Najstraszniejsze wojny wybuchają z powodu takiej walki o pokój, która jest wyłącznie troską o własne bezpieczeństwo i wygodę. Droga do pokoju Chrystusa prowadzi przez walkę o prawdę w sercu człowieka.
Leon XIV zaraz po wyborze na Stolicę Piotrową zaczął swoje przemówienie od słów: „«Niech pokój będzie z wami wszystkimi*. Takie było pierwsze pozdrowienie Chrystusa Zmartwychwstałego, Dobrego Pasterza, który oddał życie za Bożą owczarnię”. Bardzo mnie ucieszyły te słowa, bo nie jest misją Kościoła powtarzanie sloganów o umiłowaniu pokoju na świecie. Kościół nie głosi też tzw. świętego spokoju, czyli nie obiecuje wygodnego życia. Misją Kościoła jest głoszenie pokoju Chrystusowego, czyli tego, który może nam dać Ukrzyżowany i Zmartwychwstały.
trucizna świętego spokoju
Jezus nie miał „świętego spokoju”. Zresztą go nie szukał, bo Jego troską było pełnienie woli Ojca. Tymczasem „święty spokój” to głównie stan emocjonalny – powierzchowny odpoczynek od napięć. Charakteryzuje go ucieczka przed prawdą i trudnymi decyzjami, koncentracja na własnej wygodzie i odsuwanie zewnętrznych problemów, konformistyczna postawa wobec wyzwań życiowych, powierzchowna harmonia oparta na unikaniu konfliktów. Ten rodzaj spokoju może być trucizną dla naszych serc, ponieważ prowadzi do duchowego lenistwa i strachu przed prawdą, a niekiedy wręcz do utraty poczucia przyzwoitości. Oczywiście nie musi być nic złego w chwilach, kiedy nie mamy jakichś większych problemów czy stresów i doświadczamy spokoju oraz wytchnienia. Chodzi jednak o to, by nigdy nie szukać spokoju za cenę prawdy i dobra.
Pokój Chrystusowy ma zupełnie inny charakter niż „święty spokój”. Może istnieć nawet wtedy, gdy wokół nie ma spokoju. To często pokój pośród trudności, a nawet prześladowań. Nie można go sobie zapewnić samemu, bo jest darem Boga.
Co więcej, jest owocem jedności z Bogiem. Jezus w swojej niespokojnej przecież działalności publicznej czerpał wewnętrzny pokój z relacji z Ojcem. Często spotykał się z agresją, miał więcej przeciwników niż zwolenników, prowokował trudne dyskusje. A jednocześnie wewnątrz był naprawdę człowiekiem pokoju – Księciem Pokoju. Dlatego Chrystusowy pokój może współistnieć z cierpieniem, czego świadkami są święci męczennicy. Radykalnym przykładem zachowania pokoju pośród cierpień są ostatnie słowa Chrystusa na krzyżu: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23, 46). To słowa zaufania, które daje pokój, bo jest mocniejsze od bólu i śmierci. Przyjęcie Chrystusowego pokoju wymaga odwagi i umiłowania prawdy. Ktoś powiedział: „Potrzeba mi odwagi, która zedrze z mojej twarzy wszelkie pozory świętego spokoju”.
Św. Augustyn definiuje pokój jako tranquillitas ordinis – spokój porządku. To nie jest brak napięć, ale taki porządek serca, w którym każda rzecz zajmuje miejsce zgodne z Bożym planem. Zauważmy, że tego rodzaju pokój płynący m.in. z postępowania zgodnie z sumieniem, jest możliwy także w czasach obiektywnie niespokojnych. Z kolei św. Tomasz z Akwinu uczy, że pokój wewnętrzny polega na zjednoczeniu pragnień człowieka. To stan, w którym rozum i wola, a także uczucia podążają zgodnie w jednym kierunku, tj. w kierunku Bożej miłości. Możemy sobie wyobrazić, że takiego rodzaju pokoju mógł doświadczać Maksymilian Kolbe w bunkrze głodowym.
