Sakramenty święte… Zdawać by się mogło, że wiemy o nich wszystko. W końcu chrześcijanin spotyka się z nimi na każdym kroku.
Od chwili chrztu szlak sakramentalny naznacza egzystencję członków Kościoła. A jednak w naszych czasach napotykamy z jednej strony negację potrzeby sakramentów, i to nie tylko w wypowiedziach osób mało lub w ogóle niezwiązanych z Kościołem. Z drugiej zaś strony wyczuwa się znudzenie rytualnością tego elementu życia religijnego, co skutkuje poszukiwaniem innych doznań quasi-mistycznych i naznaczonych popkulturą. Czy możemy już mówić o zmierzchu sakramentów lub zastępowaniu ich innymi rytuałami?
BRAMA ŻYCIA WIECZNEGO
Nie jest to możliwe. Sama struktura Kościoła ma charakter sakramentalny i jest na sakramentach oparta. Sobór Watykański II nie waha się nazwać Kościoła jakby sakramentem, widząc w tym oznaczenie jego tożsamości i misji w świecie. Ogłaszając Kościół sztandarem jedności narodów, wskazuje, że źródłem tej jedności jest wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Bogiem. A przez to wchodzimy w miłość Ojca do Syna, stając się dla siebie nawzajem braćmi. Istotnym więc rysem sakramentów jest nie tyle naznaczanie rytuałem każdej chwili życia wyznawcy Chrystusa, ile raczej odnowa życia zapoczątkowana przez zbawczą ofiarę Jednorodzonego Syna Bożego.
W tym sensie Sobór Trydencki wskazuje trzy zasadnicze cele sakramentów Kościoła: wyrażanie i wzmacnianie wiary, oddawanie kultu Bogu i uświęcanie człowieka. Te cele mogą zostać zrealizowane tylko dzięki ofierze Jezusa, która otworzyła przed nami podwoje wiary, czyli życia wiecznego, oddała skuteczną chwałę Bogu i wprowadziła człowieka w Jego wewnętrzne życie.
WIDZIALNY ZNAK ŁASKI
Syn Boży stał się człowiekiem, „aby owce miały życie, i miały je w obfitości” (J 10, 10). Sakramenty święte, które w Nim mają swój początek, stanowią miejsce wchodzenia w wewnętrzne życie Trójcy Świętej. Przyzwyczailiśmy się powtarzać, że są one źródłem łaski. Nie do końca jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że łaska Boża nie jest tylko jakimś prezentem od Pana, ale jest nią sam Bóg, który w sercu człowieka otwiera „przejście” do swojego wiecznego życia. Poznajemy to po Duchu, który przenikając głębokości Boga samego, został posłany do naszych serc, aby w nich wołać: „Abba, Ojcze!” (Mk 14, 36). Ten krzyk miłości Syna do Ojca staje się naszym udziałem dzięki sakramentom.
Celem sakramentów jest objawienie się w nas życia synów Bożych w pełni nowości tego życia i ukierunkowania na wieczność.
Największe nawet ewangelizacyjne przesłanie i głoszenie orędzia zbawienia nie zastąpi sakramentalnego związania z Bogiem. Przykładem jest opisana w Dziejach Apostolskich działalność misyjna Filipa, który od głoszenia przeszedł do sakramentalnej czynności wobec dworzanina etiopskiej królowej. Słowo głoszone obudziło głód Boga, który został zaspokojony w wodach chrzcielnych. Wcielony Syn Boży jest jedynym źródłem sakramentów i ich początkiem. Dlatego Kościół, choć przez wieki rozbudował liturgiczną stronę sakramentów, to nie zmienił ich liczby i zasadniczych elementów, wśród których widzialność znaku jawi się jako najważniejsza. Ta widzialność znaków w sakramentach (np. polanie wodą podczas chrztu) jest z jednej strony wyrazem Bożej wrażliwości na strukturę bytową człowieka, który potrzebuje materialnego znaku dla poznania działania Jezusa. Z drugiej zaś strony jest wskazaniem na wcielonego Syna Bożego, który przyjmując ludzką naturę i jednocząc ją z sobą, dokonał zbawienia rodzaju ludzkiego.
