Prawda o nas zawiera się w tym, że jesteśmy kochani. Miłość Boga odsuwa lęk – ta sentencja bardzo pasuje do Przemka, Wojownika Maryi, który opowie nam o swoim nawróceniu.
Rodzina stanowi fundament życia. Każdy człowiek przez lata niesie w sobie piękno i dobro, jakie w niej otrzymuje, ale także rany i trudności, które stają się często przyczyną szukania akceptacji i bezpieczeństwa w tym, co złudne. Przemek wspomina, że gdy był dzieckiem, rodzice „wyganiali” go wraz z rodzeństwem na Mszę Świętą, ale sami w niej nie uczestniczyli. Są ludźmi otwartymi na relacje z innymi. Opowiada, że wszystkie imprezy urodzinowe, imieninowe odbywały się w ich domu:
– Rodzice lubili gościć ludzi, to dawało radość.
Mama była pełna życzliwości i serdeczności, ale wróżyła z kart. Niewiele było trzeba, by jej syn również tym się zachwycił. Przemek określa swojego tatę jako tradycjonalistę:
– Modlił się, ale do kościoła chodził tylko w święta. Zwyczaje, tradycje i wszystko, co związane z Bożym Narodzeniem, Wielkanocą i innymi uroczystościami, to było dla niego ważne. Sporo pił, ale dbał finansowo o rodzinę. W życiu jednak wiele się zmienia, często nawet to, co wydaje się trwałe i niemożliwe do naprawy. Tata przestał pić. Podjął leczenie, złożył też Maryi obietnicę trzeźwości.
Przemek opowiada, że mieli w domu obraz Matki Bożej Częstochowskiej, za który mama włożyła kartkę z prośbą, by tata przestał pić.
– I stał się cud, tata nie pije już od ponad 30 lat.
GDY WSZYSTKO STOI NA GŁOWIE
Pomimo tego, że alkohol był codziennością w domu, Przemek miał oparcie w rodzicach i dobre relacje z nimi. Wzorce, którymi nasiąknął, stały się na jakiś czas dla niego ważne. Zaczął jednak pić alkohol, imprezować, używać życia.
– To był burzliwy czas, który powoli zaczął niszczyć moje relacje – mówi.
Później zaczęło się również wchodzenie w ezoterykę.
– Medytacja, otwieranie czakr, czucie energii, otwieranie trzeciego oka, próby wyjścia z ciała, wróżenie z kart.
Była to ułuda szczęścia, ale te praktyki i środowisko pochłaniały Przemka.
– Przez rok nie jadłem mięsa, zerwałem z dawnym życiem, z imprezowaniem, z kolegami. Próbowałem w ten sposób szukać Boga.
Czasem wtedy nawet się modlił. Matka Boża od dzieciństwa była mu bliska. W tamtym okresie Przemkowi wydawało się, że duchowo wzrasta, a jednocześnie przeżywał coraz większy lęk, poczucie bezsensu. Wydawało się, że już nie ma odwrotu, a jednak stało się inaczej.
DOTYK BOGA
Przemek poznał dziewczynę. Spotykali się, po niedługim czasie postanowili założyć rodzinę. Miał wtedy 20 lat. Tuż przed ślubem udał się z tatą na Jasną Górę. Nawrócenie taty, jego abstynencja i trzeźwość stały się dla Przemka wsparciem, a wspólny pobyt na Jasnej Górze był dla niego punktem zwrotnym. Wspomina ze wzruszeniem tamte chwile, gdy u stóp Maryi przeżył spowiedź generalną. To był początek nowego życia. Regularna modlitwa, codzienna Eucharystia, wsparcie dusz czyśćcowych, comiesięczne wyjazdy z tatą do Częstochowy – to wszystko kształtowało serce Przemka.
W domu było różnie, bo mama nie uznawała argumentów syna co do faktu, że wróżby są grzechem bałwochwalstwa. Nie ustawał w modlitwie, szczególnie gdy tłumaczenie nie odnosiło skutków.
Przemek założył rodzinę. Wspaniała żona, trójka dzieci. Zaczął posługiwać również we wspólnocie Grupa Miłosierdzia, która działała przy ojcu egzorcyście. Msze Święte z modlitwą o uwolnienie były potrzebne także jemu.
– Po doświadczeniach z ezoteryką budziłem się o godz. 3.00 w nocy, czułem lęk, miałem trudności w zasypianiu. To powtarzający się schemat, gdy dzieje się coś złego.
