Kształtowanie od najmłodszych lat postawy zaufania do Boga często owocuje w najmniej spodziewanym momencie. Przekonał się o tym Sebastian.

Zapytany o fundament wiary, Sebastian przywołuje wartość wychowania w wierze:

– W każdą niedzielę chodziliśmy do kościoła. Mama, tata, brat i ja. Wtedy jeszcze trudno mi było szukać głębi. Przeżywałem to tak, jak umiałem.

Chociaż różnie w życiu bywało, to był pewnik: jest niedziela, jest Eucharystia. Jego drugim szczególnym wspomnieniem na drodze wiary są pielgrzymki na Jasną Górę. Sebastian pielgrzymował tam z rodziną.

– Chodziły też babcie, kuzynostwo. Dobrze wspominam ten czas.

W wakacje przemierzali co roku setki kilometrów. Doświadczali radości wspólnej modlitwy i bycia we wspólnocie. Z perspektywy czasu zauważa, że to było kluczowe.

– To było ziarno, które zostało we mnie zasiane, aby wydać owoc w najbardziej odpowiednim dla mnie momencie.

CIERPLIWOŚĆ BOGA

Podczas studiów Sebastian oddalił się od Chrystusa.

– Studiowałem w Warszawie na AWF-ie. Tam poznałem swoją przyszłą żonę.

Pochłonęło go studenckie życie: długie spotkania, imprezy do późnych godzin, alkohol, kobiety. Sam jednak z zadziwieniem i wdzięcznością zauważa, że wciąż nie opuszczał niedzielnej Eucharystii.

– Tak bardzo miałem to wpisane w serce, że szedłem do kościoła nawet wtedy, gdy miałem mocnego kaca.

Jak wspomina, mimo że swoimi decyzjami i postępowaniem zatracał się i oddalał od Boga, to On wciąż cierpliwie na niego czekał.

Po ukończeniu studiów Sebastian nie pracował w swoim wyuczonym zawodzie nauczyciela. Zatrudniał się po kolei w firmach korporacyjnych, zarabiając niemałe pieniądze, ale był zmęczony, zestresowany, doświadczał mobbingu i odczuwał lęk. Atmosfera i towarzystwo w pracy nie sprzyjały budowaniu dobrych postaw.

– Byłem wyczerpany, czułem, że nie mogę tak dłużej żyć.

Aż pewnego dnia jak grom z jasnego nieba wpadła mu do głowy myśl: „Idź na pielgrzymkę, odetchnij, uporządkuj swoje sprawy”.

– To było jakieś 15 lat po tym, kiedy szedłem ostatni raz pieszo na Jasną Górę. Czułem, że to myśl od Boga, Jego troska o mnie. Postanowiłem, że pójdę, by Go spotkać.

W OBJĘCIACH MARYI

Sebastian wspomina, że wówczas na pielgrzymi szlak wyruszył już z żoną.

– W ósmym dniu pielgrzymki, podczas modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia, kiedy wołałem do Boga i Maryi: „Ratuj, pomóż!”, usłyszałem w sercu: „Idź do szkoły uczyć religii”.

Bóg uzdalnia osoby powołane, dlatego ważną sprawą jest, aby słuchać Ducha Świętego.

Chociaż wydawało mu się to szalonym pomysłem, zaufanie do Boga było tak bardzo zakorzenione w jego sercu, że Sebastian postanowił podjąć się tego zadania.

– Miałem wykształcenie pedagogiczne, ale bez przygotowania teologicznego. Rozpocząłem więc na UKSW podyplomowe studia teologiczne. Po roku rozpocząłem już pracę jako katecheta. Okazało się, że jest tak duże zapotrzebowanie na nauczycieli religii, że po rozmowie z księdzem proboszczem i panią dyrektor szybko przyszła także zgoda z kuratorium.

Dla kogoś, kto pracował wcześniej w systemie korporacyjnym, przejście do szkolnictwa to wielka zmiana: zakres obowiązków, zarobki i styl pracy.

– Mimo że ta zmiana była dla mnie szokiem, to czułem się prowadzony przez Boga, rozeznawałem, że to moja droga na ten moment i podążałem nią.

WOJOWNIK

Wojowników Maryi (WM) Sebastian poznał, gdy już pracował w szkole jako nauczyciel.

