Bóg przedstawił Adamowi wszystkie zwierzęta ziemi, aby przekonać się, jak on je nazwie, i tak jak mówi dalej Święty Tekst, mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom podniebnym i wszelkiemu zwierzęciu dzikiemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Adam musiał być rozczarowany, ponieważ przypuszczał, że Pan po to przedstawił mu te zwierzęta, by wybrał sobie spośród nich towarzystwo, którego pragnął.

Gdyby to był człowiek współczesny, możemy się założyć, że widząc przechodzące małpy, nie tylko by je wybrał, ale i przytulił, rozpoznając w nich swoich przodków. Mówiąc tak, wcale nie żartuję. Człowiek współczesny posunął się bowiem nawet dalej: wyrzekł się Boga, który go stworzył, i uznał siebie za uczonego i nadczłowieka, przyjmując czaszkę małpy i dumnie przedłużając swój wiek do milionów lat. Gdyby oświecało go światło wiary, nie wymyślałby takich bzdur, które później prostuje prawdziwa nauka.

Adam wciąż jeszcze miał w pamięci rękę Boga, która go ukształtowała, i tchnienie Boże, które go ożywiło. Nadając imiona zwierzętom na podstawie obserwacji cech somatycznych każdego rodzaju, on sam wśród niezliczonych gatunków nie znalazł dla siebie do pomocy takiej istoty, która byłaby do niego podobna. Sam Bóg zatem postanowił mu ją dać, używając tym razem sposobu bardziej szlachetnego niż przy jego stwarzaniu. To także wynikało z przepełnionej miłością logiki Boga. Zwierzęta zostały wzięte z ziemi: Niechaj ziemia wyda istoty żywe; prezentując się przed Adamem, wciąż miały na sobie jakby powłokę pyłu z ziemi, z której zostały wzięte. Adam, owszem, był ukształtowany z prochu ziemi, ale rękami Boga. W świetle swego bystrego rozumu czuł wciąż tę Bożą rękę, podczas gdy w zwierzętach widział nadal plazmę ziemi. Poczuł niesmak, odrazę do nich i zwrócił się do Boga, ponieważ nie znalazł pomocy, która byłaby jemu podobna.

Boża obietnica na pewno została mu objawiona, a jeśli nie obietnica, to przynajmniej pełne miłości postanowienie, odpowiedź na nieświadome pożądanie Adama: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. To nie tak, że Bóg stworzył człowieka niekompletnego, samotnego; lecz w chwili gdy go stwarzał, spojrzenie miał skierowane na swoje Słowo w ludzkiej postaci, ze względu na swoją Boską i wieczną chwałę, w swojej Jedności i Troistości. Wszystko, co zamierzył i pragnął uczynić, miał już przed oczami i w swoim zamyśle już widział Maryję. Ale nie musiał Jej kształtować z prochu, to Jego Słowo miało Ją ukształtować ze swego Serca. Pragnienie Adama, by mieć towarzystwo, spowodowało wylanie dobroci Boga w stworzeniu Adamowi niewiasty, figury Tej, przez którą Jego Słowo miało stać się ciałem.

Bóg wiedział, że niewiasta, którą stwarzał z Adama, stanie się przyczyną upadku człowieka z powodu nadużycia jego własnej wolności; wiedział o tym, i właśnie przewidując to, powiedział: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam. Dopuszczał upadek, by uszanować wolność człowieka, ale z upadku chciał wyprowadzić swoją chwałę we wcieleniu Słowa i mając na względzie ten cel, patrzył na Maryję, nieskalaną i najczystszą pomoc w wypełnieniu Jego wielkiego dzieła. Spełnił pragnienie Adama, ale spełniając je, patrzył w świetle swego Boskiego zamysłu w daleką przyszłość. Dlatego przedstawił mu zwierzęta, by powiedzieć: „To nie jest ta pomoc, którą ci obiecałem; przekonaj się sam, czy czujesz, że możesz ją znaleźć wśród zwierząt”, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny – figury Słowa Wcielonego – podobna do niego.

Bóg, który umiłował Maryję, mówił jakby uśpiony przez Nieskończoną Miłość – Ducha Świętego, i dlatego uśpił Adama, by dać mu nie jakąkolwiek pomoc, jakiekolwiek towarzystwo, ale by wydobyć z jego serca figurę Tej, która miała być ożywiona przez Miłość Nieskończoną.

Fragment książki „Maryja Niepokalana Matka Boga i Matka nasza Księga 1” ks. Dolindo Ruotolo

Adwent 2022 z Miesięcznikiem Różaniec

ADWENT Z MIESIECZNIKIEM ROZANIECeu

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Maryja Niepokalana Matka Boga i Matka nasza Księga 1
ks. Dolindo Ruotolo

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 1964 r., 82-letni ks. Dolindo Ruotolo zaczął pisać dzieło swego życia, trzytomowy traktat pt. Maryja Niepokalana. Matka Boga i Matka nasza. Praca nad tysiącem stron tekstu zajęła ks. Dolindo prawie pięć lat. Zanim jednak zaczął pisanie, kapłan zapytał Maryję: „Chcesz, żebym napisał duszom o Tobie?”. „Napisz z miłości do Mnie” – odpowiedziała Matka Boża.

UDOSTĘPNIJ

Urodził się 6 października 1882 w Neapolu. Był włoskim księdzem oraz tercjarzem franciszkańskim, a dzisiaj jest ogłoszonym przez Kościół Katolicki Sługą Bożym. Pozostawił po sobie liczne dzieła teologiczne, mistyczne i ascetyczne, tomy listów i zapisków autobiograficznych. Zmarł w opinii świętości w Neapolu 19 listopada 1970 roku w wieku 88 lat.