O tej historii wciąż tak niewiele się pisze. A przecież to jedno z najbardziej zdumiewających wydarzeń współczesnego Kościoła.

Lutowe popołudnie w leniwej podrzymskiej miejscowości Civitavecchia absolutnie nie zapowiada, że mogłoby się tu dziś wydarzyć coś wyjątkowego. Coś, co mogłoby poruszyć całą społeczność, także tę światową. Trudno się zresztą dziwić. Jest rok 1995, godzina 16.30. Większość mieszkańców nie zdążyła jeszcze wrócić z pracy. Do zachodu słońca została godzina, czerwona łuna wciąż unosi się nad szeleszcz . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

SUBSKRYBUJ ZALOGUJ SIĘ

Udostępnij

Podróżnik, dziennikarz, fotoreporter, autor książek, programów TV i strony czerniecki.net