WSZECHMOC BOGA
Każdy sakrament jest więc nie tylko udzieleniem człowiekowi łaski Bożej, lecz także manifestacją zbawczej miłości Boga i uobecnianiem dokonanego przezeń zbawienia. Obudowując znak sakramentalny różnego rodzaju rytuałami liturgicznymi, Kościół pogłębiał swoje rozumienie sakramentów i równocześnie coraz bardziej wprowadzał człowieka w poznanie działania Bożego. Dokonywane na przestrzeni wieków reformy liturgiczne miały na celu dbałość o to, by znak sakramentalny był rozumiany właściwie i nie był przesłaniany tym, co nieistotne. Kościół nie dokonywał również zmian w liczbie sakramentów, która nawiązywała do symbolicznego ujęcia całości życia człowieka oraz do siedmiu dni stworzenia, co w sakramentalnych łaskach stawało się „dniami” nowego stworzenia. Boskie zapewnienie: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5) znajduje swoją realizację najpełniej w sakramentach.
Takie ujęcie działania Bożego w sakramentach ujawnia wszechmoc Boga. Dlatego Kościół głosi, że sakramenty działają mocą Boga, bez względu na świętość szafarza czy przyjmującego. Jednakże ich skutek w jednostkowym przypadku uzależniony jest od stanu osoby przyjmującej. Podobnie jak sprawnie działający samochód może jechać swoją mocą, ale dotarcie do celu zależy od umiejętności osoby trzymającej kierownicę. Dlatego ważne jest odpowiednie przygotowanie człowieka do przyjmowania sakramentów. Przykładem jest wypracowany na początku chrześcijaństwa system katechumenalny, w którym przez właściwe przygotowanie i sprawdzenie kandydatów do sakramentu chrztu Kościół ucieleśniał pragnienie ich pełnego wejścia w łaskę Pana. Zasadniczym elementem tego przygotowania było umocnienie wiary, rozbudzenie intencji bycia z Bogiem i udzielenie wsparcia w owocnym przyjęciu sakramentu.
ŻYCIE SYNÓW BOŻYCH
Dzisiaj to działanie zostało zastąpione pracą katechetyczną oraz wskazaniem na osobiste przygotowanie do przyjmowania sakramentów oparte na słuchaniu słowa Bożego i modlitwie. W tej pracy Kościół nie pragnie rozbudzenia emocjonalnego człowieka, choć sama uczuciowość może być pomocna w uwrażliwieniu ludzkiego ducha. Nie jest jednak najważniejsza i nie stanowi wskaźnika owocności sakramentu. Celem sakramentów jest objawienie się w nas życia synów Bożych w pełni nowości tego życia i ukierunkowania na wieczność.
Warto więc na koniec zacytować adhortację apostolską papieża Benedykta XVI Sacramentum caritatis: „Fakt, że Kościół jest powszechnym sakramentem zbawienia, ukazuje, jak ekonomia sakramentalna określa ostatecznie sposób, w jaki Chrystus, jedyny Zbawiciel, dosięga poprzez Ducha naszej egzystencji w swoistości jej bytowania. Kościół przyjmuje siebie i tym samym siebie wyraża w siedmiu sakramentach, poprzez które łaska Boża wpływa konkretnie na egzystencję wiernych, aby całe ich życie, odkupione przez Chrystusa, stało się ofiarą miłą Bogu”.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Czerwiec 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Na wieczność Rozważania nad obliczem kapłaństwa
kard. Robert Sarah
Bycie drugim Chrystusem zobowiązuje do tego, by stać się najmniejszym ze sług, bycie drugim Chrystusem zobowiązuje do czystego i nieograniczonego poszanowania wszystkich, bycie drugim Chrystusem zobowiązuje mnie do wejścia na Krzyż. Święcenia nie sadzają nas na tronie, ale zawieszają na Krzyżu. […] Mistyczne i duchowe utożsamienie kapłana z Chrystusem nie prowadzi do żadnych nadużyć, jeśli jest przeżywane w prawdzie. Nie bójmy się przywracać głębokiego sensu tym jakże wymagającym słowom.