pokój i miecz w nauczaniu Chrystusa
W Ewangeliach znajdujemy pozornie sprzeczne słowa Jezusa o pokoju i wojnie. Z jednej strony Chrystus głosił pokój, z drugiej – zapowiadał walkę i podziały. Słowa z Ewangelii Jana: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14, 27) określają charakter tego pokoju. Nie jest to pokój doczesny, polityczny czy społeczny, ale pokój duchowy, płynący z relacji z Bogiem. Oczywiście pokój duchowy sprzyja pokojowi społecznemu. Jednak Jezus mówi również: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10, 34). Te słowa nie oznaczają wezwania do fizycznej przemocy, ale wskazują na możliwe konsekwencje przyjęcia Ewangelii. Podobnie w Ewangelii Łukasza Jezus mówi: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Oto bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu” (Łk 12, 51-52).
Gotowość do wchodzenia w spor, nawet mocny, jeśli w grze jest prawda i sprawiedliwość, nie oznacza kłótliwości i pieniactwa.
Miecz, o którym mówi Jezus, oznacza m.in. duchowy miecz Bożego słowa. U św. Pawła czytamy: „Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże” (Ef 6, 17). Miecz jest tu narzędziem duchowej walki, która niekiedy sprowadza fizyczne prześladowania. Gdy mowa o podziałach wywołanych przez Ewangelię, to tłumaczy je myśl, że Jezus jest „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (por. Łk 2, 34). Zatem jesteśmy postawieni przed sytuacją, która wymaga podjęcia osobistej decyzji opowiedzenia się za Bogiem lub przeciw Niemu. Jego Osoba i nauka może rodzić podziały nawet wśród najbliższych, czego wielu dziś doświadcza w swoich rodzinach. Nauczanie Chrystusa o pokoju i mieczu nie jest sprzeczne, ale komplementarne: oznacza zarówno pokój z Bogiem i pokój w sercu wiernego, jak i gotowość na duchową walkę oraz cierpienie za prawdę Ewangelii. Pełny pokój nastanie w czasach eschatologicznych, bo na tym świecie wybuchają – niestety – wciąż nowe wojny. Dlatego Jezus nie składa łatwych obietnic, ale umacnia swych uczniów: „Kiedy więc usłyszycie o wojnach (…), nie trwóżcie się!” (Mk 13, 7).
zgoda buduje?
Gotowość do wchodzenia w spór, nawet mocny, jeśli w grze jest prawda i sprawiedliwość, nie oznacza kłótliwości i pieniactwa. Niektórzy mylą troskę o prawdę z chorymi ambicjami, by zawsze postawić na swoim. Tymczasem często, choć nie zawsze, relacja jest ważniejsza niż racja. Dotyczy to szczególnie relacji małżeńskich, rodzinnych, a także wspólnot zakonnych. Dlatego miał rację autor Dezyderaty, kiedy napisał: „O ile to tylko możliwe, żyj w zgodzie ze wszystkimi”. Tak! Życie w społeczeństwie wymaga równowagi między własnymi wartościami a koniecznością koegzystencji z innymi. Dążąc jednak do zgody, musimy unikać pustej zgodliwości, która jest formą kapitulacji lub udawania. Jeśli nie da się żyć w zgodzie, to trzeba walczyć, ale odważnie i uczciwie, nigdy w sposób podły i tchórzliwy.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Grudzień 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Katechizm życia duchowego
kard. Robert Sarah
Aby przywrócić Bogu należne Mu miejsce w naszym życiu i życiu Kościoła, kardynał Robert Sarah nie proponuje innej drogi niż droga Ewangelii: siedem sakramentów, przez które Chrystus nas dzisiaj dotyka, wytycza duchowy szlak, na który Autor zaprasza nas językiem pełnym autentyzmu i misyjnej mocy.
