Wiele lat żył w świecie bez radości, nadziei i piękna. Były smutek, niepokój, grzech. Bóg zmienił jego serce.

Sebastian ma 42 lata, pracuje w administracji obiektu. Dorastał w rodzinie, w której wiara była przekazywana, a wartości religijne stanowiły ważny element życia. Mimo to przeżywał trudność w relacji z tatą. Z tego powodu szukał uwagi, akceptacji i bezpieczeństwa poza rodziną. Tak trafił do grupy rówieśników, która upatrywała szczęścia w używkach i imprezach, a te wprowadzały go w świat narkotyków, alkoholu i przestępstw. To była ślepa uliczka, dlatego stracił poczucie sensu życia.

BÓG JEST BLISKO

Pozornie nieistotne wydarzenia okazują się wyciągniętą dłonią Boga. Sebastian zaangażował się w przygotowanie paczek dla potrzebujących. Spotkał tam księdza, który nie znając jego historii, zaproponował spowiedź generalną.

– Byłem totalnie zaskoczony, ale się zgodziłem. To było moje pierwsze doświadczenie prawdziwej wolności, głębokiej radości.

Potem jeden z księży zaprosił go na rekolekcje charyzmatyczne.

– Doświadczyłem wtedy pierwszy raz w życiu tak namacalnie Ducha Świętego. Poczułem radość i pokój serca, jakich wcześniej nie znałem.

Te doświadczenia stały się początkiem nawrócenia.

– Chciałem się już zawsze tak czuć, tęskniłem za tym, to był przełomowy moment w moim życiu. Modlitwa we wspólnocie, doświadczenie siły. Świadomość dobra i mocy, które pochodzą od Boga. Radość rodziła pokój serca, inspirowała do zmiany myślenia i sposobu przeżywania codzienności.

JEZU, PROSZĘ, ZABIERZ TO!

Kluczowym momentem był pewien poranek, gdy jak wiele razy obudził się z pokusą grzechu nieczystości. Wcześniej modlił się już o uzdrowienie z tego grzechu, zanosząc prośby przez wstawiennictwo swego Anioła Stróża i św. Franciszka. W tym dniu podczas modlitwy porannej Sebastian usłyszał w sobie głos: „Wstań i idź!”. Pobiegł zatem do lasu. Miał wrażenie, że ktoś go goni, towarzyszyło mu dużo nieczystych myśli.

– Pomyślałem wtedy: „Panie Boże, zabierz to, bo zwariuję”.

Miałem już doświadczenie Boga, ale jednocześnie zrodziło się we mnie ogromne pragnienie tej „męskiej duchowości”.

I doświadczył cudu. Nagle pokusa i złe myśli zniknęły, a w zamian pojawiły się pokój serca, wyciszenie. Miał w kieszeni różaniec, zaczął się modlić. Na leśnej ścieżce, tuż przed wyjściem z lasu spotkał mężczyznę, który skierował do niego słowa: „Zwyciężyłeś, Bóg kocha takich jak ty, idź dalej”.

– Zostałem wtedy uwolniony – mówi ze wzruszeniem Sebastian. Napotkany człowiek był zupełnie obcy, tym bardziej jego słowa i to, co się wydarzyło, Sebastian postrzega jako cud.

Potrzebował jednak dalszego wzrostu w wierze.

– Już po jakimś czasie od nawrócenia spotkałem siostrę zakonną, która jest psychologiem i doradziła mi, bym podjął terapię.

Bóg uzdrawia często jednym dotknięciem miłości. Uzdalnia też do tego, aby zobaczyć w sobie przestrzenie, które wymagają pracy.

– Jako osoba z syndromem DDA, uzależniona od alkoholu, narkotyków, pornografii potrzebowałem jeszcze pracy nad sobą. Miałem motywację do terapii, podjąłem ją. Przebyłem pierwszy i drugi obrót 12 kroków „Ku pełni życia”.

Bóg działa przez ludzi. Sebastian pomagał w budowie domu dla uzależnionych, skończył również studia podyplomowe i został psychoterapeutą uzależnień. W wolnych chwilach służy tym, którzy potrzebują pomocy w takich sytuacjach, jakie są mu osobiście znane, bo przerobił je na sobie.

