Styczniowy dzień stał się nad podziw ciepły i słoneczny, kiedy po piętnastu godzinach podróży wylądowaliśmy na Kubie. W Polsce byłaby 21.00, tam wskazówki zegara pokazywały dokładnie 15.00.

Stolica Kuby Hawana to piękne miasto, w którym na każdej ulicy można spotkać ślady kolonialnej świetności: katedra, dom arcybiskupów, seminarium duchowne (dziś muzeum)… Plac zwany rewolucyjnym jest zarazem symbolem dotyku Boga, bo tam, gdzie znajdują się gigantyczne wizerunki kubańskich rewolucjonistów, trzej ostatni papieże sprawowali Msze święte dla tysięcy ludzi.

Trudno dokładnie opisać sytuację mieszkańców tego kraju, bo byłem tam za krótko, ale jedno wiem: tylko Boże miłosierdzie potrafi zmienić mentalność, hierarchię wartości oraz przynieść tak bardzo potrzebną odnowę ludzkich sumień. W naszych planach oficjalnej wizyty Papieskich Dzieł Misyjnych na Kubie było doświadczenie życia tego Kościoła, spotkanie polskich misjonarzy oraz zaproszenie episkopatu Kuby na spotkanie z Konferencją Episkopatu Polski. W tych naszych zamierzeniach musieliśmy uwzględnić miejscową sytuację transportową, bo prędkości, jakie zwyczajowo rozwijają tam ­auta, pozwalają na bardzo powolne zwiedzanie; za to pierwszy raz w życiu mogłem się przejechać radzieckim samochodem, który był starszy ode mnie.

POTRZEBA ZMIAN

Atmosfera sprzyjała długim rozmowom o sytuacji religijnej. Z tego, co opowiadali ks. Paweł, ks. Dariusz, ks. Marcin i ks. Jacek, wynika, że oni jako kapłani byli pierwszymi krzewicielami Koronki do Bożego miłosierdzia. Ich parafianie chętnie poznają postać św. Faustyny, znają obraz Jezusa Miłosiernego, lecz trzeba pójść o krok dalej – do nabożeństwa eucharystycznego. Jeden z kapłanów tam posługujących, ks. Witek Lesner, wprowadził w swojej parafii codzienną adorację Najświętszego Sakramentu, w czasie której – siedząc w ławce, bo nie ma jeszcze konfesjonału – czeka na tych, którzy miłosierdzia chcą doświadczyć w wymiarze sakramentu.

Ze specjalną misją przybyły na swoją pierwszą placówkę dwie siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Zostały zaproszone do diecezji Camagüey, aby pomagać w krzewieniu apostolatu miłosierdzia. Ich posługa polega na formacji liderów grup i wspólnot, udało się im założyć młodzieżowy apostolat miłosierdzia, który działa w ich diecezji. W kraju, który na progu przemian stoi wobec ogromnych potrzeb, tylko przesłanie o miłości Boga, o przebaczeniu i sile płynącej z Kościoła przynieść może prawdziwą ewangeliczną nowość.

ISKRA MIŁOSIERDZIA

Kiedy wraz z ks. Tomaszem Atłasem, dyrektorem krajowym Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, rozmawialiśmy z naszymi misjonarzami, coraz bardziej uświadamialiśmy sobie, że obecność polskich duchownych i osób konsekrowanych jest prawdziwą „iskrą Bożego miłosierdzia”. Nie tylko przez krzewienie duchowości miłosierdzia, lecz najbardziej przez bycie z tymi ludźmi na co dzień. Siostry, które w habitach wychodzą na miasto, często są zaczepiane przez życzliwych ludzi: „O, Faustyna!”. A kapłani słyszą: „Dziękujemy wam za to, że przyjechaliście do tego kraju”.

Nasza misyjna wyprawa, którą oddałem pod prowadzenie miłosierdziu Bożemu i Najświętszej Maryi Pannie, uświadomiła mi, że na Kubie ludzie bardziej niż na turystów czekają na misjonarzy Bożego miłosierdzia.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – KWIECIEŃ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Bóg czy człowiek

Bóg czy człowiek
o. Jan Paweł Strumiłowski OCist

Książka „Bóg czy człowiek” nie powstała ani z lęku Autora, ani z zamiłowania do tropienia spisków i herezji, ani też z niezadowolenia w obliczu rzekomej „wspaniałej wiosny chrześcijaństwa”, ale z miłości do Kościoła katolickiego. Powstała także z płynącego z tej miłości żalu i bólu na widok gwałtu zadawanego Oblubienicy Chrystusa. Ten gwałt jakby chciał ją przymusić do tego, by odwróciła się od Boga i bardziej skupiała się na nas.

Share.

Dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, członek zarządu Żywego Różańca.