Rozmowa z o. Markiem Kotyńskim CSsR, teologiem duchowości i filmoznawcą, wykładowcą Akademii Katolickiej w Warszawie.
Ojcze, czemu służą postanowienia wielkopostne?
Najogólniej rzecz biorąc, postanowienia wielkopostne służą wzrostowi duchowemu. Człowiek został stworzony przez Boga i żyje dla Boga. Dlatego mimo skażenia grzechem dąży do Stwórcy. Jednak często grzech powoduje, że człowiek zagłusza to pragnienie Pana Boga. Próbuje je zaspokoić jakimiś namiastkami, które dają chwilowe zaspokojenie, ale nie nasycają głodu wewnętrznego, a sprawiają, że człowiek przestaje czuć potrzebę życia z Chrystusem. I dlatego często w Wielkim Poście, wiedząc, że Bóg jest człowiekowi do życia i do zbawienia koniecznie potrzebny, próbujemy wszystkie te namiastki dobra odrzucić po to, żeby na nowo zatęsknić za Najwyższym. Podejmujemy post, który jest jednym z wielkopostnych umartwień. Tę prawdę obrazuje też ewangeliczne opowiadanie o kuszeniu Pana Jezusa. Jezus odrzuca zło i namiastki prawdziwego dobra, dlatego my też mamy to robić, żeby być bardziej sobą wewnętrznie. Wtedy dopiero człowiek zaczyna odczuwać pragnienie Boga.
A jak mądrze wybierać postanowienia wielkopostne, żeby ich nie porzucać już po pierwszym tygodniu Wielkiego Postu? Jak je właściwie rozeznać i dobrać do swoich możliwości?
Robiąc postanowienia, człowiek ćwiczy swoją wolę, uczy się dokonywać dobrych wyborów. Dlatego nie wolno brać na swoje barki zbyt dużo, bo nie mając silnej woli, można w swoich postanowieniach nie wytrwać, a to – zamiast wzmocnić – może nas pogrążyć. Zawsze trzeba jednak wytrwale spełniać swoje wyważone postanowienia. To nie znaczy, że nie możemy upadać. Gdy nie uda się nam wytrwać, należy natychmiast podjąć to postanowienie na nowo.
Walka ze słabościami jest trudna…
Dlatego warto podejmować nie tylko postanowienia „negatywne”, tzn. odmawiając sobie czegoś, lecz także „pozytywne”. Na przykład każdego dnia zrobię coś dobrego względem drugiego człowieka, jakieś dobro „wyprodukuję”. Może to być codzienne porządkowanie pokoju. Zachęcam do podejmowania postanowień właśnie dwojakiego rodzaju – odmawiać sobie czegoś i czynić coś dobrego. Mogą to być niewielkie zobowiązania – ważne, żeby w nich wytrwać.
Jak nie wpaść w pułapkę pychy, kiedy się okaże, że w naszych postanowieniach dzielnie trwamy?
To jest związane z dobrym rozeznaniem naszych postanowień. One nie mogą być zbyt trudne, żeby nas nie przytłaczały. Lepiej jest zrobić coś mniejszego. W każdym postanowieniu kluczowa jest wytrwałość. Postanowień nie wolno robić na pokaz – nie chwalmy się nimi, nie porównujmy się do innych. Ważne jest też uświadomienie sobie, że postanowienie nie jest sztuką dla sztuki. Nie możemy się koncentrować na sobie i na tym, że udało nam się wytrwać. Każde postanowienie róbmy z myślą o Bogu, z miłości do Niego. A to z kolei wiąże się z modlitwą – bez modlitwy wszystkie nasze postanowienia będą próżne, po prostu pyszne. Dlatego każdego dnia powinniśmy zrobić sobie rachunek sumienia i „rozliczyć się” z postanowień.
Czy postanowienia mogą być podejmowane wspólnotowo lub rodzinnie?