Sebastian od wielu lat znał ks. Dominika Chmielewskiego:

– Pewnego razu pojechałem do Lądu i tam wstąpiłem w szeregi Wojowników Maryi (WM). Miałem już doświadczenie Boga, ale jednocześnie zrodziło się we mnie ogromne pragnienie tej „męskiej duchowości”, której tam doświadczyłem.

Był to czas, gdy Sebastian przygotowywał się do małżeństwa, więc wiedział, że formacja będzie dobra nie tylko dla niego, lecz także dla tych, z którymi żyje, że zaowocuje na przyszłość, wskaże kierunek budowania relacji z narzeczoną. Ujmujące było dla niego zdanie: „Jeśli nie będziecie żyli tym słowem, które stąd zaczerpniecie, nie musicie tu przyjeżdżać”. W jego sercu z radości rodziła się wdzięczność wobec Boga za troskę i czułość, za to, że we wspólnocie przybywa braci, że Jezus działa nieustannie, odnajduje swoich synów, często tak pogubionych w życiu, jak Sebastian.

NAWRÓCENIE TO DAR I ZADANIE

– Prowadziłem siłownię. Po ćwiczeniach modliliśmy się wspólnie z tymi, którzy chcieli. Przychodziły nowe osoby, aby ćwiczyć, wielu zostawało na modlitwie. To cieszy do dziś. Oni wracali do domów i zaczynali się zmieniać na lepsze: dla żon i dzieci.

Za jakiś czas udało się zebrać ekipę na wyjazd do Lądu na spotkanie WM. To robi wrażenie, jest mocnym świadectwem tego, jak Bóg działa przez nawrócone serca. Sebastian mówi, że przez swoje zagubienie i nawrócenie odczytał własne powołanie do tego, aby służyć innym.

– Odkrywałem, jak ważne jest posługiwanie. Moje doświadczenia niemocy i jednocześnie dotknięcia przez Boga popychały mnie do tego, by mówić o tym innym, dając nadzieję, że też mogą żyć inaczej, lepiej.

Droga grzeszności, uzależnienia, uwikłania, a potem przemiany serca uczy uwielbiać Stwórcę w każdym położeniu: nie tylko w tym, co przyjemne, lecz także w trudnościach, które są składową prawdziwego szczęścia – życia z Bogiem niezależnie od okoliczności.

– Dziękuję i uwielbiam Boga w domu, w pracy, w zmaganiach, trudnościach, nawet w doświadczeniach choroby i cierpienia. Im większa spotyka mnie trudność, tym usilniej się modlę.

Największym weselem dla Sebastiana jest to, że ma w sercu Boga, który zamienił smutek, trudności w rodzinie, brak autorytetu, odwrócenie się od wartości, uzależnienie od pornografii w doświadczenie radości: jest szczęśliwym mężem oraz ojcem i odkrywa w tym najpiękniejszą misję, drogę powołania. Bóg postawił na jego drodze cudowną kobietę, z którą już przed ślubem budował piękną, czystą, dobrą i pełną szacunku oraz miłości relację.

– Bogu są miłe dobre uczynki człowieka, a to jest źródłem radości – podkreśla.

Bóg działa nieustannie. Nie tyle „powołuje uzdolnionych, ile uzdalnia powołanych”. Sebastian jest tego dowodem.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – LUTY 2025 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Jestem zdobyczą Twojej miłości
ks. Józef Orchowski

Bóg poszukuje człowieka. Niezależnie od tego, jak daleko człowiek odszedł, a nawet wtedy, gdy świadomie nie szuka on Boga. Często pomaga w tym Maryja – matczyną miłością zdobywa ludzi i prowadzi ich do Syna, by odnaleźli upragnione szczęście. Świadczą o tym historie nawróceń opisane w niniejszym zbiorze.

Udostępnij

Absolwentka filologii polskiej, pracownik ośrodka terapeutycznego Śląskiej Fundacji Błękitny Krzyż, autorka i korektorka tekstów.