Tam, gdzie odmawiamy różaniec, tam jest Maryja. A ponieważ Ona zawsze wskazuje nam Boga, jest też z nami całe niebo.

Za nami diecezjalne pielgrzymki Żywego Różańca (ŻR). Czas wielu spotkań, radości i modlitwy. Jednak przy tej okazji powraca pytanie: czy jest to tylko tradycja, czy wciąż żywy zryw serc, które chcą we wspólnocie dzielić się swoją wiarą i zawierzyć Bogu kolejny rok formacji? Członkowie róż pielgrzymują każdego roku, by stanąć przed różańcową Matką i jeszcze raz powierzyć Jej swoje życie. Tysiące wiernych spotyka się w różnych miejscach Polski, które w tym czasie stają się duchowym centrum poszczególnych diecezji. Przybywają z intencjami. Modlą się za swoje rodziny, członków kół różańcowych, cierpiących i o pokój na świecie. Pogoda raz dopisuje, raz nie. Jednak skwar słońca, deszcz czy chłód nie są dla członków ŻR przeszkodą, a kolejną rzeczą do ofiarowania Bogu podczas przesuwania paciorków różańca.

matka boża nas prowadzi

Dotknęła mnie kiedyś myśl jednej z moich współsióstr, która pielgrzymki ŻR podsumowała słowami: „Tam ludzie naprawdę się modlą”. Można zapytać: a cóż innego można robić na spotkaniach, których program najczęściej zawiera Mszę Świętą, konferencję, wspólny różaniec, koronkę? Jednak chyba wszyscy czujemy, że jest to szczególny czas, w którym jesteśmy z naszą wspólnotą diecezjalną i umacniamy się nawzajem. Jedziemy spotkać się nie tylko z innymi, lecz także z Tym, który jest sensem i centrum naszej wspólnoty. Lubię czasami wejść w tłum pielgrzymów, by zapytać, jakie były ich motywacje do przyjazdu. Najczęściej słyszę: „Siostro, przyjeżdżamy tu co roku, nie może nas zabraknąć. To czas ładowania akumulatorów”. Albo: „Przywozimy tu swoje intencje i pragniemy oddać je w ręce Maryi”.

Jednak zdarzają się też odpowiedzi, które mogą zaskakiwać, np. na pielgrzymce w Kielcach panie Krystyna i Urszula stwierdziły:

– Nie jesteśmy z ŻR. Ksiądz nas tu zaprosił, bo było wolne miejsce. Może dołączymy kiedyś do róży, bo choć nie jesteśmy zrzeszone, odmawiamy różaniec.

Było to dla mnie kolejne potwierdzenie intuicji, że to Matka Boża, a nie my, przyciąga nowych członków, którzy przez różaniec są bliscy Jej sercu. I właśnie dlatego trafiają do nas, a nie – jak mogłoby się wydawać – przez przypadek.

dzieci, młodzież i starsi

Moim osobistym doświadczeniem jest ta charakterystyczna bardzo ciepła i rodzinna atmosfera – i to niezależnie od tego, czy jest to wschód, zachód, północ czy południe Polski. A cieszy mnie możliwość przeżywania tych pielgrzymek w różnych miejscach. Chwytają za serce gościnność i szeroki uśmiech, który wita przybyłych i który jest natychmiast odwzajemniany.

Tegoroczne pielgrzymki były pewnego rodzaju preludium przed nadchodzącym rokiem jubileuszu powstania ŻR. Wierzę, że każdy z nas pragnie przygotować się do tego czasu jak najlepiej, by nie tylko dziękować za 200 lat tak pięknego dzieła i bł. Paulinę Jaricot, która pociągnęła miliony, lecz także wejść w ten czas w głębi swojego serca. Jeszcze raz powierzyć się Matce Bożej, by Ona przez różaniec zaprowadziła nas do Syna. Na pielgrzymkach możemy zobaczyć, że ŻR to nie tylko nasza parafialna róża, nasza zelatorka i ksiądz opiekun, lecz także mnóstwo ludzi, którzy jak my codziennie rozważają tajemnice Bożego życia, modląc się na różańcu i uczestnicząc w formacji.

