Jak dobrze przeżyć 15-minutowe rozważanie pierwszosobotnie?

Rozmowa z Maryją ma zmierzać do przyjęcia przez nas Chrystusa wraz z Jego prawdą i miłością zgodnie z zamiarem, z jakim Bóg Ojciec posłał Go do nas. Owocować ma pragnieniem wypełniania Jego woli – naśladowaniem Chrystusa i Maryi w Ich życiu Ewangelią.

Aby taki dialog duszy z Maryją był zadość czyniący, tzn. miły Bogu i Maryi, nie liczymy na siebie samych, nie wystarczą bowiem nawet najlepsze myśli i uczucia. Dlatego przed jego rozpoczęciem zwracamy się do Boga Ojca o łaskę poznania Chrystusa, bo „nikt nie zna Syna, tylko Ojciec” (Mt 11, 25). To Bóg objawił i zawierzył swojego Syna Maryi. Następnie prosimy o pomoc Ducha Świętego, gdyż Pan Jezus obiecał, że „On nas wszystkiego nauczy” (por. J 14, 26), i staramy się duchowo wniknąć w treść konkretnej tajemnicy różańcowej. Za pomoc w uruchomieniu naszej pamięci i wyobraźni podczas rozważania posłużyć mogą następujące zasady:

  1. Ogólne spojrzenie na treść rozważanej tajemnicy – np. lektura stosownego fragmentu Ewangelii; gdy nie mamy przy sobie Biblii, wykonujemy pracę pamięci, tzn. przypominamy sobie słowa Jezusa, Ewangelistów, Maryi, które usłyszeliśmy kiedyś podczas lektury Pisma Świętego.
  2. Właściwe skadrowanie obrazu – staramy się skupić tylko na danym wydarzeniu, czyli odciąć wszystko, co nie jest z nim związane (wszelkie niepotrzebne skojarzenia, przeskoki myślowe itp.).
  3. Wybór właściwej ostrości obrazu – koncentrujemy się na Jezusie występującym w danej tajemnicy i prosimy przy tym Maryję, aby duchowo zaprowadziła nas jak najbliżej Syna, byśmy niczego nie uronili z Jego nauczania i byśmy mogli dobrze Go widzieć, słyszeć, rozumieć i naśladować. Pragniemy być uczestnikami tego wydarzenia.
  4. Stabilizacja obrazu – skupiamy się na słowach, gestach, postawach Jezusa lub Maryi, które najbardziej do nas przemawiają, i rozważamy je; unikamy przenoszenia uwagi na mniej istotne fragmenty.
  5. Otwartość na kontemplację „przemawiającego” obrazu – w milczeniu w postawie miłości wpatrujemy się w Pana razem z Maryją, bo Ona „żyje z oczyma zwróconymi na Chrystusa i skarbi sobie każde Jego słowo” (RVM 11)
  6. Spojrzenie w swoje sumienie – czy żyjemy według zasłyszanych duchowo wskazań Jezusa.
  7. Uczynienie konkretnych postanowień wdrożenia wskazań Jezusa w życie. – Prosimy Maryję o łaskę wierności i wytrwałości w tym ważnym procesie i wzbudzamy ufność, że Ona pomoże nam oraz bliźnim przyjąć i wcielić w życie prawdę i miłość Jezusa. Ożywiamy w sobie także pragnienie, aby być świadkami i głosicielami Jezusa wobec bliźnich, prosząc o łaskę wiary dla nich i dla nas.

Wszystko to chcemy czynić w duchu wynagrodzenia Bogu i Maryi za zniewagi, którymi są Oni obrażani. Należy pamiętać, aby w czasie 15-minutowego rozważania starać się podtrzymywać w sobie szczerą i dziecięcą więź z Maryją (niejako równolegle do toku rozważania), gdyż Ona „jest niedoścignionym wzorem kontemplacji Chrystusa” (RVM 10).

o. Stanisław Przepierski OP

Poniżej przykładowe rozmyślania

Zatroskane serce- Cud w Kanie Galilejskiej

Znów jestem przy Twoim sercu, Matko! Rozważając treść tajemnic różańcowych, w dzisiejszą sobotę udaję się na wesele do Kany Galilejskiej. To radosne chwile dla rodziny, która spotyka się podczas tej uroczystości. Dla Ciebie, Matko, to również miły czas. Zostałaś zaproszona na wesele razem z Twoim Synem. Możesz zatem spędzić z Nim trochę czasu, nacieszyć się Jego obecnością, poznać uczniów, których wybrał i z którymi na co dzień przebywa, opuściwszy dom rodzinny. Spoglądasz na Niego, jak każda matka, która przez jakiś czas nie widziała swojego dziecka. Starasz się może dopytać, co czyni, gdzie naucza, jak jest traktowany lub po prostu czy jest zdrowy, czy tęskni za rodzinnymi stronami.

Towarzyszenie w potrzebie

Jednak Twoja uwaga nie jest skupiona wyłącznie na prywatnych sprawach. Ty dostrzegasz również to, co nie dotyczy Cię bezpośrednio. Jesteś gościem, a jednak problem, który się pojawił, nie uszedł Twej uwadze. Ileż musi być w twym sercu miłości, wrażliwości, oddania dla innych, skoro wnet dostrzegasz zaniepokojenie rodziny organizującej wesele. Miłość bowiem otwiera oczy na bliźniego. A skoro Twoje zachowanie i wrażliwość są inne od pozostałych, uświadamiam sobie, że Twe serce, Matko, bije inaczej, bo kocha czyściej. Dlatego ja powinienem się przez takie wydarzenia uczyć, jak należy kochać, jak postąpić w sytuacji, gdy drugi człowiek jest w potrzebie.

