jaki sposób człowiek powinien na nią zareagować? Spróbujemy to zrozumieć na przykładzie życia niektórych świętych i mistyków.

tajemnica przyjęcia aniołów

Spójrzmy na Zachariasza i Maryję. Zachariasz otrzymał niemal gotową ucztę radości: obietnicę syna, przełamanie klątwy bezpłodności, wywyższenie w oczach ludzi z powodu wizji w Przybytku. A mimo to miał wielkie trudności z akceptacją posłańca, jak też samego orędzia. Maryja stanęła przed dużo trudniejszym wyborem, a jednak – po kilku słowach dopowiedzenia – złożyła ręce i poddała się prowadzeniu niebieskiego ducha. Dwa objawienia, ten sam anioł, a dwie odmienne postawy człowieka. Tajemnica przyjęcia aniołów tkwi bowiem w nas samych. Czasem anioł może czynić cuda, a człowiek nie przyjmie jego nauki.

W dzieciństwie bardzo pragnąłem ujrzeć anioły. Chodziłem za moją babcią, która wydawała mi się najpobożniejszą kobietą w całej rodzinie, i dopytywałem, czy są na to jakieś sposoby. Do dziś nie widziałem aniołów, chociaż nieraz silnie odczuwałem ich niesamowitą pomoc. Najważniejsi są w mojej opinii aniołowie, którzy towarzyszą człowiekowi w jego decyzjach. Nie musimy ich widzieć. Duchy mogą ujawniać się nam przy okazji incydentalnych wydarzeń, ale w ludzkim życiu chodzi przede wszystkim o dobry, stały kierunek rozwoju wiary i miłości. Przyglądałem się z zainteresowaniem biografiom wielu współczesnych świętych, wychwytywałem anielskie obecności. Wydaje się, że wiele z nich można ułożyć w logiczny schemat potwierdzający właśnie ową stałą ich obecność we wzrastaniu serca.

przyjaźń z aniołem

Zacznijmy od o. Dolindo z Neapolu. Jego pierwsze widzenia anielskie miały miejsce po wydaleniu go z domu księży misjonarzy. Ks. Dolindo wszedł w najtrudniejszy okres swego życia. Nieustannie będzie teraz obserwowany, krytykowany, karany. Wtedy właśnie pojawili się aniołowie. W swoich notatkach zapisał: „Powiedziały mi, że mam przydzielonych dwóch aniołów – jednego z chóru cherubinów, drugiego – serafinów”. To potężne chóry, rzadko obecne na ziemi. Kapłan wyjaśnia dalej: „Przychodziły, by przygotować moją duszę, by stała się, jak chce Jezus, narzędziem w Jego rękach”. Aniołowie ks. Dolindo nie przynoszą więc darów, ale zapowiadają cierpienie, prześladowanie. Jednocześnie obiecują pomoc i słodką miłość Boga – niczym aniołowie usługujący Jezusowi na pustyni albo wpatrujący się w męczarnię Ogrodu Oliwnego. Ks. Dolindo zaprzyjaźnia się ze swymi aniołami, bo akceptuje powołanie męczennika, który ofiaruje swój ból w intencji ratowania innych kapłanów.

Inną niezwykłą postacią była zmarła w 2009 r. Natuzza Evolo, mistyczka i stygmatyczka z południa Włoch, żona i matka pięciorga dzieci. Po pierwszej Komunii Świętej zaczęła dostrzegać swojego Anioła Stróża, a także anioły innych osób. Dobre duchy mają – według jej opisu – około ośmiu do dziesięciu lat, unoszą się nieco nad ziemią. Ludziom świeckim towarzyszą po ich prawej stronie, kapłanom po lewej. Z biegiem lat kobieta widziała coraz więcej postaci zmarłych osób, niekiedy obrazy ludzi zgromadzonych w pokoju były tak żywe i intensywne, że wizjonerka nie umiała odróżnić osób zmarłych od jeszcze żyjących.

Mistyczne wizje aniołów nie są pustym wyróżnieniem, ale podtrzymywaniem osłabłych ciał i zbieraniem rozproszonych bólem myśli.

Wiele osób przybywało do Natuzzy z prośbą o wyjaśnienie różnych wątpliwości, problemów. Starała się pomagać. Niektórzy z przybyszów zauważyli, że w czasie rozmowy kobieta patrzyła na niewidoczną osobę stojącą obok ludzi. I tak było w rzeczywistości. Mi- styczka przyznała, że bardzo często spogląda na usta anioła, on bowiem udziela właściwych odpowiedzi, które kobieta przekazuje ludziom. Tłumaczyła: „Jestem niczym, jestem tylko biedną kobietą, która powtarza to, co mówi anioł. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z prośbą o radę w sprawie, patrzę na mojego Anioła Stróża. Jeśli on mówi, zgłaszam; jeśli milczy, nie mogę nic powiedzieć, ponieważ jestem ignorantem”. Według Natuzzy rola aniołów nie kończy się wraz ze śmiercią człowieka, towarzyszą swym podopiecznym także w czyśćcu i przeżywają razem z nimi radosny moment wejścia do raju.

towarzysz w cierpieniu

Aniołowie Natuzzy „działali inaczej” niż aniołowie Dolindo, ale różnica jest pozorna. Obydwie te osoby uczestniczyły dość głęboko w misji Jezusa, a więc także w Jego cierpieniu. Mistyczne wizje aniołów nie są pustym wyróżnieniem, ale podtrzymywaniem osłabłych ciał i zbieraniem rozproszonych bólem myśli. Lęk towarzyszył także Jezusowi. Istnieje wiele biografii osób świętych i błogosławionych, które potwierdzą ten szczególny rodzaj wybrania do towarzyszenia Chrystusowi w drodze na Golgotę i pomoc aniołów w obliczu cierpienia.

Powróćmy do pytania postawionego na początku artykułu: co oznacza wizyta anioła? Świat aniołów objawia się nam, jak cały świat Boży, na miarę naszych zmysłów i wyobrażeń. Czasem więc pojawienie się anioła jest cudowną, nadzwyczajną interwencją, ratowaniem życia doczesnego lub wiecznego. Niekiedy bywa wezwaniem do nawrócenia, do słuchania z większą uwagą słów Dobrej Nowiny. Bywają aniołowie obrońcy, aniołowie stróżowie, aniołowie nauczyciele i przewodnicy. Bywają nawet muzycy – w jednym ze świadectw z życia Natuzzy wspomina się, że Bóg dał kobiecie szansę podsłuchania anielskich koncertów przeznaczonych z natury dla samego Stwórcy. Każdy z nas może więc zaprosić anioła do takiego powołania, jakie w swym życiu realizuje, włącznie z tym najgłębszym, czyli pełnym utożsamieniem się z wolą Bożą, a nawet z Jego męką i śmiercią.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – WAKACJE 2024 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Osiem Kroków Wiary Maryi

Osiem Kroków Wiary Maryi
ks. Robert Grzybowski

Bezpośrednią inspiracją do pochylenia się nad osobą Maryi były dla mnie rekolekcje prowadzone przez Jose Prado Floresa, założyciela Szkoły Ewangelizacji Świętego Andrzeja (SESA). Zachęciły mnie one do odnalezienia prawdziwej ikony Maryi. Sięgnąłem wówczas po adhortacje apostolską Pawła VI Marialis cultus, w której znalazłem pomoce do renowacji ikony Maryi w moim życiu.

Share.

Redaktor naczelny miesięcznika „Tak Rodzinie”, wykładowca Akademii Katolickiej w Warszawie.