Środowisko, w którym żyjemy, nas kształtuje. Mobilny i elastyczny człowiek XXI w. może wybierać własne przestrzenie życiowe, w tym media. Problem w tym, czy tego chce…
Federico Fellini stwierdził, że wtedy, gdy kino powstało, Kościół uznał je za dzieło szatana, gdy zaś w końcu Kościół odkrył, że kino może być pożytecznym wynalazkiem, to ono rzeczywiście stało się diabelskim wytworem. To sarkastyczne powiedzenie włoskiego reżysera wskazuje na różne kwestie, które dziś są bardziej aktualne niż w latach, kiedy włoski reżyser kręcił swoje filmy. Wpływ internetu, portali społecznościowych, sztucznej inteligencji jest bowiem dużo głębszy niż wpływ kina i tradycyjnej telewizji.
Jak mądrze i dobrze korzystać z mediów? Odpowiedzi na tak postawione pytanie zależą w dużej mierze od światopoglądu i przekonań odpowiadającego. Tym bardziej każdy wierny Kościoła katolickiego powinien w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym mierzyć się nie tylko z zagrożeniami, lecz także szansami, jakie niosą nam współczesne media.
TREŚĆ I FORMA PRZEKAZU
Żyjemy w czasach, w których pytanie o media nie może już ograniczać się do analizy ich treści. Przez dekady przyjmowaliśmy z pewną naiwnością, że forma przekazu – telewizja, radio, druk, a dziś smartfon i media społecznościowe – jest neutralnym narzędziem, prostym pośrednikiem między nadawcą a odbiorcą. Treść mogła być dobra lub zła, prawdziwa lub fałszywa, budująca lub niszcząca. Jednak samo medium, jak sądzono, pozostawało obojętne moralnie. To przekonanie dziś ulega gwałtownemu przewartościowaniu.
Początkowa intuicja pozostaje słuszna: media niosą ze sobą treści, które możemy oceniać według kryteriów prawdy, dobra i piękna. Dziennikarstwo może służyć prawdzie lub jej zaprzeczaniu, może budować wspólnotę lub rozpalać nienawiść. Etyka dotycząca treści medialnych wymaga więc od twórców i odbiorców roztropności, prawdomówności i szacunku dla godności każdej osoby. Ten wymiar debaty jest dość dobrze rozpoznany i stanowi fundament edukacji medialnej. Istnieje jednak druga strona medalu, czyli w tym wypadku forma przekazu, na co zwrócił uwagę już w latach 60. ubiegłego wieku kanadyjski teoretyk mediów Marshall McLuhan. Sformułował on słynną tezę: „medium jest przekazem”.
Potrzebujemy także wzrostu świadomości medialnych mechanizmów, rozumienia ich wpływu na funkcjonowanie mózgu, kształtowanie nawyków, formację cnót i rozwój duchowy.
McLuhan argumentował, że nie tylko treść przekazu, ale samo medium – jego charakterystyka, struktura, sposób działania – determinuje to, jak postrzegamy rzeczywistość i jak się w niej zachowujemy. Medium nie jest neutralnym przewodnikiem informacji. Jest raczej środowiskiem, które kształtuje nasze zmysły, relacje społeczne, nasz sposób myślenia. Przykładowo, żarówka jako medium nie ma treści w tradycyjnym sensie, ale radykalnie zmienia ludzkie doświadczenie czasu i przestrzeni, umożliwiając aktywność nocną i przekształcając struktury społeczne.
W erze cyfrowej teza McLuhana nabiera nowego niepokojącego znaczenia. Okazuje się bowiem, że forma współczesnych mediów społecznościowych i platform cyfrowych nie tylko pasywnie kształtuje naszą percepcję. Została ona świadomie zaprojektowana tak, aby nas od tych mediów uzależniać. Funkcjonowanie tych wszystkich elementów utrudnia użytkownikowi oderwanie się od ekranu. Co istotne, te negatywne efekty nie wynikają z moralnie złych treści, ale z samej struktury medium.
CYFROWY POST
W czasach internetu okazuje się, że nie wystarczy dbać o treść przekazu, choć to pozostaje ważne, ale trzeba być świadomym, że sama forma medium niesie ze sobą konsekwencje moralne.
Rozpoznanie, że forma mediów nie jest neutralna, wymaga od nas nowego rodzaju odpowiedzialności. Nie wystarczy edukacja medialna skupiona na krytycznej ocenie treści. Potrzebujemy także wzrostu świadomości medialnych mechanizmów, rozumienia ich wpływu na funkcjonowanie mózgu, kształtowanie nawyków, formację cnót i rozwój duchowy. Kościół coraz wyraźniej artykułuje potrzebę takiej świadomości. Papież Franciszek w swoich wystąpieniach o sztucznej inteligencji i technologii cyfrowej przypominał, że postęp technologiczny musi iść w parze z rozwojem moralności opartej na wizji wspólnego dobra, godności ludzkiej i braterskich relacji. Zwracał też uwagę na niepokojący fakt, że media cyfrowe mogą skolonizować naszą uwagę i w konsekwencji odciągnąć nas od Boga i bliźniego.
Współczesna kultura cyfrowa sprawia, że poświęcamy wiele uwagi różnym fragmentom rzeczywistości i tym samym gubimy zdolność głębszej kontemplacyjnej uwagi, która przez wieki była źródłem nie tylko osiągnięć kulturowych, lecz także najgłębszych doświadczeń religijnych. Tymczasem jesteśmy zalewani nieustannym strumieniem bodźców, powiadomień, żyjemy w ciągłym rozproszeniu. W tym kontekście zaproszenie papieża Franciszka, by w Roku Jubileuszowym – choć nie tylko w tym czasie, ta praktyka jest pożyteczna zawsze – robić sobie post od internetu i mediów społecznościowych, nabiera głębokiego znaczenia. Nie chodzi tu o jakieś „romantyczne” odrzucanie nowoczesności, ale o odzyskanie ludzkiej autonomii i przestrzeni dla kontemplacji. Chodzi o zauważenie, że nie musimy być niewolnikami technologii, ale możemy dokonywać świadomych wyborów, jak i kiedy z niej korzystać.
SZUKAĆ CISZY
Post od mediów, do którego zapraszał Franciszek, oznacza m.in. szukanie ciszy, która dziś jest tyleż rzadkim, co coraz bardziej potrzebnym dobrem. Mistrzowie duchowości mówili o słuchaniu „uchem serca”, które umożliwia prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem, z Bogiem i z sobą samym. Słuchanie sercem potrzebuje jednak właśnie ciszy. W świecie natychmiastowych reakcji i powierzchownych komentarzy taka postawa jest prawdziwie kontrkulturowa, jest drogą pod prąd.
Kard. Robert Sarah, autor książki Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu, ukazuje ciszę jako ascezę niezbędną do walki ze złem świata. Algorytmy, które wciągają nas w nieskończone przewijanie filmików, niszczą naszą ciszę wewnętrzną tak, że nie słyszymy już głosu sumienia, przez który przemawia do nas Bóg. Szukajmy zatem milczenia, które nie jest brakiem słów, ale warunkiem odnajdywania w słowach i obrazach Bożego sensu.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Katechizm życia duchowego
kard. Robert Sarah
Aby przywrócić Bogu należne Mu miejsce w naszym życiu i życiu Kościoła, kardynał Robert Sarah nie proponuje innej drogi niż droga Ewangelii: siedem sakramentów, przez które Chrystus nas dzisiaj dotyka, wytycza duchowy szlak, na który Autor zaprasza nas językiem pełnym autentyzmu i misyjnej mocy.