Gdy pojedziemy w czerwcu na Jasną Górę, ta liczba na pewno wzrośnie, a przecież wiemy, że to nie wszyscy. W prawie każdej parafii w Polsce są koła ŻR, które może bez rozgłosu, ale wiernie wspierają swoją modlitwą i posługą Kościół lokalny. W różach są osoby starsze i chore, które ofiarowują za nas swoje cierpienie. Jest też młodzież, która nie wstydzi się tej formy modlitwy. Są i dzieci, które pragną od najmłodszych lat wołać z radością: „Maryjo, Ty nam pokaż Jezusa!”. Gdy więc na naszych spotkaniach z różańcem widzimy kobiety i mężczyzn, starszych i młodszych, nie jest tanim sloganem stwierdzenie, że różaniec rzeczywiście jest dla wszystkich. Każdy może się w nim odnaleźć, choć – jak widzimy – czasami potrzeba do tego czasu, a może i zachęty.

zaufajmy matce bożej

Na pytanie, czym dla każdego z nas są pielgrzymki ŻR, musimy odpowiedzieć sobie indywidualnie. Pewne jest to, że wracamy z nich napełnieni nową siłą, by w codzienności ewangelizować przez różaniec. Ewangelizacja ta jest w pierwszym rzędzie naśladowaniem Maryi w Jej codziennym „tak” dla Boga, bo żeby wyjść do innych, sami musimy żyć tym, co rozważamy i próbować każdego dnia na nowo nawracać ku Chrystusowi nasze serce. A choć, mierzymy się cały czas z tym, że modlitwa różańcowa u wielu wywołuje na twarzy kąśliwy uśmiech, to jednak widzimy jej owoce, które realnie oddziałują na nasze życie.

Dzięki nim umiemy wyjść z miłościĄ do drugiego człowieka, i to niekiedy mimo narastajĄcej niechęci, napięć i krzywd. Mamy odwagę kochać i trwać w wierności tam, gdzie inni rezygnujĄ. Nie bójmy się o tym świadczyć, tak jak to robimy, przyjeżdżajĄc na pielgrzymki. Zachęcajmy do tego innych, aby nasza wspólnota była cały czas żywa, a przez to oddana Chrystusowi. Nie dajmy się owładnąć narracji, że ŻR jest formą wymierającą, przestarzałą, nie na dzisiejsze czasy. Nie zniechęcajmy się zmniejszającą się liczbą członków czy tym, że świat postrzega nas za „niemodnych”. Zaufajmy Maryi, która nas prosi o różaniec.

***

Gdzie byliśmy na pielgrzymkach diecezjalnych?

W tym roku z misją apostolską gościliśmy w: parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Sarnaki); sanktuarium Matki Bożej Leśniańskiej (Leśna Podlaska); bazylice Znalezienia Krzyża Świętego (Kalwaria Pacławska); sanktuarium Bożego Miłosierdzia (Kraków-Łagiewniki); sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej (Rokitno); sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych (Domaniewice); parafii św. Dominika (oo. dominikanie. Warszawa-Służew); bazylice katedralnej Wniebowzięcia NMP (Kielce); sanktuarium Matki Bożej Osuchowskiej (Nowa Osuchowa); sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego (Wysokie Koło); archikatedrze Chrystusa Króla (Katowice); sanktuarium Matki Bożej Pokornej (Rudy); sanktuarium św. Anny (Góra św. Anny).

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Grudzień 2025 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Żywy Różaniec Prawdziwie Boska harfa
Pauline Jaricot

W tekstach zebranych w niniejszej książce Pauline Jaricot pozwala nam dostrzec swą misyjną żarliwość i talenty organizacyjne, jawi się również jako pedagog wiary i mistrzyni życia duchowego. Jej pisma to owoc jej kontemplacji, a rozważania tajemnic różańcowych są niczym prawdziwy klejnot. Pozwólmy prowadzić się siostrze Marii Monice od Jezusa OP, która odsłania przed nami dzieło Żywego Różańca. Pozwólmy, by poprowadziła nas sama Paulina podwójną drogą: modlitwy i misji, w świetle Ewangelii, z modlitwą Maryi Panny.

Udostępnij

Loretanka, Podlasianka, studiuje dziennikarstwo w Toruniu. Lubi pracę z młodzieżą, wschodnie ikony i wieczory z dobrą książką.