– Czuję, jak istotna jest moja praca. Sam doświadczyłem, że wychowanie w wierze jest bardzo ważne, więc teraz, gdy tak często widzę obojętność rodziców, którzy są wzorem dla swoich dzieci, wiem, że chcę dawać im tyle dobra, ile tylko mogę. Toteż zacząłem słuchać różnych konferencji. Najpierw zachwycił mnie o. Adam Szustak. Potem trafiłem na ks. Dominika Chmielewskiego. W jednej z jego konferencji usłyszałem
0 spotkaniu w Legionowie. Zaciekawiło mnie to, bo miałem w sercu pragnienie takiej duchowości, i pojechałem.

Sebastian wspomina, że był poruszony do głębi liczbą modlących się mężczyzn, a podczas konferencji chłonął każde słowo, bo czuł, że to go bezpośrednio dotyczy, płakał. W ten sposób odkrywał powołanie do bycia we wspólnocie WM.

– Niewiele później przeprowadziliśmy się w okolice Legionowa.

Dla Sebastiana walorem duchowości WM jest potrzeba rozwijania się w powołaniu jako mężczyzna, mąż, ojciec.

– To moje powołanie, aby jak najpiękniej być dla najbliższych. Dlatego też dzień zaczynam już o godz. 5.00 rano od spotkania z Jezusem w Jego słowie. Potem wchodzę w zajęcia dnia z rodziną i w pracę zawodową.

Sebastian przez trzy lata był liderem grupy WM w Legionowie. W tym czasie mógł też koordynować działania grupy wolontariuszy WM, która podejmowała aktywności charytatywne.

– To różnorodna pomoc. Pomagamy rodzinom nie tylko finansowo, lecz także duchowo, mówiąc
o wartościach. W czasie powodzi objęliśmy pomocą potrzebujących.

Jeden z braci jest w kontakcie z proboszczem i razem „znajdują” osoby i rodziny, które szczególnie potrzebują w danym czasie pomocy.

– Słuchamy ich, pomagamy im, jesteśmy otwarci na bieżące potrzeby. Niesiemy miłosierdzie, którego uczy Jezus.

CZERPAĆ ZE ŹRÓDŁA

Aby móc służyć, najpierw trzeba wielu godzin modlitwy. Duchowość WM to przede wszystkim służba w codzienności tym, z którymi idzie się wspólną drogą:

– Rodzina jest darem i zadaniem. Realizując się jako mąż i ojciec, mam siłę pomagać innym.

Bóg uzdalnia osoby powołane, dlatego ważną sprawą jest, aby słuchać Ducha Świętego, rozeznawać i otwierać się na Bożą obecność. Sebastian mówi, że warto mieć tzw. miejsca pustynne. Dla niego mapa wiary ma trzy szczególne punkty: Jasną Górę, dokąd wędrował na pielgrzymki, Medziugorie, gdzie szczególnie odczuwa bliskość Maryi, i Blizne, gdzie jeździ na rekolekcje ignacjańskie.

– Podążanie za Bogiem to odkrywanie Go, budowanie relacji z Nim. To są trzy moje pustynie duchowe.

Każdy człowiek ma osobistą drogę, na której spotyka Boga. Są to najpierw korzenie – czasem podarowane przez rodzinę, chociaż bywa, że trzeba je odkrywać samodzielnie. Jest to ścieżka wiodąca od kratek konfesjonału do balasek ołtarza. To modlitwa i służba. Wiara w Boga i zaufanie Bogu, że ma najlepszy plan na życie każdego człowieka.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Listopad 2025 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Kościół Rodzina Media
ks. Mariusz Wedziuk

Książka ks. Mariusza Wedziuka ukazuje obiektywny charakter małżeństwa i rodziny zawarty w Objawieniu i doktrynie Kościoła. […] Wyróżnia prorodzinne postawy tygodników katolickich w zestawieniu z publikacjami pism kobiecych, tabloidów czy organów opiniotwórczych środowisk liberalnych, promujących system wartości nurtów postmodernistycznych. […]

Udostępnij

Absolwentka filologii polskiej, pracownik ośrodka terapeutycznego Śląskiej Fundacji Błękitny Krzyż, autorka i korektorka tekstów.