Wspomina, że kiedyś nawet podczas Mszy z modlitwą o uwolnienie czuł smród stęchłego wina i było mu duszno. Myślał, że to od złego ducha, który dręczył omadlaną osobę. Po jakimś czasie zrozumiał, że smród pochodził od złego ducha, który dręczył jego samego (Przemka).
Bóg uzdrowił go w czasie Eucharystii i modlitwy. Przemek przeżył także rekolekcje ignacjańskie, podczas których zobaczył nowy obraz Boga Ojca.
– Bóg przekonał mnie, że każdy ma swoją drogę. On każdego prowadzi innym tempem – rodziców, żonę, dzieci.
Po czasie to zaowocowało. Jego żona odkryła na nowo miłość Boga, mama skończyła z wróżbami. Cała rodzina powierzyła się Maryi na wzór oddania się Jej przez św. Ludwika de Montforta.
DZIECKO MARYI
Przemek wspierany przez proboszcza rozeznał, że chce oddać się Matce Bożej w niewolę miłości. Stało się to za pośrednictwem o. Dariusza Galanta, o którym dowiedział się podczas poświęcenia kaplicy na Roli w ośrodku dla uzależnionych, gdzie był zaproszony jako gość. Niebawem też zaczął poznawać Wojowników Maryi (WM).
Żona pokazała mi jakiś filmik. To mnie zachwyciło i postanowiłem zobaczyć, jak u nich jest. Pojechałem z liderem Grupy Miłosierdzia do Lądu na spotkanie WM i zobaczyliśmy coś innego. Spotkanie modlących się mężczyzn w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, z różnych środowisk. To zachwycało, pociągało. Chciałem w tym trwać. Czułem się fantastycznie, mówiliśmy jednym językiem, to przyciągało jak magnes!
Wyjątkowym wydarzeniem było spotkanie z Maryją w obrazie Kecharitomene. Przemek płacze, gdy o tym wspomina.
Ona nie patrzyła na mnie takiego, jakim jestem, jakim byłem, tylko patrzyła z miłością, bez oceniania. W przerwie poszedłem do kościoła i całe 40 min szlochałem, bo Ona dotknęła mnie swoją miłością. To była miłość nie z tego świata…
Przemek wspomina, że zamieścił to zdjęcie na Facebooku z napisem „Maryjo, dotknij każdego swoją miłością, kto spojrzy na Twój wizerunek”. Za jakiś czas zobaczył, że jeden z braci ze wspólnoty miał to zdjęcie na swoim samochodzie. Wtedy się jeszcze nie znali. Przemek mówi o tym, ponieważ jest to dla niego świadectwo, jak Maryja jedna ludzi ze sobą, jak prowadzi do Boga i jak wielu chce do Jezusa doprowadzić.
ŚWIĘTA CODZIENNOŚĆ
Przemek jest mężem, ojcem, synem. W swojej codzienności daje świadectwo wiary, mówi o miłości Boga i Maryi. Wraz z żoną prowadzą sklep warzywny. Służy i formuje się we wspólnocie WM przy parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Bydgoszczy. Prowadzi na YouTubie kanał Maryja TV, gdzie świadczy o miłosierdziu Boga i bliskości Maryi. Przemek podkreśla, że doświadczenia Boga zdają się małe, ale to pojęcie względne, gdyż każdy Jego dotyk jest tym, co w życiu najważniejsze i bezcenne. W pamięci ma słowa kard. Konrada Krajewskiego, który podczas wspólnego nagrania dzielił się tym, że zawsze wzywa do pomocy Ducha Świętego: „Ni z tego, ni z owego, Duchu Święty, tchnij na nas na całego!”. Niech ten akt strzelisty będzie dla każdego życzeniem otwartości serc na działanie Boga.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – KWIECIEŃ 2025 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Czas świętych
Bp Marc Aillet
Biskup Marc Aillet jest przekonany, że prawdziwymi reformatorami Kościoła są ludzie święci! A ponieważ Kościół jest tajemnicą komunii misyjnej, jego przyszłość nie zależy od przesadnej troski o struktury i ich funkcjonowanie ani też od prób dostosowywania się do zmian zachodzących w świecie, lecz leży w odnowionym duszpasterstwie ukierunkowanym na świętość, które najpełniej wyraża się w świadectwie dawanym Prawdzie.
