Kolęda – czas spotkania, czas podtrzymywania wiary uczniów Chrystusa, aby wytrwali w drodze; czas umacniania i ukazywania nadziei, odkrywania niepokojów i rozterek. Czas udzielania odpowiedzi, którą jest „Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8).

Chodzę po kolędzie w czasie, gdy dzień jest najkrótszy. Rano wstaję – jest ciemno, po południu wracam na plebanię – dawno już zapadł zmrok. Tęsknię wtedy za światłem. Cieszę się każdą minutą, o którą przedłuża się dzień. Zaraz po Bożym Narodzeniu ktoś mnie pyta: „Czy ksiądz wie, że dzień jest dłuższy?”. „Tak – odpowiadam – o cztery minuty”. Dostrzegam szeroki uśmiech, cztery minuty to bardzo mało. Ale mnie cieszy nie tylko każda minuta przybywającego dnia. Potrzebuję też innego światła. Pan Jezus przychodzi, żeby oświecić to, co jest w ciemności ukryte. „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień” (Rz 13, 12). Panie, moje Światło, przybywaj każdego dnia, jak świt, jak poranek! Liturgia tych dni nieustannie mówi o Świetle, którym jest Jezus Chrystus. Odwracam więc twarz do prawdziwego Światła.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Bardzo bliskie są mi gesty błogosławieństwa. Od dzieciństwa kreślono mi na czole znak krzyża, gdy wychodziłem z domu: „Idź z Bogiem i wracaj w pokoju”. I muszę się przyznać do pewnego zawstydzenia, którego doznałem podczas kolędy. Gdy opuszczałem jeden z domów, samotna, starsza pani odprowadziła mnie do drzwi, jak to bywa w zwyczaju. Wsiadając do samochodu parafianina, który tego dnia woził mnie po kolędzie, w przyjacielskim geście pomachałem ręką. W odpowiedzi niewiasta pobłogosławiła mnie na dalszą drogę posługi, kreśląc znak krzyża. Nie żadne jałowe kiwanie, ale błogosławieństwo, znak wiary, uczyniony jakby trochę zza węgła, nie na pokaz. Dziękuję za tę krótką lekcję wiary ojców. Gest ludzkiej życzliwości, owo „kiwanie”, jest bardzo potrzebny. Ale gest wiary żywej jest nieporównanie cenniejszy. Nie dziwię się, że wiele osób tak bardzo przywiązuje wagę do tego, żeby kolędę Bóg się rodzi śpiewać łącznie z czwartą zwrotką: „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą, w dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą”.

„ASPEKT” MEDIALNY

W telewizji, jak co roku w porze wizyty duszpasterskiej, mówi się o kolędzie. Niestety, dziennikarze docierają tylko do poziomu kopert. Podstawowy problem mediów to biała koperta, położona na białym obrusie. Pytają nas, czy ludzie dają, czy nie dają, a jeśli tak, to ile. Mediom, które mają tylko takie problemy, dedykuję opowieść o błogosławieństwie kobiety i życzę, żeby dotarły do poziomu, gdzie mówi się o tajemnicy, o zdumieniu obecnością drugiego człowieka w imię Boga, do poziomu odkrycia obszarów duszy, która jest niespokojna, dopóki nie nasyci się Panem. Życzę też odkrycia, czym jest dar duchowy i dar materialny, bezinteresowny, wyizolowany od bezbarwnych praw ekonomii, będący jak błysk słońca nad morzem interesów.

Czy opowiem dziennikarzom o łzach wylewanych w ciszy pokoju, przy zapalonych świecach, z ustawionym pośrodku krzyżem, o słowach skargi wyrzucanych szeptem duchowemu powiernikowi, o płaczu duszy samotnej, która wie, że komuś może zaufać? Nie powiem. To nasza tajemnica. Ja zbieram takie perły. Lecz nie zatrzymuję ich dla siebie; następnego dnia o świcie składam je na ołtarzu mojemu Panu i śpiewam przed Nim psalm: „Ty… przechowałeś łzy moje w swoim bukłaku” (Ps 56, 9).

DOM BOGA

Kolęda jest spotkaniem w domach, spotkaniem ludzi – kapłana i parafian – w imię Jezusa Chrystusa. On jest świątynią, domem Boga, to w Nim dochodzi do prawdziwego i chyba jedynego spotkania człowieka z człowiekiem. Dom moich parafian staje się wtedy domem Boga.

Domy są różne. Jak w Piśmie Świętym: jest Betlejem – dom Chleba, jest Betania, po drugiej stronie Jordanu – dom świadectwa. Prawdziwy świadek najpierw jest słuchaczem, uczniem. Uczy się świadectwa, potem sam staje się świadkiem.

Domy moich parafian są otwarte, jak dom Maryi w Nazarecie, kiedy przyszedł do niej anioł posłany przez Boga z Dobrą Nowiną. Otwarty dom, a za jego drzwiami otwarty człowiek – otwarty na Boga, na Ewangelię i na posłańca Dobrej Nowiny. Maryja z ufnością przyjęła posłańca, rozpoznała wolę Bożą i oddała się Bogu do dyspozycji: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Domy, które odwiedzam, to domy, których mieszkańcy starają się być wierni, ponieważ ich Pan jest wierny.

„Skąd ksiądz czerpie tyle energii? – zapytała mnie niewiasta. I zaraz dopowiedziała sama – właściwie wiem, codziennie odprawiana Msza święta, modlitwa, przygotowywanie kazań, a więc rozmyślanie o Ewangelii”. W czasie kolędy zapraszam do czerpania z tej energii, która jest dostępna dla każdego.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Bóg czy człowiek

Bóg czy człowiek
o. Jan Paweł Strumiłowski OCist

Książka „Bóg czy człowiek” nie powstała ani z lęku Autora, ani z zamiłowania do tropienia spisków i herezji, ani też z niezadowolenia w obliczu rzekomej „wspaniałej wiosny chrześcijaństwa”, ale z miłości do Kościoła katolickiego. Powstała także z płynącego z tej miłości żalu i bólu na widok gwałtu zadawanego Oblubienicy Chrystusa. Ten gwałt jakby chciał ją przymusić do tego, by odwróciła się od Boga i bardziej skupiała się na nas.

UDOSTĘPNIJ