Podczas krwawej wojny domowej w Rwandzie do małego seminarium w pewnej miejscowości wpadli nad ranem rebelianci. Krótko oznajmili, że Tutsi mają przejść na lewo, a Hutu na prawo. Zgromadzona tam młodzież i kapłan odpowiedzieli, że nie ma tu Tutsi ani Hutu – są Boże dzieci.

Wszyscy zostali wymordowani. Wspominający tę tragedię o. Daniel Ange, który przez wiele lat pracował jako misjonarz w Rwandzie, skomentował to jednoznacznie: „To są żywe Eucharystie”.

O. Daniel opowiadał też wiele innych przejmujących historii o wierze tamtego ludu. Tę przytoczyłem za ks. Tomaszem Atłasem.

W świecie, w którym często słyszymy, że nie ma Boga, lub o którym mówimy bardzo mocno, że to „piekło na ziemi”, stają przed nami obrazy i świadectwa osób, które są promykami dobra. Kiedy mówimy o krajach misyjnych, często wzruszamy się i chcemy jednorazowo pomagać, sądząc, że tylko my, Europejczycy, dzięki dobremu statusowi ekonomicznemu możemy zaradzić tzw. wszelkiemu złu świata.

Wydaje mi się, że zapominamy o najważniejszym: Bóg działa i pociesza nie tylko w tym, co my uznajemy za jasne, świetliste i przynoszące szczęście oraz zadowolenie. Bóg działa w trudnych sytuacjach, w strapieniach zarówno duchowych, jak i fizycznych. Wspomniana krwawa wojna plemienna z lat 90. pokazała słabość organizacji międzynarodowych, rozbudziła złe instynkty w ludziach. Świadkowie wojny między Tutsi i Hutu – misjonarze, katechiści, ludzie wiary – opowiadają bardzo niewiele, częściej opuszczają wzrok i cicho mówią: „tamte dni”.

Trwa czas ogromnych podziałów, konfliktów, ale też czas świadków i męczenników. Jeden z biskupów posługujących w Burundi, biskup diecezji Ngozi Gervais Banshimiyubusa, stwierdził stanowczo: „Mojej ojczyźnie potrzeba świętych i błogosławionych!”.

W czasach, gdy dokonuje się eksterminacja tylu nienarodzonych, w świecie wojny, głodu i tyranii doświadczamy wielu świadectw prawdziwej ewangelicznej miłości – jak wspomniani klerycy z diecezji Buta w Burundi, którzy nie dali się podzielić i razem ponieśli męczeńską śmierć, składając największą ofiarę. Albo inny przykład, opisany przez jednego z misjonarzy: w okupowanym przez Hutu szpitalu kobiety czekające na narodziny swoich dzieci dzieliły się jedzeniem, nie zważając na to, która z którego plemienia pochodzi. W końcu wzruszająca opowieść jednej z misjonarek – siostry zakonnej, do której przyszła kobieta, by poprosić o różaniec. Historia przejmująca, bo kobieta okazała się wdową, której zabito męża i siedmiu synów. Ona przeżyła cudem. Powiedziała, że na tym różańcu będzie modlić się o… nawrócenie morderców, którym w sercu już wybaczyła.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – MARZEC 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Obcy w obcej ziemi

Obcy w obcej ziemi
abp Charles J. Chaput

Arcybiskup Chaput w swojej najnowszej książce – inteligentnej, celnej, rzeczowej, dowcipnej i inspirującej – wyraziście przedstawia, czym powinien być i jak powinien działać Kościół w kontekście postchrześcijańskiej kultury. Powołując się na autorów tak różnych jak Alexis de Tocqueville, kardynał Newman, Benedykt XVI, MacIntyre czy starożytny autor Listu do Diogenta, dowodzi, że Kościół nie powinien wycofywać się ze świata, ale że ma być wewnątrz niego światłem i zaczynem...

Share.

Dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, członek zarządu Żywego Różańca.