Ludzką rzeczą jest układać własne plany, a Bożą – burzyć je, dając w zamian dużo więcej, niż jest w stanie zrozumieć i przyjąć słabe ludzkie serce. Tak patrzy Matka…

W kościele pw. św. Alfonsa Marii Liguoriego w Rzymie, u ojców redemptorystów, bije źródło kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Tak jak życzyła sobie Maryja. Ten kult tutaj ma swój początek i stąd rozprzestrzenił się na świat. Redemptoryści, głosząc Chrystusa Odkupiciela w różnych zakątkach świata, krzewili też nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. A Maryja nie była i nie jest obojętna na los swoich dzieci i – jak podaje tradycja – już od XVI w. hojnie obdarza łaskami.

Warto wspomnieć Haitańczyków, bo patronką ich kraju jest Maryja pod tym wezwaniem. A historia rozpoczęła się w 1882 r., kiedy wyspę i jej mieszkańców ogarnęła epidemia czarnej ospy. Procesje i Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy rozpoczął jednen z księży w Port-ou-Prince, stolicy Haiti. Żarliwa modlitwa sprawiła, że już pod koniec nowenny epidemia w zaskakujący sposób się cofała, a ludzie zaczęli powracać do zdrowia. Biskupi i rządzący z wdzięczności obrali Matkę Bożą Nieustającej Pomocy za patronkę swojego kraju.

MÓWIMY JEJ O NASZYCH TROSKACH

Także dziś w kościołach na całym świecie przed ikonami Maryi pod tym wezwaniem wierni zawierzają sprawy leżące im na sercu. Wizerunki Matki Bożej Nieustającej Pomocy czczą również w swoich domach. Tą ostatnią nadzieją Maryja była dla państwa Morań- skich, którzy opowiedzieli o swoim świadectwie w sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie na Białych Morzach. Ich nastoletnia córka Dominika choruje na muko- wiscydozę, którą zdiagnozowano, kiedy dziewczynka miała półtora roku. Choroba wyniszcza organy wewnętrzne i lekarze mówili, że w przyszłości będzie potrzebny przeszczep wątroby.

Niespodziewanie, gdy Dominika miała 14 lat, lekarze zaobserwowali marskość wątroby. Stan nastolatki pogarszał się bardzo szybko. Podawane leki już nie działały, wątroba odmawiała funkcjonowania, zaczęły się też problemy z układem oddechowym.

– Był to dla nas wielki cios, nie spodziewaliśmy się tego. Myśleliśmy jednak, że „w przyszłości”, że to będzie kiedyś… – wspomina Magdalena Morańska, mama dziewczyny.

Jak mówi, pojawiła się konieczność hospitalizacji.

– Dominika przechodziła bardzo silne zatrucia organizmu – opowiada z bólem.

Wówczas bezsilni rodzice prosili siostry redemptorystki z Bielska- -Białej o modlitwę za córkę. Była akurat środa. Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy i szturm modlitewny rozpoczęli również redemptoryści. Już następnego dnia nadeszła wiadomość, że wątroba Dominiki odżyła, a nerki podjęły pracę. Konieczny był jednak pilny przeszczep nerki. Okazało się, że dawcą może być ojciec dziewczynki, ale kiedy przygotowywał się do przeszczepu, znalazł się inny dawca. Dominika przeszła dziesięciogodzinną operację – udaną! – a po trzech tygodniach wyszła do domu.

Czujemy opiekę Matki Bożej Nieustającej Pomocy nad nami i nad Dominiką. Wierzymy, że Maryja jest z nią cały czas. Modlimy się do Niej. Mówimy Jej o naszych troskach, prosimy Ją o to, by się nią opiekowała – mówiła mama nastolatki.

WYZWALAJĄCY DAR ŁEZ

O łaskę cudownego uzdrowienia przed laty prosiła również Anna Kamińska. Pewnego dnia, mając niespełna 28 lat, odkryła u siebie guzy piersi. Wszystko działo się szybko, lekarze zalecali kolejne badania, wstępnie planowali operację.

– To był dla mnie szok. Weszłam do kościoła. Klęcząc, zapłakana pytałam, dlaczego właśnie ja. Dlaczego teraz? Kiedy mam wymarzoną pracę, kiedy wszystko się układa? Czy to kara?… Umiałam tylko płakać i pytać… – opowiada.

Jak mówi, po szoku, złości i lęku przyszły też gorsze myśli.

– Przyznam, że pojawił się też bunt, żal do Boga, przekorna myśl, że skoro do tego dopuścił, to może sama zadecyduję, kiedy umrzeć… – wyznaje, ale mimo to każdego dnia chodziła do kościoła i płakała.

To była środa. Już miała wyjść, ale zaczęła się Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, dlatego została. Dopiero wieczorem na myśl przyszły jej rekolekcje sprzed kilku lat. Prowadził je o. Jan Mikrut, redemptorysta. Mówił też o symbolice tego wizerunku, który dotychczas mijała. Zaczęła modlić się Nowenną o łaskę uzdrowienia, chodziła na adorację. Te dni modlitwy, adoracji Najświętszego Sakramentu, kontemplacji wizerunku Matki Bożej i Dzieciątka, które ściska dłoń Maryi, sprawiły, że zmieniło się jej serce i spojrzenie na doświadczenie choroby.

ZROZUMIEĆ WOLĘ BOŻĄ

– Wtedy w sposób bardzo wyraźny dotarło do mnie, że z oblicza, z oczu Matki Bożej emanuje spokój, pewność. Zrozumiałam, że Ona nigdy mnie nie opuści, nawet jeśli będę przechodzić przez cierpienie, w końcu jest ono nieodłączną częścią życia – opowiada. – W tych ostatnich dniach Nowenny, przed jej wizerunkiem nie błagałam już tak rozpaczliwie o łaskę zdrowia, ale o przyjęcie i zrozumienie woli Bożej. Już nie pytałam, dlaczego właśnie ja. No bo dlaczego to nie miałoby to spaść na mnie, skoro oddziały onkologiczne są pełne nawet maleńkich dzieci? – mówi.

Jak wskazuje, Maryja wyleczyła ją z gorszej choroby – z choroby duszy. Uzdolniła do przyjęcia i ofiarowania cierpienia.

– Błagałam o cud uzdrowienia fizycznego, nie wiedziałam, że dużo bardziej potrzebuję przemiany serca – dodaje.

Jak mówi, na kolejną wizytę szpitalną nie szła już przygnieciona cierpieniem, ale gotowa je przyjąć. Dalsze badania nie potwierdziły jednak diagnozy nowotworu, a tylko pewne zmiany, które później usunięto.

– Maryja, jak prawdziwa Matka, daje o wiele więcej, niż prosi dziecko – dodaje Anna.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Czerwiec 2023 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Dzieci Boga Świadectwa Matek

Dzieci Boga Świadectwa Matek
Magdalena Kamińska

„Dzieci Boga Świadectwa Matek” to zbiór świadectw o «życiu jako dialogu pomiędzy Stwórcą a stworzeniem». Dwanaście matek jak dwanaście plemion Izraela i jak dwunastu Apostołów opowiada kobiecymi i matczynymi zarazem ustami o pasji życia, jaką Bóg wszczepił w serce człowieka.

Share.