Świeccy w Kościele – to temat, który od Soboru Watykańskiego II nieustannie powraca w refleksji teologicznej i duszpasterskiej. Wielu doskonale rozumie, że bez ich zaangażowania, odwagi, a przede wszystkim świadectwa wiary, Kościół nie będzie w stanie wejść na tyle mocno w tkankę społeczną, by ją odnowić – i stają się apostołami! Inni wolą dystans.
„Pierwszym sidłem, jakie diabeł zastawia na osobę, która zaczyna służyć Panu Bogu, jest obawa przed ludzką opinią” – mówił św. Jan Maria Vianney. To prawda. Ludzie boją się „wypływać na głębię” swojej wiary, aby nie narazić się na społeczny ostracyzm. Dlatego – jak mówił papież Franciszek 30 lipca 2016 r. w Krakowie na Campus Misericoridiae podczas Światowych Dni Młodzieży – wybierają miękkie kanapy. „Jest to (…) niebezpieczny paraliż, często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje – mówił wtedy Ojciec Święty. – Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy szczęście z kanapą! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie (…). Kanapy sprawiającej, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się, ani też nie martwiąc. «Kanapaszczęście» jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się ospali, ogłupiali, otumanieni, podczas gdy inni – może bardziej żywi, ale nie lepsi – decydują o naszej przyszłości”.
[FMP]
To wystarczy złemu duchowi, aby świat zamienić w duchową pustynię. Nie potrzebuje wiele: wystarczy mu obojętność ludzi dobrych…
Ks. Tomasz Halik, czeski teolog i filozof, w swojej książce Bóg zagubiony. Wiara w objęciach niewiary pisze o nowej, dość szczególnej, formule relacji z Bogiem: apateizmie. Występuje on jako postawa paralelna do innych znanych już postaw: agnostycyzmu, ateizmu czy antyteizmu. Oznacza ludzi, którzy „nie myślą o Bogu w tym sensie, by mogli kwestionować Jego istnienie” – On po prostu ich nie interesuje. Nie zawracają sobie głowy takimi „drobiazgami” jak Bóg, wieczność czy rozważania na temat religii. Kościół – ciągle jeszcze mocno obecny w codzienności – traktują tylko jak ornament, mało istotny bonus. Coraz ich więcej…
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18, 8) – pytał Jezus swoich uczniów. Nie usłyszał wtedy odpowiedzi. A może pytał nie tyle ich, ile nas – niezależnie od epoki, stanu, powołania? Jaki jest – jaki będzie – Kościół XXI w.? Czy się obudzimy? Czy odnowimy w sobie gotowość podjęcia ofiary, może nawet męczeństwa dla Chrystusa? „Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody – przypominał papież Franciszek. – Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło”. Trudne wezwanie, ale też fascynująca perspektywa.
A zatem – w drogę!
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 2020 r.
[/FMP]