Niepokalana Matko, dzięki Tobie, dostrzegam głębszy sens przywołanych wydarzeń. To otwiera mi oczy, pozwala zobaczyć, jak wielka jest Twoja miłość. Twoja troska jest tak prawdziwa i szczera, że potrafi zmienić Boże plany. Choć nie nadeszła jeszcze właściwa godzina, by Jezus okazał swą chwałę, to dla Ciebie Bóg czyni to, o co Go prosisz.

Ratunek dla dusz

A skoro potrafisz wyprosić, by Bóg zainterweniował i pomógł nam w tak ludzkich i doczesnych trudnościach, to o ile bardziej będzie to możliwe, gdy Twoje wstawiennictwo będzie związane z ocaleniem nieśmiertelnej duszy każdego z nas. Matko, to co się wydarzyło, jest pierwszym znakiem, jaki uczynił Jezus. Pozwól jednak, że zapytam: czy nie był to również pierwszy znak, jaki Ty uczyniłaś, ukazując nam zatroskanie Twego serca?

Jezus, mówiąc do s. Łucji o nabożeństwie pierwszych sobót, wyjaśnia, dlaczego ma być ich pięć. Wskazuje na bluźnierstwa i zniewagi, których doznaje Niepokalane Serce Jego Matki: przeciw niepokalanemu poczęciu, Twemu dziewictwu i Bożemu macierzyństwu, przez zaszczepianie w sercach dzieci obojętności względem Ciebie i profanowanie Twoich świętych wizerunków. Jeśli Twe serce przez fiat stało się całe dla Boga, to Bóg niczego nie może Ci odmówić. A Twe serce, Matko, jak wyjaśnia Jezus, kocha nas dalej, pragnie nas ratować, wyprasza łaski u Boga.

Matko, zapatrzony w Twe zatroskanie na weselu w Kanie, uświadamiam sobie, jak bardzo mnie kochasz; czuję, że winienem na Twą miłość odpowiedzieć miłością. Ave Maria!

ks. Krzysztof Czapla SAC

Próba wiary – Zmartwychwstanie

Jestem przy Tobie, Matko Niepokalana, w ten najpiękniejszy z dni, który sobie wybrałaś na spotkanie ze swoimi dziećmi. Dziękuję za Twoje słowa zaproszenia i przypomnienia, że nie mogę zapomnieć o bliźnich, którzy są również Twoimi dziećmi, ale zagubili się w grzechu. Twe serce cierpi, gdyż pod krzyżem stałaś się na mocy testamentu Jezusa Matką nas wszystkich. I jako Matka widzisz, że wielu Twoim dzieciom grozi wieczne potępienie.

Zapraszasz więc każdego z nas, byśmy w pierwszą sobotę miesiąca wynagradzali za grzechy, chcąc ratować innych przed piekłem. Dziś prowadzisz nas ku scenie zmartwychwstania.

Niewiasty, które przyszły z Galilei, „w pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa” (Łk 24, 1-3). Słowa Ewangelii ukazują nam osoby, które nie oczekiwały wprost na zmartwychwstanie. Nie sądziły, że słowa Jezusa wypełnią się całkowicie i dosłownie. Czy nie pamiętały, że nauczał: „Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 17-18). Czy zatem Ty, Matko, dlatego nie biegłaś do grobu, gdyż wiedziałaś, że tam nie znajdziesz swego Syna? Nie tylko pamiętałaś, lecz także wierzyłaś, że po trzech dniach Jezus zmartwychwstanie.

Zastanawiam się, Matko, dlaczego uczniowie Jezusa nie wyczekiwali zmartwychwstania. Wiedzieli przecież, że Jezus zostanie wydany w ręce grzeszników, ukrzyżowany i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A jednak gdy niewiasty powiedziały o zmartwychwstaniu, nie dali im wiary. Jakże niedawno padły z ust Jezusa wymowne słowa: „Wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: «Uderzę Pasterza, a rozproszą się owce ze stada. Lecz gdy powstanę, udam się przed wami do Galilei»” (Mt 26, 31-32).

Matko, jakże musisz cierpieć, widząc niedowiarstwo swoich dzieci. Upłynęły przecież jedynie trzy dni od śmierci Jezusa. A jeśliby ktoś wiedział, że od tego właśnie momentu rozpocznie się okres prześladowań, który będzie trwał trzy wieki, czy wówczas pozostałaby w jego sercu choć odrobina nadziei, iż cokolwiek przetrwa z tego, co pozostawił Chrystus? Matko, jakże wielka była Twoja wiara i ufność; jakże wielkie jawi się Twoje fiat, które nawet przez chwilę nie zostało zachwiane cieniem nieufności.

Dziękuję Ci, Maryjo, że jesteś mi Matką i prowadzisz mnie ku Jezusowi.

ks. Krzysztof Czapla SAC

Share.

„Różaniec” jest miesięcznikiem formacyjnym. Znajdziesz w nim treści, które pomogą Ci wzrastać na drodze życia duchowego. Głównym rysem pisma jest maryjny wymiar duchowości katolickiej.