Reklamy i wystawy sklepowe już w listopadzie zwiastują radość Bożego Narodzenia. Jednak zakupy, światełka, mikołaje, choinki i kolędy nie powinny przesłonić prostoty i mądrości, jaka kryje się w tym niezwykłym święcie.

Niektórzy uważają, że radość Bożego Narodzenia jest sztucznie „nadmuchiwana”. Narzekają, że wtedy wcale jej nie odczuwają, wręcz przeciwnie – jest im smutno. 50-letni Adam, aktor, przyznaje, że nie lubi świąt Bożego Narodzenia, ponieważ wszystko dokoła staje się takie banalne. „Kiedy żyli rodzice, uwielbiałam Boże Narodzenie. Teraz święta są dla mnie czasem wielkiego smutku, zapracowania i tęsknoty. Jestem emigrantką i czuję się samotna wśród obcych mi ludzi” – zwierza się 35-letnia Maria. Michał, prezes jednej z dużych firm, wyznaje, że Boże Narodzenie to w jego rodzinie rocznica śmierci mamy. W związku z tym najważniejsze jest rodzinne spotkanie, wspomnienia. „Myślę wtedy o tym, że mija kolejny rok, zamyka się pewien cykl, rozpoczyna się nowy” – mówi. Na pytanie o poczucie obecności Boga w tym czasie odpowiada, że kojarzy mu się ono z przełamaniem nocy. „Od tego momentu już jest coraz jaśniej” – dodaje.

Teologowie przyznają, że w człowieku istnieje coś, co mimo szarości życia popycha go ku świętowaniu, coś w rodzaju instynktu życia, który budzi chęć działania, nakłania do refleksji nad sensem tego, co robimy, i skłania do poszukiwania tego, co wartościowe, wielkie, wieczne. Kiedy pewna rodzina, zmęczona świątecznym blichtrem, postanowiła przeżyć Boże Narodzenie inaczej niż zwykle – nie ubrała choinki, nie śpiewała kolęd, nie było prezentów, a jedynie wspólny posiłek – wszyscy potem przyznali, że czuli pustkę.

„Co roku Boże Narodzenie uświadamia mi, że nie jestem stworzona po to, żeby się smucić, trapić, ale że moim przeznaczeniem jest radość, świętowanie, szczęście” – mówi Grażyna, która za kilka tygodni skończy 58 lat. Pracuje w szkole podstawowej jako nauczycielka plastyki. „Nauczyłam się już, że zawsze trzeba mieć nadzieję”- podkreśla.

Wiele osób, nawet nie myśląc o Bogu, przeżywa radość Bożego Narodzenia. Dlatego nie warto rezygnować z rytuałów, które towarzyszą Bożemu Narodzeniu, bo także one o tej nadziei przypominają. Choć nie wszystkie są ściśle związane z praktykami religijnymi, wynikają z potrzeby miłości zakorzenionej w sercu każdego człowieka. Nawet osoby, które na co dzień z daleka omijają świątynie, w okresie Bożego Narodzenia do nich zaglądają. Podniosła atmosfera święta udziela się także im, dlatego chcą zrobić coś dobrego dla innych, podzielić się tym, co mają, poświęcić trochę więcej czasu tym, dla których go nie mieli. Wręczanie sobie nawzajem prezentów, życzenia, to nic innego jak dzielenie się miłością, prawdą i życiem, które pochodzą od Boga. Te niby-banalne rytuały można jednak nazwać aktem prorockim dającym nadzieję na radosne spotkanie z Bogiem. Ci, którzy tego nie zauważają, być może próbują ukryć swoją rozpacz z powodu samotności czy utrudzenia poszukiwaniami Boga. „Prorocy radości” powinni takie osoby zauważać i pokazywać im, że Boże Narodzenie jest przepowiednią radości wiecznego obcowania z Bogiem. Drzemie w nas wrodzona, czysta i prosta potrzeba świętowania, czyli przeżywania rzeczywistości inaczej niż zwykle. „Jestem człowiekiem wierzącym, więc mam świadomość, że Boże Narodzenie to czas, kiedy rodzi się Bóg, ale dla mnie to przede wszystkim radosny czas spotkania z rodziną. Czasem się kłócimy, spieramy, ale w dniu Bożego Narodzenie tego nie ma” – mówi Piotr, student Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Trudy codzienności, niespełnione marzenia, niezaspokojone potrzeby, braki, rany, nieporozumienia powodują, że nawet chrześcijanom łatwo zatracić sens życia, nadzieję i radość ze wspanialej przyszłości – zjednoczenia z Bogiem. „Bożonarodzeniową radość warto pielęgnować” – mówi Magda, księgowa „Próbuję to robić, sięgając wówczas do tzw. duchowych lektur” – dodaje. Dla Agnieszki, mamy trójki dzieci, Boże Narodzenie to nowy początek, czas postanowień i pragnienie zmiany życia. „Nie wszystkie ubiegłoroczne postanowienia udało mi się zrealizować, ale wprowadziłam pewne zasady, które porządkują moje życie, co sprawia, że mam w sobie więcej radości i miłości do innych” – przyznaje.

Czasami trzeba się zapomnieć. Przestać uciekać od nadmiaru radości, dobra i czułości. Takim nadmiarem może się wydawać niektórym Boże Narodzenie. Ono jednak kryje w sobie głęboką prawdę o tym, że Bóg Jest bez miary. Dzieci czują to najlepiej. One potrafią z czystą radością przyjmować ten „nadmiar” Bożej miłości.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Małżeńskie ABC według św. Jana Pawła II
Elżbieta Marek

Alfabet teologii ciała zaczerpnięty z „Miłości i odpowiedzialności” oraz wybranych katechezach środowych św. Jana Pawła II. Hasła uporządkowane według alfabetu w prosty i przystępny sposób opowiadają o małżeństwie i ludzkiej miłości. Zawsze warto wracać do źródła i przekładać treści trudne i mało zrozumiałe na prosty język. Takim właśnie tłumaczeniem ważnej nauki Jana Pawła II o małżeństwie i rodzinie jest ta książka. Doskonały prezent dla narzeczonych i małżonków.

Udostępnij