Tak, podejmowanie postanowień w ramach wspólnoty czy rodziny pomaga wspierać się wzajemnie w przybliżaniu się do Boga i w budowaniu wzajemnych relacji. A to samo w sobie jest dobrem. Zapiszmy sobie gdzieś nasze postanowienia, bo to jest naprawdę pomocne w wytrwaniu. I nie mnóżmy ich. Myślę, że jedno postanowienie indywidualne i jedno wspólnotowe lub rodzinne to dobry punkt wyjścia do przemiany serca. A to jest przecież celem, który chcemy osiągnąć.
Bez modlitwy wszystkie nasze postanowienia będą próżne, po prostu pyszne.
W jakim stopniu współczesne postanowienia, takie jak post od mediów, używek, nadmiaru bodźców, są wartościowe?
Są bardzo wartościowe. Dziś – mówię to ogólnie – jesteśmy kompletnie uzależnieni od mediów, używek, również tych elektronicznych. Każdy grzech zniewala, a zniewoleń trzeba się wystrzegać. W czasie Wielkiego Postu warto na przykład sobie postanowić, żeby nie zaglądać do komórki natychmiast po otrzymaniu powiadomienia albo powstrzymać się od publikowania szczegółów z naszego życia. Przecież przez takie działania stajemy się w środku puści. Coraz bardziej żyjemy po to, żeby dać o sobie znać. A tak naprawdę człowiek ma wartość przez to, kim jest, a nie przez to, jak inni go widzą.
A czy te postanowienia związane ze współczesnymi formami uzależnienia mogą zastępować tradycyjne formy, czyli post, modlitwę i jałmużnę?
Tu nawet nie chodzi o zastępowanie czegoś. Post, czyli powstrzymywanie się, nie musi dotyczyć wyłącznie jedzenia. Jak najbardziej może to być post od używek elektronicznych, mediów. Jak już wspomniałem, nie może zabraknąć modlitwy – ona powinna towarzyszyć wszystkim naszym postanowieniom. Inaczej będziemy karmić naszą pychę, a nie naszą doskonałość polegającą na przylgnięciu do Chrystusa. Jałmużną możemy nazwać wszystkie nasze tzw. pozytywne postanowienia. Jałmużna to czynienie dobra, zwłaszcza bezinteresownie. Czasami trzeba komuś dać coś do jedzenia, wspomóc finansowo, czasem trzeba komuś poświęcić czas, powiedzieć dobre słowo, mimo że wcale nie mamy na to ochoty. Wszystkie trzy formy umartwień są wciąż aktualne i nie musimy ich niczym zastępować.
I ważne jest to, o czym Ojciec wspomniał – aby postanowienia spowodowały w nas przemianę, a nie były tylko sprawdzianem naszej wytrwałości.
One mają doprowadzić do odnowy naszego myślenia i praktyki życia. Św. Paweł mówi, abyśmy odnawiali się w myśleniu. W postanowieniach chodzi o to, aby zastanowić się, dlaczego na przykład ciągnie mnie do elektronicznych używek. Co mam zrobić, abym nie był ich niewolnikiem? I to jest najważniejsze. Jeśli zaraz po świętach „rzucam się” na to, od czego starałem się dystansować w czasie Wielkiego Postu, to znaczy, że postanowienia nic nie dały, że nie udało mi się zmienić swojego myślenia i życia, że nie zrobiłem w tym czasie miejsca dla Boga. A to jest kluczowe. Kiedy rezygnuję w Wielkim Poście z czegoś, to po to, aby zrobić miejsce dla Boga. W modlitwie powinniśmy prosić Boga o zrozumienie istoty swoich postanowień, poznanie źródła swoich ułomności i zastanawiać się, co będzie „po”. Nasza modlitwa powinna pomagać obudzić w nas pragnienie Boga.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Lectio Divina na Każdy Dzień Roku Tom 3
Praca Zbiorowa
Znajdujemy się w takim momencie historii Kościoła, który charakteryzuje się powrotem do rozważań Słowa Bożego, co można zauważyć w życiu duchowym wszystkich ludzi wierzących. Poszczególne tomy rozpoczynającej się serii mają pomóc nam w odbyciu tej swoistej drogi, jaką jest lectio divina. Ta dawna modlitwa, głęboko zakorzeniona w chrześcijańskiej tradycji, jest żywa i jeszcze bardziej aktualna także dzisiaj.
